Jak zaradzić przerwanej ścieżce w klawiaturze

1

Jedni lubią sikać na klawiatury, inni rzygać, jeszcze inni myć je pod kranem – przyznaję, zaliczam się do tych ostatnich.

Dziwnym trafem moja klawiatura strzeliła focha i postanowiła wyłączyć mi działanie kilku dość istotnych klawiszy, szczególnie Strzałka w dół, Home, End, 2 na klawiaturze numerycznej, plus, kropkę, slash…

Noo kaman…. przecież nie obrzygałem Cię specjalnie! Za wylaną kiedyś zupę nie obraziłaś się przecież…

Te kilka klawiszy mógłbym przeboleć, ale nie to, że wiele razy na dzień korzystam z pierwszych trzech wymienionych – strzałkę każdy potrafi zrozumieć, ale przypadek Home i End już muszę tłumaczyć każdemu z osobna…

Uważasz się za programistę, a nie korzystasz z tych klawiszy? Nie jesteś programistą. Idź sobie, a ja pokażę jak zreperowałem tą moją starą, poczciwą wołgę.

Diagnoza

Cóż, próbówka w rękę, klawiaturę odpinamy od kompa i rozkręcamy. Rozłączamy dwie jej części przy tym łamiąc spróchniałe ząbki plastikowe, w końcu dostaję się do środka i widzę interesujący mnie gumolit, oczywiście zasyfiony jakimiś domieszkami włosów czy czymś, gdzieniegdzie kropelki wody – tak, myłem tą klawiaturę pod kranem dzień wcześniej, nie chciało mi się dni czekać na suszenie.

Na początku spirolem przeczyściłem styki przy płytce, która łączy się z obiema warstwami ścieżek klawiszy. Podłączamy do kompa, testujemy – brak poprawy. Mógłbym się już za głowę złapać i załamać co niby mogło się spierdzielić.

Biorę multimetr w łapę, ustawiam na tryb pipania przy zamkniętym obwodzie. Sprawdzam pierwszą warstwę – ok, pipa. Druga? Już nie… Sunąc kawałek po kawałku w końcu znalazłem przerwę.

Zły pomysł 0 – Lakier do paznokci

Od razu praktycznie wpadłem na to rozwiązanie, w końcu nim odblokowywało się mnożnik w Athlonach XP (dzieci już nie będą wiedziały, o co chodzi). Jednak wcześniej pomyślałem o przeczytaniu internetów i wyszło na to, że przewodność lakieru może być kompletnym randomem w przypadku takiej naprawy, a moja klawiatura rozpoznaje wciśnięte klawisze przez rezystancję wypadkową zamkniętego układu klawisza.

Nie mogę ryzykować, nie mam nawet czym.

Zły pomysł 1 – Lutownica

Jakiegoś przebłysku Darwina złapałem i nie pomyślałem o tym, że próba lutowania (nawet najszybszego) na cieniutkim plastiku przy cieniutkich ścieżkach nie ma prawa się udać. Mimo wszystko spróbowałem, a efekt zakończył się dość oczywisto… – wytopiłem niezłą dziurę.

Teraz to mam dopiero wyzwanie w naprawie tej cholernej ścieżki.

Dziękuję. Nagrodę Darwina za wybitne osiągnięcia za rok 2012 zdobywam ja.

Zły pomysł 2 – Klej

Jak już opamiętałem się po szarżowaniu lutownicą, to przyszedł pomysł na klej – nie mam żadnego kleju przewodzącego ani nic, czym mógłbym go zastąpić. Pomyślałem, że sklejenie Kropelką (czy tam Super Glut) kawałka drucika i utworzenie mostku nie może być takim złym pomysłem.

I skleiłem już w jednym punkcie. Radośnie łapię za multimetr, włączam pipek na zamknięte obwody, przykładam sondy… cisza jak w martwej dupie.

Znalazłem to dzieło szukając w Google „cisza martwej dupy”

Klej utworzył na ścieżce jak i druciku warstwę izolacyjną i to zabiło kolejny centymetr moich prób. Kurwa.

No nic, odlepiam taśmy, znowu spirytus i waciko-patyczki do uszu, czyścimy… przy okazji zgarnąłem drugą Nagrodę Darwina już na rok 2013.

Wiktorio

Opadły z pomysłów i sił, bo już 23 dobija na zegarach… a może po prostu przykleję na szkocie ten pieprzony drucik?

No i udało się, to był całkiem niezły pomysł bo ścieżki pozostały zwarte, a multimetr pipał radośnie na każde kolejne próby upewnienia się czy patent działa.

Podpinam folie do układu, podłączam do kompa i testuję – działa,… ou yeah!

Drobny błąd

Przypadkowo szkotem zakleiłem jeden klawisz (przycisk tyldy – widać na zdjęciu wyżej), Ty strzeż się tego, bo odrywanie mocno przyklejonego szkota może naruszyć naszą cudowną konstrukcję… ;)

Złożona klawiatura znów została podpięta do kompa. To był koniec tego problemu… do czasu.

Wiktoria Patch 1.01

Nic co piękne nie trwa wiecznie, dlatego moja klawiatura już po dobie znowu zaczęła mi sprawiać psikusy – zauważyłem, że rano felerne klawisze działają, w południe mają drobny problem. Całość powiązałem do różnicy temperatury, bo o ile rano wstaję to zazwyczaj mam ~18*C w pokoju, tak jak siedzę w południe dochodzi to do 22. Niby nic, ale jednak taką teorię wymyśliłem, lol.

Tak w rzeczywistości to klej szkota nie należy do najmocniejszych, więc znowu zaczęły pojawiać się przerwy w felernym miejscu. Na szczęście udało mi się znaleźć drobny hack – mocniejsze naciśnięcie obudowy klawiatury obok klawisza Caps Lock cośtam pomagało jednorazowo. Aż do czasu.

W końcu moje zdenerwowanie jak i początek weekendu wymusiło na mnie rozkręcenie klawiatury kolejny raz. Tym razem nakleiłem nowe szkoty i co nazwę patchem: kropnąłem kropelki super glutem na szkot/mocowanie – to go utwardzi, powinno wzmocnić „lut”.

Sprawdźmy.

Wiktoria Patch 1.1

Kurwa mać. Denerwujący następny poranek, bo już wtedy moja pieprzona klawi zechciała mi strzelić focha jak byle babsko. Kolejne rozkręcanie, wyłamywanie plastików, wąchanie śmierdzącej gumy…

Zamieniłem szkota na przeźroczystą taśmę klejącą, znowu zalałem to kropelką. Dałem temu patentowi góra jeden dzień sprawności wręcz utwierdzając się w przekonaniu, że nazajutrz zamówię Logitech Wave, którą miałem pod palcami w mojej byłej pracy. Cudowna klawiatura, mówię wam.

I wiecie co? Minęły już ponad dwa miesiące i patent wciąż działa bez zająknięć… dlatego tak niepewnie ostatnio wymieniłem szkota, jako jedna z 9 podstawowych rzeczy, budulców świata…

Ave klawiatura, informatycy!

Aktualizacja 2014-01-17 18:30

PO PONAD ROKU… Klawiatura strzeliła focha i nawet trick z naciskaniem obudowy nie chce działać ;). Własnie szukam upragnionej Logitech Wave po sklepach… chociaż pewnie i tak tą skleję.

Aktualizacja 2014-02-13 10:15

Niestety nie da się już chyba dorwać mojej muzy (Logitech Wave; może jeszcze w MM/Saturnie są), ja jednak rozkręciłem wołgę kolejny raz, cośtam nacisnąłem, skręciłem… i znów działa ;-). Patch trochę unstable, ale idzie żyć z uśmiechem na twarzy!

Tagi: , , , , , , , , ,

Komentarze (1)

Pierwsze słysze historie o możliwości (fizycznej) odblokowania mnożnika. Może temat mnie ominą. Za czasów Durona ołówkiem dorysowywało się kreskę przeciętą laserem w fabryce i miało się model o 2 razy większej pamięci cache :P. IMO rozwiązanie ultraPROwizorka, ale działa, więc GZ. Ja bym próbował właśnie ołówkiem (ofc przed genialnym lutowaniem plastiku).

Skomentuj