7/08, 14:51: „Gulczas znikł – wielki brat nie”

Dostałem cynk od kumpla co do jednego fajnego bloga, szczególnie zainteresował mnie tytułowy wpis opisujący (prawdopodobny?) rozwój Google od początku jego powstania – zbieranie danych od użytkownika, gmeranie i wchodzenie w prywatność (którą oddajemy) z każdą kolejną usługą giganta.

Bardzo sporo piszę o Google, to jeden z większych tagów tutaj, sam opisywałem też, że Google jest niczym Chiny – uzależnia nas „tanimi” produktami do siebie, trochę potem napisałem też o tym co Google o nas wie, jest bogiem ludzkiego życia – takie czasy.

Co do bloga: koszmarnie nie podoba mi się szablon.

Jak to dostałem mandat

5

Nie jestem jakimś typem „CHWDP”, nie rozrabiam i nie niszczę rzeczy użytku publicznego. Fakt: ubrałem kontrowersyjną bluzę w biało-czarną kratkę, mam brodę, włosy na gumie, bo tak mi się podoba, i tyle.

Wiosenny dzień, 3 marca, w końcu można ruszyć się z domu już w letnich butach, tamtej bluzie. Przyjeżdża do mnie dziewczyna, idziemy na spacer, kupujemy lody, trafiamy do parku. Ławka jest brudna, więc nie będziemy siadać by się nie brudzić. Wpadam na pomysł, aby usiąść na czystym oparciu, buty już ostatecznie postawić na ten syf, na którym w domyśle się siedzi – przyjdzie kiedyś sprzątaczka i tak to wyczyści, my nie mamy czym. Nasza radość słońcem nie trwa wiecznie.