Ruszyło rybnickie Spotted! Przybliżę wam teraz ideę takiej strony ;-)

0

Ile razy zdarzyło Ci się, gdy byłeś singlem, zobaczyć jakąś atrakcyjną dziewczynę? Ojjjj wiele razy ;-). Akurat szedłeś przez Focusa, ona siedziała na ławeczce przed Empikiem z koleżanką i wymieniliście się długim, 3-sekundowym uśmiechem penetrując namiętnie swoje oczy… I cholera!… Okazja przepadła, bo Ty śpieszyłeś się, jeszcze zagadywanie przy dodatkowym obserwatorze też troszkę rodzi komplikacji, więc tym bardziej odpuściłeś… Szkoda!

Spotted: Bus

A Ty 21-letnia singielko… siedzisz w autobusie ZTZ w kierunku Rybnika, jedziesz na zakupy lub do pracy. Droga mija spokojnie, ale nagle, na jednym z przystanków wchodzi przystojny, niewiele starszy chłopak w garniturze, modnym, fioletowym krawacie… na twarzy seksowny, kilkudniowy zarost, zadbał też o fryzurę. Jest wysoki, wygląda bardzo schludnie i stoi niedaleko Ciebie… wręcz czujesz zapach jego perfum… jezu jak on pachnie!

Olśniona jego osobą, co jakiś czas zerkacie na siebie… i buf! Wysiada na jakimś kompletnym odludziu – śpieszy się na egzamin – i już więcej się nie spotkacie! Jakaż szkoda…

Dlatego powstała strona Spotted: Rybnik!

16 różnorodnych pytań z wyszukiwarek. Uwaga, odpowiadam!

0

Kiedyś wspomniałem w webmajtkach, że ludzie trafiają tutaj poszukując odpowiedzi na swoje egzotyczne, wpisywane w wyszukiwarki pytania… dziś pierwsza porcja odpowiedzi na to, co (dziwnym trafem) skierowało ich tutaj ;-).

Postanowiłem wyciągnąć tylko te frazy, które faktycznie brzmią jak pytania – w sensie zaczynające się zazwyczaj od słowa „Jak…” i mają odmienione czasowniki przy tym wszystkim nie powtarzać tematyki… no i jest to tylko zlepek fraz na grudzień 2012. Do dzieła!

Dwie przesady, suplement: Rzygam facebookiem i socialem

0

Codziennie, bez wyjątku spotykam widgety Facebook’a, cóż, widocznie internet bez tego już żyć nie potrafi.

Skrytykujesz mnie za hipokryzję, bo na tym blogu też są lubiajki, wiesz, muszę… lecz wiedz, że nigdy nie chciałem. Przez ten pieprzony marketing social może i jesteś w 30%, tych którzy tylko dzięki temu tutaj trafili.

Na szczęście mam więcej normalnych czytelników, bo liczbie fanów jeszcze grubo daleko do subskrybentów RSS. Wracając do tematu…

Więc żeby tylko w internecie tej przesady było mało… do tego dochodzą nawiązania w filmach (każdy ma dzisiaj facebook’a czy Srajfona), portale ciągle o tym piszą i przekonują „że powinieneś mieć fb”, inaczej jesteś osobą, która nie może mieć zdrowych relacji z ludźmi.

Serio?! Mam kilku kumpli i kumpel bez fejsa i… są normalni w moim przekonaniu*! Ba, nawet uważam ich za lepszych od siebie.

Więc o co wam chodzi ludzie?

Kotek czy Cycki? – Pierwsza kampania na tym blogu

1

Wchodząc na ten blog pierwszy raz licząc od dzisiaj z pewnością mogłeś/aś zauważyć pewien box pojawiający się po załadowaniu strony:

Większość z was pewnie od razu zamknęła go niczym byle reklamę – spoko, nic wielkiego nie straciliście,… chociaż… ;-)

Dziś wszyscy hejterzy powinni zapłakać ;-) Grabię grabię wasze puste mózgi

2

Jaki to ostatnio znienawidzony się stałem, nie mam siły nawet zacząć się śmiać z tekstów jakie lecą w moim kierunku, a jakbym już zaczął, to bym nie przestał. Prześledźmy trzy grupy:

No super dbasz o swoje dane osobowe

3

Kretyństwo. Leży mi w szkicach jakaś sprawa zjechania pokemonów na facebook’u. Temat stanął a dzisiaj się kolejny genialny pustak trafia – góra strony głównej. Pora końców klas maturalnych, co po niektórzy muszą się pochwalić swoimi świadectwami:

Nieszczerość Facebook’a

0

Dwie szybkie rzeczy:

Jeśli dostaniesz od znajomej, znajomego link do jakiegoś prywatnego zdjęcia, które jest widoczne na przykład tylko do znajomych tej osoby, a Ty jesteś osobą „nieznajomą”, to zamiast dostać informację w stylu „nie masz prawa tego oglądać” dostajesz zawsze okno „Zawartość chwilowo niedostępna”, a potem opis: „Nie można wyświetlić żądanej strony. Może ona być chwilowo niedostępna, wybrany link może nie działać lub możesz nie mieć uprawnień do wyświetlania tej strony.”

A to ciekawe. Facebook głównie informuje o „chwilowej niedostępności zasobu” – każdy widząc taki tytuł, opisu nie czyta: trudno, link teraz nie działa, spróbuję potem. Nope! O „braku uprawnień” które jednak są przedstawione w opisie dowiedziałem się teraz, jak raczyłem skopiować owy opis.

To pierwsza taka „brzydka” rzecz, druga, która mnie zadziwiła ostatnio: