Czym są sztywne wymagania? – wnioski

0

Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.

– Józef Piłsudzki

Czas na podsumowanie moich tytułowych trzech postów, które ukazały się z ostatnimi tygodniami tutaj… nigdy nie sądziłem, że ludzie biorą internety tak poważnie, szczególnie moi znajomi… na szczęście nie ci najbliżsi.

Nie wiesz, o co chodzi? Zobacz, w co uwierzyło przynajmniej kilka osób z kilkunastu grona bardziej zaciekawionych-współwierzących: Pierwszy tekst, drugi, no i trzeci… Teraz pora na wnioski, czyli ten post.

Czym są sztywne wymagania? – zakończenie

0

Ostatnia część moich zmagań

Chłód

Ręce odmarzały już mu drugą godzinę odkąd wybiegł z tego mieszkania. Był ledwo 30 minut autobusem od rodzimego miasta, głową przyklejony do zaparowanej szyby, barkami skulony do ściany, aby móc zatrzymać przy sobie resztki ciepła. Nie było co liczyć na ogrzewanie w starym Ikarusie linii 194, pogoda na zewnątrz dobijała zaledwie kilkoma stopniami, słońce wciąż powoli wstawało tego poranka. Katar lał się ciurkiem, a nos wycierał w rękaw swojej kurtki tylko na moment rozwiązując ten niewygodny problem.

Czym są sztywne wymagania? – rozwinięcie

3

Ciąg dalszy wcześniej napisanego wstępu.

Pułapka

Uff.. serce znów zaczyna walić, niczym budowniczy kurwa autostrad z młotem pneumatycznym o 5 rano czy sąsiad wiertarką w ścianie, gdy usiłujesz spać. Przekraczając bramy mojej największej życiowej tortury ani mi w głowie były takie porównania – to słodycze wręcz przy obrazie wieprza w głowie, który wciąż mi pozostawał przed oczami.. no i kurwa za mną, cieleśnie… no i jeszcze sapał i żył. Borze jak źle.

Czym są sztywne wymagania? – wstęp

2

Budzę się na wpół przytomny i przywołuję minioną noc… próbuje ją przywołać, bo póki co pustka w głowie, oczy jeszcze mgłę mają… ok, jest… kurwa szyja boli jak cholera, firanki jakieś inne i jakieś ciało obok leży… kurwa gołe przy szyi… zabiłem kogoś tej nocy? Chlałem wczoraj ze znajomymi, to wiem… Pewnie z kumplem-grubasem przyszedłem się tutaj przekimać.

Ruszam kołdrę lekko podnosząc się, trochę skrępowany jestem, bo noga tego wieloryba leży na moim brzuchu… jebaniec rozepchał się na całe łóżko, szukam głowę… kurwa coś nie poznaję, skręcam bolący kark o 47 stopni, zerkam przez ramię… OKURWA.

Serce przyjebało mi w klatę na otrzeźwienie, gały wychodzą i wytrzeszcza robię, bo nie mogę uwierzyć, że z jakimś jebanym samica-baleronem leżę w jednym łóżku. Zdążyłem od emocji zapomnieć, że w ryju mnie pali susza minionej nocy, oddycham jak jakaś pojebana pompka do roweru i nie umiem uspokoić tego…

„NIE PANIKUJ KURWA, ODKRĘCIMY TO JAKOŚ”. Napierdalam sobie tym tekstem po mózgu, ale niezbyt pomaga. Co z resztą może pomóc, gdy uświadamiasz sobie pustkę w głowie, a obok w łóżku leży naga sto kilogramowa laska, z którą prawdopodobnie spałeś. Chce się rzygać na samą myśl, ale psychicznie przetrwamy to,… musimy.