Aborcja słowo zakazane

1

Znowu od chrześcijan mi się dostanie, znowu zrozpaczone matki pragnące za wszelką cenę dziecka mnie obsmarują – bo przecież jak można dokonać aborcji na nienarodzonym dziecku, które jeszcze większy koszmar doświadczy próbując żyć tutaj?

Teraz wielu we mnie pewnie Hitlera dostrzeże, ale powiedzcie mi czy dobrym pomysłem jest na siłę rodzić stworzenie z paskudnymi i zaawansowanymi defektami genetycznymi – czy to od strony fizycznej czy umysłu? Osoba taka w przyszłości ma problem z usamodzielnieniem się (o ile dożywa dorosłości), jest wytykana przez „normalnych” (i nie dotyczy się to tylko dzieci), jest ciężarem dla bliskich (jasne, oszukujmy się i miziajmy po sutkach, że tak nie jest) i co gorsze, o ile jest tego świadoma, to jednak w jakimś stopniu dobija ją poczucie bycia innym (nie powiem, że gorszym, bo wiele takich osób ma bogate wnętrze mimo wszystko). Co więcej, nie zawsze otoczenie jest dostosowane do takich ludzi, więc jeśli już potrafią się usamodzielnić, to mimo wszystko są przeciwności na drodze (tak wiem, niby coś się robi w tym kierunku, ale jednak).

W głowach wpojone, że nie wolno zabijać takiej istotny (cóż, zwierzęta zabijać dla jedzenia można, tych z defektami pewnie nawet nie ruszamy), natura działa na zasadzie „najsłabszy ginie” – w niektórych krajach w końcu taka osoba musi umrzeć na pastwie losu, gdy pomocni bliscy odejdą. Po za tym można dokonać aborcji i spróbować kolejny raz… wszyscy na tym lepiej wyjdą, a to „nieudane” nie ucierpi, bo pewnie jeszcze na tyle się nie wykształciło.. (a jeśli uważasz, że tak, to musielibyśmy się z każdego plemnika rozliczać).

Kwintesencją tego postu jest ten obrazek: (wyłącz już lepiej albo nie czytaj dalej jeśli jesteś kluchą i ruszają Ciebie drastyczne widoki)

PS. Jak bardzo chcesz mieć dziecko to bardzo wiele ich czeka w domach dziecka – nie musisz na siłę robić kolejnego przy tym ryzykując nieudanego porodu, a jakieś już narodzone z pewnością mocno uszczęśliwisz.

Wrobić faceta w ciążę…

56

Nie będzie to na szczęście historia mojego przypadku. Na Reddicie można naczytać się bardzo wielu ciekawych rzeczy – bardzo często padają tematy z prośbami o radę w pewnych sytuacjach. Dzisiaj temat mało przyjemny – kobiety (potwory) wrabiające mężczyzn w nieplanowaną ciążę.

Mowa o temacie Girlfriend stopped taking birth control without telling me. Should I be pissed? co po polsku oznacza „Dziewczyna przestała brać tabletki antykoncepcyjne nie mówiąc mi o tym. Powinienem się wkurzyć?”. Facet krótko opowiada o swoim rocznym związku z dziewczyną, postanawiają uprawiać „żywy” seks po tym jak ona zaczyna brać pigułki. Dopiero teraz odkrywa, że jego towarzyszka od miesiąca zaniechała antykoncepcji. Jest wyrozumiały, bo to w końcu jej ciało i ona o nim decyduje.. ale czy nie jest zbyt wyrozumiały wytykając (tylko) nie poinformowanie go o jej decyzji?

Jeśli stoisz przed podobnym dylematem.. albo w ogóle masz związek z samicami to czytaj koniecznie. Ten post może uratować Ci przyszłość.

Aktualizacja 2012-04-16 22:20: Post wpadł na główną stronę wykopu i zrobił niemałe zamieszanie, wielu dał do myślenia i wywołał wiele dyskusji, wiele ciekawych komentarzy można przeczytać pod tamtym linkiem. BTW trochę dokonałem zmodyfikacji ze względu na sapanie wielu hejterów.