Powrót do esencji internetu… Romek – kierowca TIRa

1

Młodziaki urodzone po 95-tym mogą nie kojarzyć niegdyś kontrowersyjnego Kominka, który wyszedł przez zaklęcie dr’a Oetkera, a tym bardziej Romka, kierowcę TIRa – prostego mężczyznę, którego światopogląd opierał się na prostej formule: „Kobiety to dziwki”.

Podróż z Romkiem, kierowcą TIRa

Wzięło mi się na wspomnienia, odkopałem od razu tego bloga i postanowiłem odświeżyć sobie pamięć przy tym zaczerpnąć trochę inspiracji i gdzieniegdzie uśmiechnąć się pod nosem. Przyznaję, że chciałbym umieć pisać takie teksty i żyć teraz te 6+ lat temu, gdy tamten blog  startował…

Ruszyło rybnickie Spotted! Przybliżę wam teraz ideę takiej strony ;-)

0

Ile razy zdarzyło Ci się, gdy byłeś singlem, zobaczyć jakąś atrakcyjną dziewczynę? Ojjjj wiele razy ;-). Akurat szedłeś przez Focusa, ona siedziała na ławeczce przed Empikiem z koleżanką i wymieniliście się długim, 3-sekundowym uśmiechem penetrując namiętnie swoje oczy… I cholera!… Okazja przepadła, bo Ty śpieszyłeś się, jeszcze zagadywanie przy dodatkowym obserwatorze też troszkę rodzi komplikacji, więc tym bardziej odpuściłeś… Szkoda!

Spotted: Bus

A Ty 21-letnia singielko… siedzisz w autobusie ZTZ w kierunku Rybnika, jedziesz na zakupy lub do pracy. Droga mija spokojnie, ale nagle, na jednym z przystanków wchodzi przystojny, niewiele starszy chłopak w garniturze, modnym, fioletowym krawacie… na twarzy seksowny, kilkudniowy zarost, zadbał też o fryzurę. Jest wysoki, wygląda bardzo schludnie i stoi niedaleko Ciebie… wręcz czujesz zapach jego perfum… jezu jak on pachnie!

Olśniona jego osobą, co jakiś czas zerkacie na siebie… i buf! Wysiada na jakimś kompletnym odludziu – śpieszy się na egzamin – i już więcej się nie spotkacie! Jakaż szkoda…

Dlatego powstała strona Spotted: Rybnik!

Ja Wam mówię… Długi post o miłości

11

Kolega podesłał mi linka do artykułu-odpowiedzi na inny artykuł – obydwa związane z rozstaniami i powrotami do swoich byłych partnerów. Zanim zagłębisz się w mój post najpierw przeczytaj ten, a następnie odpowiedź do niego.

Panel miłosny: serce

No więc moi mili…

Przypowiastka o ciekawości ludzkiej

Trudno jest pojąć innych ludzi. Dlaczego są tacy jacy są? Dlaczego robią to, co robią? O tym, jak niecierpliwie szukamy odpowiedzi na takie pytania, świadczy wzruszająca historia nadesłana do redakcji „New York Times” przez jedną z czytelniczek:

Po zakończeniu biurowego romansu moja przyjaciółka wyrzuciła na śmietnik torbę pełną miłosnych listów, pocztówek i wierszy pisanych przez byłego wielbiciela, który następnego dnia zadzwonił z pytaniem, dlaczego wyrzuciła jego listy. Była całkowicie zaskoczona. Okazało się, że pewien bezdomny przeszukujący śmieci przeczytał jej korespondencję i zadzwonił pod numer znaleziony na skrawku papieru listowego. Chciał się dowiedzieć, co było powodem rozstania dwojga ludzi, którzy – zdawało się – byli tak bardzo zakochani. „Zadzwoniłbym wcześniej – powiedział byłemu kochankowi – ale dopiero teraz dostałem pierwsze dwadzieścia pięć centów” (DeMarco, 1994)

Bezdomny był człowiekiem nieszczęśliwym – bez domu, bez pieniędzy, skazany na grzebanie w pojemnikach na śmieci – a jednak nie opuszczała go fascynacja ludzkim losem. Musiał wiedzieć, dlaczego związek się rozpadł. Aby znaleźć odpowiedź, gotów był wydać swoje jedyne dwadzieścia pięć centów.

Każdy z nas pasjonuje się wyjaśnianiem zachowań innych ludzi. Przyczyny, dla których ludzie zachowują się tak, jak się zachowują, są jednak na ogół przed nami ukryte. Dostępne są jedynie obserwacje zachowań: co ludzie robią, co mówią, jaki mają wyraz twarzy, jakie wykonują gesty, jaki jest ton ich głosu. Niestety, nie możemy czytać w ich myślach; […]

Wyrwałem to z ciekawej książki, którą wczoraj przerobiłem w całości w Empiku: „Psychologia społeczna” E. Aronson, T. D. Wilson, R. M. Akert. Polecam, jak chociażby Alpha-Male/Female niegdyś cytowane ;-).

Dwie przesady, suplement: Rzygam facebookiem i socialem

0

Codziennie, bez wyjątku spotykam widgety Facebook’a, cóż, widocznie internet bez tego już żyć nie potrafi.

Skrytykujesz mnie za hipokryzję, bo na tym blogu też są lubiajki, wiesz, muszę… lecz wiedz, że nigdy nie chciałem. Przez ten pieprzony marketing social może i jesteś w 30%, tych którzy tylko dzięki temu tutaj trafili.

Na szczęście mam więcej normalnych czytelników, bo liczbie fanów jeszcze grubo daleko do subskrybentów RSS. Wracając do tematu…

Więc żeby tylko w internecie tej przesady było mało… do tego dochodzą nawiązania w filmach (każdy ma dzisiaj facebook’a czy Srajfona), portale ciągle o tym piszą i przekonują „że powinieneś mieć fb”, inaczej jesteś osobą, która nie może mieć zdrowych relacji z ludźmi.

Serio?! Mam kilku kumpli i kumpel bez fejsa i… są normalni w moim przekonaniu*! Ba, nawet uważam ich za lepszych od siebie.

Więc o co wam chodzi ludzie?