„Żyjemy w najlepszych czasach” – byle umieć to wykorzystać

0
Tagi: , , , , , , ,

Naprawiłem pralkę.

Kurna jestem tak dumny z siebie. Warto było przed rokiem dziesiątym swojego życia interesować się elektroniką, bo jakbym był kompletnie monotematyczny z informatyką – pewnie bym umarł za 10 lat, kiedy AI przejmie realizację tematów od programistów, a ostaną się tylko najlepsi – nie takie leniwe grubasy jak ja z wyprostowanymi zwojami mózgowymi.

A tak to będę mógł naprawiać AGD na śmietniku!

Chociaż nie powiem – walnę pewnie po piątym zleceniu na zawał, bo zbyt wkrówiają mnie te małe elektroniczne elementy, do których nie mam cierpliwości.

Do sedna.

Czwartek wieczór żonka odpala pralkę Electrolux’a, która mamy w mieszkaniu. Mija kilka godzin i oczywiście każdy o niej zapomina. Kładąc się spać około 22-23, doprowadzając jeszcze swoją mordę do porządku przed lustrem, zauważam… że ktoś tutaj zatrzymał się po 10 minutach pracy i nie śmie dalej pracować.

Pralka, no weź.

Wyłączam kobyłę, włączam ponownie, daję start… i nic. Próbuję jeszcze kilka razy… cholera jasna.

Z dwa tygodnie temu miałem podobną sytuację, że nie reagowała na miłe „pierz cholero”, wtedy wystarczyło zwyczajnie otworzyć klapę, zamknąć ją ponownie wraz z restartem i poszło.

I wszystko bez agresji i sprawnie!

Jednak nie tym razem.

Zaczyna się research, a raczej kombinowanie…

Stacja pierwsza – instrukcja obsługi

Szukam szybko książeczkę z gatunku tego, którego nikt nie czyta.

Na szczęście ja jestem inny i ciekawski – czytam wszystko, nawet instrukcję do samochodu przeczytałem ze dwa razy.

Kartkuję… english,… jakiś tam.., jest w końcu polski.

Temat za tematem no i ofc bez konkretów na problem „pralka nie startuje”.

Sprawdź czy został podłączony prąd

Odkładam dziadostwo.

Cytat wyżej zmyśliłem (chociaż nie zaprzeczam, że może być prawdą) – np.  dla zmywarki którą mamy, też Electrolux, przy opisie programu „eco” napisali że… „jest to program dla laboratoriów badających wydajność ekologiczną zmywarki” czy coś w ten deseń.

No poebao, tego nie zmyśliłem.

Stacja druga – internety

No to lecimy po kolei poleceniami

grep -R 'electrolux ewt 105410w nie startuje' internet

Któż by się spodziewał, że szukając problemów z AGD trafię na elektrodę.

Odpowiadam: każdy.

„Zasilacz z czarnej listy, zamykam”

Nie tym razem.

Okazuje się, że odkrywając i czytając kolejne rzeczy znajduję info jak dostać się do trybu serwisowego pralek AEG, Electrolux, Zanussi… nie wnikam już czy firma transformację przechodziła, czy to wspólny podwykonawca pralki – lecimy próbujemy kombinację

dwa skrajne przyciski po prawej / najbliższy przycisk startu wraz ze startem + z wyłączonego włączamy pralkę

Wow, jest.

Wyświetlacz miga, diody LED tańczą w rytm.

Stacja trzecia – tryb serwisowy

Z trybu serwisowego lecąc pomiędzy kolejnymi „testerami”… a raczej nie lecąc, bo już od drugiego trybu widzę na wyświetlaczu jebitne „E51”, a dioda startu sygnalizuje na czerwono…

Hmm…. to może być coś ważnego.

Tak też było.

Wracając do tytułu – dziś mamy internet, dziękuję panu boku za niego.

Kopając pomiędzy kolejnymi zasobami trafiam na kilka ciekawostek:

  • Elektroda ofc i piszą ludzie o wymianie chociażby triaka sterowania zasilaniem silnika
  • Żeby nie było tak kolorowo jest to jedna z niewielu możliwości ingerencji w elektronikę (do której wyłącznie mam dostęp), która może pomóc
  • Kanał na YT, gdzie gość profesjonalnie naprawia jakąś starą pralkę Zanussiego z błędem podobnej kategorii

Chociaż gardzę wszelkimi poradnikami na YT – gościu zrobił to fest profesjonalnie i miło się oglądało.

Zasięgnąłem też jakiegoś manuala do pralek z kodami błędów, aby odczytać specyficzny problem mojej.

Z innych rzeczy widziałem jeszcze że pokrewieństwo mojego problemu to gmeranie przy samym silniku, kondensatorach rozruchowych i co tam się jeszcze kryje…

Niby spoko?

Heh, nie tutaj.

Pralkę mam umiejscowioną pomiędzy:

  • murowaną ścianą prysznica,
  • przymurowaną umywalką,
  • a nad pralką zamontowany piecyk gazowy, którego też nichuchu amatorsko nie ruszę.

W skrócie: odpuść, nie ma możliwości jej wyciągnąć i zostanie już do końca świata w tym miejscu – właściciel mieszkania uwzględnił to ryzyko aranżując tak łazienkę.

Oczywiście jeszcze trybem serwisowym się stosownie pobawiłem. Np. zresetowałem błąd.

Ale to nie auto, by pomogło na jakiś czas… chociaż z check engine idzie jeździć, w pralce jak widać nie ;)

Stacja pośrednia

Między czwartkiem godz. 22, a sobotą godz. 9 czytam jeszcze m.in.:

  • Opinie o pralkach Electroluxa, że typowa chujnia i psują się akurat po okresie gwarancji – „moja” ma 6 lat
  • Przeżywam straszne chwile swojego życia, m.in. obchodząc jubileusz, bo każdy defekt sprzętu AGD to jakieś problemy i moje nieskończone marudzenie, którym obrywa moja miłość
  • Wylewam wodę poprzez filtr, ubrania wyciągam i wykręcam…  nazajutrz zostawiając je w misce na balkonie już dostatecznie jebią, że trzeba to ręcznie wyprać :/
  • Szukam pralki węższej niż 40 cm – jak obecna – którą dałoby radę wcisnąć jakoś od góry między piecykiem, a ścianą prysznica (~35cm)
    • Nichuj, chyba tylko starą franie musiałbym szukać :D
    • A obecną myślałem wyciągnąć stamtąd rozbierając ją po kawałku na części :P
  • Zastanawiam się czy taniej i ładniej wyjebać ścianę prysznica, czy umywalkę
    • I tak mam gówno do gadania – mieszkanie wynajmuję, niemniej szanuję
    • O wynajmowaniu mieszkań też mógłbym kiedyś napisać – jeśli dotrwałeś/aś do tego miejsca i chcesz tego – daj znać
  • Otwieram również elektronikę, ale bez wypinania przyłączy, wykręcania jej z obudowy
    • W międzyczasie męczę „pstryczek” zamkniętej klapy – opierając się na przypadku sprzed tygodnia najpierw uparłem się i tego próbowałem wierząc, że tylko on nie styka
    • Elektronika wygląda spoko od jednej strony, zatem zaczynam wątpić w naprawę poprzez wymianę triaka…

Stacja czwarta – elektronika

Wyciągnąłem w końcu elektronikę tej białej cholery. Włącznie z wykręceniem z plastikowej obudowy.

Ryzykuję – triak albo srak. Jeśli innym wyłączna jego wymiana pomogła to co mi szkodzi spróbować.

Ano szkodziło mi spróbować następujące:

  • dostateczne wkurwienie i niewysypianie się od czwartku
  • brak lutownicy
  • słabe predyspozycje do lutowania (wkurwienie, delirka, itp.)
  • brak kolegów, którzy by mi pomogli – standard, coś chcę to się odzywam
  • brak części zamiennej

Odczytałem w końcu potencjalnego winowajcę – BTB16-700BW.

Kolejna kwestia odnośnie tytułu: jedno zapytanie do Google i już mam specyfikację elementu, a nie szukanie po jakichś katalogach, których i tak bym nie miał bo przecież informatyka.

Przy okazji poczytałem jeszcze na elektrodach, że komuś wymiana na BTA wystarczyła.

Streszczenie: BTA a BTB różnią się faktem, że na radiator wyprowadzone jest wyjście jednej z nóżek. Zweryfikowałem po płytce pralki i radiator był „neutralny” w tym wypadku – podsumowując zmiana BTB na BTA nie powinna być problemem.

Stacja piąta – droga do sklepu

Lecę do scalaka – taki w sumie „jedyny” sklep z częściami elektronicznymi w Rybniku.

Zawsze mają to, czego nie potrzebuję, a to, co potrzebuję, jak zwykle nie ma.

No i oczywiście po pojebanych cenach, ale i tak płacę w potrzebie.

Babka szuka po kasetka… już we mnie się kotłuje „JA PIERDOLE KURWA TERAZ SZUKAĆ BĘDĘ NA PEWNO NIE MA GDZIE JA KURWA W SOBOTĘ KUPIE”… o jest, ostatni.

7,80 się należy.

Płacę.

Dostaję do woreczka.

Wyciągam i patrzę.

BTB16-800CW.

CW?

CW?!

Kurwa.

Oddawaj mój hajs…

Nie chciałem ryzykować – o ile podniesienie woltażu (700 na 800) to raczej nie problem, a „zapas”, tak BW a CW różnią się prądem podniecenia* i CW=35mA bodajże, a BW=50mA.

* – hehe

Prawdopodobnie też by działało, ale wolałem nie ryzykować.

Tak serio to okłamałem Was – najpierw poleciałem do sklepu, którego nie umiałem odnaleźć niewiele dalej od Scalaka… no ale jak już napisałem – nie umiałem go odnaleźć. Sam się dziś o nim dopiero dowiedziałem.

Wracamy do opowieści:

Stoję jak debil przy scalaku i myślę.

Szukam po serwisach RTV kto dzisiaj (sobota) pracuje i może by mi ogarnął temat na miejscu wraz z przelutowaniem… na dobry pomysł wpadłem – znajomi nie chcą zarobić na lutowaniu, to sobie serwis wezmę.

Powrót do tytułu: ponownie wybieram sklep, którego wcześniej nie znalazłem i dzwonię… drugi.. trzeci sygnał… „a chuj, nie ma sklepu”.

Halo?

~ wymyślony cytat sprzedawcy odbierającego telefon

Sklep istnieje, lecę go szukać dalej. Znalazłem… jebitny banner „ELEKTRONIKA” – jakoś się wcześniej uchował. Wbijam…

BTB16-700BW plox starszy gościu

Szuka szuka szuka… daje mi na ladę.

Biorę w łapę happy.

BTB16-600BW czy coś takiego.

Meeenciuuuuuuuuuu……….

Jednak znalazł po zwróceniu uwagi, ale BTA-800BW.

BTB a BTA to to samo

~ sprzedawca

No nie całkiem, ale chyba też się nada. Biorę! 9zł.

Gość miał trochę elektroniki wyłożonej wokół, zagaduję jeszcze:

Ja: A jest Pan w stanie mi przelutować to na płytce teraz?

On: Nie…

Ja: A chociaż ktoś ma Pan pomysł :((((( ?????

Dał wizytówkę randomowego serwisu, gdzie musiałbym już podjechać autem. #cebula

Stacja szósta – lutmajster

Połowa sukcesu, że już chociaż mam zamiennik.

Gorzej, bo nadal myśli są – pewnie na cholerę go kupowałem, bo obecny i tak jest sprawny…

Dzwonię do serwisu AGD (najbliżej), który nie umie do porządku naprawić nam w pracy ekspres do kawy. Gadka na jaki temat to już się domyślacie sami.

Ok, przyjdź pan

~ kolejny wymyślony cytat oddający realia

Szybko do domu po płytkę, szybko do nich z nią

Daj pan pół godziny

i czekam jak przed salą operacyjną co będzie z pacjentem…

Liczyłem, że jeszcze pogadam z bratnią duszą – gość przecież też pralki naprawia – ale chyba nie czuł tego flow i podniecenia jak sam całość zdiagnozowałem i chwytam się brzytwy.

Siedzę i czekam. Na google maps serwis z oceną 3,4 – jedna jedynka, po jednej piątce, czwórce i chyba trojce. Jeden z negatywnych komentarzy mówi o zatrudnianiu praktykantów.

Asystentka od spraw biurowych w pracy już wspominała i podkreślała, że właściciel cwaniaczy i nie chce udzielać gwarancji, bo przecież by poszedł z torbami – co nas to obchodzi. Branża słaba to weź kredyt, zmień pracę.

W głowie czarne myśli „a co jak zjebią to” albo „dorzucą nową wadę ukrytą”… w sumie szykowałem się na koszt nowej pralki, bo właściciel chałupy raczej by nie był zadowolony, gdyby się okazało, że jeszcze ją dobiłem swoimi pomysłami…

W końcu wychodzi jakiś nastolatek-dwudziestookołolatek – nie klient,… „hmm, owy praktykant?” – pomyślałem

Zaraz szefu i oddaje mi płytkę.

Ja: Ile płacę?

On: A nic, przy okazji

Hmm… okazji i tak już raczej nie będzie, coś tu śmierdzi.

Liczyłem na paragon (którego spodziewałem się, że mi nie da) i czytałem już o kodeksie karnym, nalocie urzędu skarbowego i przygotowywałem dyktafon na ewentualną wojnę…

Przechytrzyłeś mnie – pomyślałem.

Poszedł.

Wychodzę i patrzę na płytkę.

Faktycznie – lutował to praktykant.

I chyba zrobiłbym to lepiej.

W sumie nawet myślałem przy oczekiwaniu wbić i „daj mi sprzęt sam sobie polutuje”.

Stacja siódma – wielki test

Chyba nie ma tego złego – nawet jakby coś zjebanego zostało to i tak mam na kogo zwalać winę.

Wracam do domu, dokumentuję, przyglądam się uważnie… no wychodzi na to, że nic więcej zjebane nie zostało.

Czyszczę styki, że cholera nie mam spirola żadnego to ostatnio non stop tego typu rzeczy robię Wyborow…

Szczerze wolę zupę krupnik, od wódki. Jakiejkolwiek.

Wpinam nazot, wszystko w obudowę… odpalam normalnie pralkę… działa.

Tryb serwisowy też zaczął w końcu brzęczeć pompami i innymi komponentami, gdzie wcześniej milczał. Błąd E51 skasowałem, przeszedłem procedurę testową i wszystko wygląda Git push.

Najlepsze czasy to dostęp do wszechobecnej wiedzy, szybka lokalizacja ludzi, którzy Ci pomogą… a i moja zajawka elektroniczna, którą mimo informatyki w niektórych latach też szlifowałem.

Ważne, aby czytać, angażować się i interesować rzeczami.

Naprawiłem pralkę „w realnym tempie” w 3 godziny za 9zł, jednocześnie wykonując zdrowotne spacery po centrum mojej smogowni.

Tyle z emocjonującego podsumowania posta – musiałem się pochwalić, a każda okazja jest dobra do napisania. Uratowałem ten dzień i od wielu lat w końcu zaczynam go pozytywnie, a nie jak zwykle ;-).

Pst… biegun „najlepszych czasów” postarzania sprzętów przez producentów przemilczmy…

Skomentuj