Yerba Pow(d)er… fruwający pyłek z Yerby ;-)

0

Chciałem zostawić notę bez słowa, ale muszę coś na wyszukiwarki wrzucić: Ustrzeliłem sobie fotkę pyłku unoszącego się z Yerba Mate przed samym zalaniem. Na domiar złego, światu miłującego się w animowanych gifach, dorobiłem sekwencję dla zwolenników picia tego wytworu… ;-). Bierzcie i repostujcie, oto gif mój, który ożywi zupki siorbaczy świata.

Oglądać w nocy, bo sam o 11:20 nie widzę tego przez zbyt duże zanieczyszczenie światłem wokół.

Jestem pojebany? Nie, no co ty…

0

Puszczam jakieś bzdety totalne i katuje tych wszystkich słabiaków – kryją się za bluzami, poduszkami, chowają oczy w rękach i nawet nie potrafią spojrzeć na to, jak ktoś sobie odcina genitalia… Przecież to nic strasznego!

To jest POD (Post On Demand), nie czytaj go jak nie uważasz się psycholem. Z resztą pisane to było po pijaku, master na trzeźwo.

48 godzin

0

Miałem kiedyś taką sytuację, że stary kupił zgrzewkę tymbarków arbuzowych, których cholernie nie polecam. Raz otworzyłem sobie taki, upiłem.. zostawiłem przy biurku.. dzień później znowu upiłem… Tak oto mijał sobie czas aż w końcu załyczyłem się go z tydzień po otwarciu ;-) Bleee… jakieś kwaśne. Patrzę na dno, a tam osad pływa :-). Od tamtego czasu nie pije tego wytworu, chociaż wiem, że to moja własna głupota.

>> Przeczytaj o tajniku kupowania wyśmienitych pomarańczy

Jakiś czas temu otworzyłem sobie ice tea biedronkowe. Oczywiście piłem je przez dwa dni a potem resztę oddałem rodzinie, bo ze świadomości i tak bym już tego nie dotknął. Potem otwarłem drugą butelkę która leżała sobie do dzisiaj – nie piłem z niej już z 4 dni, a otwarta jest ponad tydzień.

Blyyyyy…..

Czego więcej nie zjem

3

Dzisiaj może trochę o krążących wokół smakowitościach, które mi nie przypadły do gustu albo miały na mnie jakiś większy, gorszy wpływ. Wiadomo, że człowiek nie wszystko jest w stanie strawić, jedni mają lepsze możliwości fizyczne, inni mniej. Chociaż nie czuje się taki upośledzony żołądkowo, jak niektórzy, to jednak różne sytuacje bywały :-).

Przynajmniej raz, no góra 3 razy w roku jest taki dzień, kiedy leże zmarnowany w łóżku, głowa boli, wzrok jakiś inny i na bełty się niemiłosiernie zbiera, które zapijam herbatą. Wczoraj był podobny dzień, jednak w dość łagodnym wydaniu: które też niestety częściej mi się ostatnio zdarzają.

Trochę halloweenowy klimacik

„Koniec tego zbędnego pierdolenia i ceregieli…”