Dwie przesady, suplement: Rzygam facebookiem i socialem

0

Codziennie, bez wyjątku spotykam widgety Facebook’a, cóż, widocznie internet bez tego już żyć nie potrafi.

Skrytykujesz mnie za hipokryzję, bo na tym blogu też są lubiajki, wiesz, muszę… lecz wiedz, że nigdy nie chciałem. Przez ten pieprzony marketing social może i jesteś w 30%, tych którzy tylko dzięki temu tutaj trafili.

Na szczęście mam więcej normalnych czytelników, bo liczbie fanów jeszcze grubo daleko do subskrybentów RSS. Wracając do tematu…

Więc żeby tylko w internecie tej przesady było mało… do tego dochodzą nawiązania w filmach (każdy ma dzisiaj facebook’a czy Srajfona), portale ciągle o tym piszą i przekonują „że powinieneś mieć fb”, inaczej jesteś osobą, która nie może mieć zdrowych relacji z ludźmi.

Serio?! Mam kilku kumpli i kumpel bez fejsa i… są normalni w moim przekonaniu*! Ba, nawet uważam ich za lepszych od siebie.

Więc o co wam chodzi ludzie?

Jeszcze zaczynam oglądać teledysk rapowy no i kolejne sceny, gdzie raper pokemoni na swoim fanpage’u… Na szczęście idea fanpage’y jest całkiem spoko dopóki to nie jakieś ścierwo bez celu a’la „Zawsze pierdzę w stronę ściany gdy leżę w łożku” – O TAK LUBIĘ TO klik klik lklickckcklc.. i obowiązkowo rozesłać znajomym.

Ochujaliście? Wyjdźcie na podwórko – nawołuje nawet do tego osoba, która woli i tak siedzieć w domu. Ale żeby tego wszystkiego było mało…

Meritum tego postu

A najśmieszniejsi są ci wszyscy „blogerzy” i ludzie z branży social mediów. Założyli trzy tygodnie temu bloga, piszą o niczym albo o tym, co wszyscy (czyli o social media). Próbują liznąć fejmu przez spamowanie linkami w różnych grupach do swoich nudziarskich wypocin. Niektórzy są tak skromni, że nawet nie kryją się z tym.

Nawet nie siedząc w tych grupach dłużej, niż 5 minut dziennie, zdążyłem zauważyć kilka wybitnie aktywnych jednostek, które również ośmielają się „polecać artykuł”, o ironio… na swoim blogu. Ludzie, których wszędzie jest dużo… za dużo – wchodzę poczytać blog znanego blogera i w pierwszym komentarzu widzę mordę pewnego gościa. Wchodzę na inny znany blog, znów kurwa on pierwszy…  Siedzi cały dzień i napierdala po wszystkich blogach, byle gdzieś u góry zostawić odnośnik do siebie.

Nie muszę chyba wspominać i przytaczać tych komentarzy, które nic nie wnoszą do tych artykułów?

Jestem zapisany na facebooku do dwóch grup związanych z tym tematem – pierwsza miała ambitny cel przy założeniu, wyszedł jak zwykle chuj, bo jest już w niej 150 osób i każdy kolejny post to link do jakiegoś śmiecia związanego z socialem, a nie konkretnym celem grupy:

Grupa, w której blogerowi wannabies mogą wspólnie pomyśleć, jakby tu podbić świat :)

Ok, zdarza się zapytać o coś, wymienić pomysłami… ale nikt tego z grubsza nie analizuje, nic z tym nie robi się potem… ale to ja jedyny źle rozumiem frazę „podbić świat”?

Druga grupa to już czysty chlew social media – z resztą tak samo się nazywa. Dołączyłem do niej tylko dlatego, że jest podobno „pierwszym miejscem do rozkręcania machiny”. Nie będę już jechał tematyki, ale ludzi tam udzielających się uznaję za nieźle wjebanych w fejsbuka… Brakuje mi w tym kraju kierunku na uczelniach o dumnej nazwie czy nazwy nałodu: „Fejsbuczyzm”.

Nigdy nie ośmieliłem się rozpocząć posta w tych grupach – tym wpisem chyba przełamię tą barierę… jak i szybko wylecę za ciepłe słowa w ich kierunku przy tym oblane równie ciepłym moczem. No cóż, zamknięte grona, które ciągle smyrają się wzajemnie po swoich sutkach i wałkują ciągle tą samą tematykę nie uważam za zbyt ciekawe…

Social ciągle o tematach social…

Masowe wchodzenie ludziom w dupę – oto cel marketingu w social media. Początki mojego fanpage wyglądały tak samo, dlatego teraz się wstydzę za to, co robiłem. Przynajmniej nie muszę sobie obecnie wytykać wdupowchodzenia trzy lata temu jak zaczynałem pisać, a mojego bloga odwiedzało ledwo 100 UU miesięcznie.

Na koniec

Pamiętaj, by polubić ten post, niżej masz guziczek do tego… i jeszcze obowiązkowo przeczytaj dwa inne posty podobnie nazywające się i z których ten post czerpie: Dwie przesady: nadmiar newsów w necieDwie przesady: nadmiar jQuery wszędzie… a na koniec czytania nie zapomnij sobie kliknąć like u góry po prawej… i jeszcze może strzel sobie w łeb, jeśli tak chętnie wykonujesz moje polecenia.

Przepraszam Cię czytelniku, ale prawdą jest, że ludzie sterujący innymi wychodzą na tym lepiej…

_________________

* – no tak, to przecież ja jestem nienormalny.

Tagi: , , , , , , , ,

Skomentuj