Fuckable – definicja tego cennego, samczego słowa

3

Zapożyczeń z angielskiego w języku polskim mamy masę, dziś zdefiniuje wam słowo fuckable bo:

  1. W necie nie ma żadnej porządnej definicji tego ślicznego słowa
  2. Moja definicja odbiega od innej znalezionej definicji
  3. Zdarza mi się czasem używać tego słowa, więc warto byś wiedział o czym mówię
  4. Zapraszam Cię też do używania sobie… słowa ;)

Wykminiłem sobie chodząc ostatnie miesiące po świecie, że fajnie jest oceniać mijane dziewczyny – singlem jestem, mam prawo nawet ruchać co popadnie, nie zabronisz mi.

Wnet bawiąc się w skali 1 – 6 z plusami i minusami (szkolne ocenianie) wpadłem na pomysł nazywania mijanych dziewczyn czy są fuckable czy nie (swoją drogą pozdrawiam te z notami 4 i wyżej, one są fuckable ;) ).

Skarać słuchacza wersami o materacach

0

Od ponad miesiąca podsłuchuję sobie jeden z lepszych (moim zdaniem) beef-kawałków w wykonaniu Bonsona przeciwko Sulinowi. Padają w kawalku wersy:

Świruje gracza, wraca po czterech latach
I pajac skarał słuchacza wersami o materacach.

I o tyle świetne mi się to ostatnie zdanie wydaje, że pozwolę sobie teraz wprowadzić zdanie „skarać słuchacza wersami o materacach” do slangu miejskiego, o ile już w nim nie jest.

19/07, 17:44: Y nie ma słowa „uoficjalnić”

Teraz mnie wszyscy humaniści zbesztają, ale na naprawdę potrzebuję takiego słowa jak „uoficjalnić”…. Nie będę pisał przecież w tym, co teraz piszę „został temu nadany charakter oficjalny” i inne pokrewne, paskudnie urzędowo brzmiące zdania…  chcę tylko „to zostało uoficjalnione”… to takie straszne?

Więc czemu? Czemu mnie krytykujecie za fakt, że potrzebuję takiego słowa… I czemu go nadal nie ma i czemu nie umiem odnaleźć sensownego zamiennika… no czemu?!

Wiem, że jestem kaleką i pokraką językową, ale wybaczcie mojemu niespełnionemu umysłowi, że zachciało mu się pisać… cóż, znów trzeba uciekać w neologizm…