Wiedza ze średniaka

0

Mam to wszystko w zeszytach. Leżą na dywanie obok szafy i służą mi tylko za brudnopisy. Bo przecież po co mi wiedza z biologii albo geografii. Może co najwyżej wystarczy mi znajomość regionu jakby trzeba było gdzieś autem zajechać.

Wykształcenie średnie, jak większość polski. Zdobyte w ciągu 15 lat leniwienia się i kombinowania. Już nawet nie pamiętam co w gimnazjum było. Fizyka? Pewnie i gimnazjalista nie jeden więcej ode mnie wie. Lenienie się. Optymalizacja swojego życia, aby się nie przepracować, bo przecież po co było się uczyć do matury rozszerzonej z matematyki jak i tak mnie przyjmą.

Przyjęli. Na skanerze obok kartka z wzorami na obliczanie pochodnych. W sumie każdy wykładowca wszystko obliczyłby z pochodnej albo całki. Ja dalej nie widzę sensu opanowania tej umiejętności i tak oto znowu optymalizuje. Mimo wszystko nauczę się tego, bo jednak powinno być przydatne w przyszłości. W pracy?