Czym są sztywne wymagania? – rozwinięcie

3

Ciąg dalszy wcześniej napisanego wstępu.

Pułapka

Uff.. serce znów zaczyna walić, niczym budowniczy kurwa autostrad z młotem pneumatycznym o 5 rano czy sąsiad wiertarką w ścianie, gdy usiłujesz spać. Przekraczając bramy mojej największej życiowej tortury ani mi w głowie były takie porównania – to słodycze wręcz przy obrazie wieprza w głowie, który wciąż mi pozostawał przed oczami.. no i kurwa za mną, cieleśnie… no i jeszcze sapał i żył. Borze jak źle.

Czym prędzej ciałem wyślizgnąłem się z tamtego sypialnianego pokoju, jak kretyn przytrzasnąłem sobie jeszcze rękę próbując wyciągnąć klucz przy tym zamykając drzwi – chuj, w takim momencie z pewnością z szybkością błyskawicy pomyślę, że to kurwa nie jest film i nigdy kurwa bez praktyki takie zagrania nie wyjdą za pierwszym razem… No ale jakoś ten klucz wyciągnąłem i mi jeszcze przed drzwi spadł, nosz kurwa… kolejne sekundy bliżej śmierci.

Ręka napierdala, bo chciałem to zrobić szybko… wyszło jak zwykle, jeszcze próbując podnieść klucz przy okazji zajebałem palcami boleśnie o ziemię – przypominam że chuj wróg alkohol nadal działał i jeszcze dość ciemno było… – no i mało głowy o klamkę nie rozjebałem. Ogólnie cyrk i widok Twojego starego-alkoholika zataczającego się do domu. Dobrze że wazonów tam nie było, bo z moim c-c-combo z pewnością dodatkowe punkty bym nabił.

W końcu udało mi się zebrać przed tym zamkiem, jak na moje poczucie czasu zajęło to i tak 3s. Wsadziłem ten pierdolony klucz (borze dzięki za tą dupną dziurę i klucz-pręt). Przekręciłem,… sprężynkę usłyszałem… Wcześniej wyrok, teraz tak jakby zbawienie. Wiesz, to jest ten moment kiedy zwalnia nam percepcja czasu. Całość pewnie pół minuty trwała.

Oddaliłem w ten sposób swoją śmierć i dałem sobie przynajmniej kilka sekund życia więcej… co teraz?

Labirynt

Czułeś kiedykolwiek to spełnienie w życiu? Bezpieczeństwo?… lol, orgazm? Tak właśnie się teraz czułem, chociaż po nogawce nic mi nie kapało :-).

Ogólnie sytuacja się dość ustabilizowała, bo po odwróceniu od drzwi wmurowałem się w widok światła dochodzącego z przedpokoju. Ogólnie całość była przesiąknięta ciszą i ja starałem znów się maksymalnie bezgłośnie zachowywać… i wiesz co? Nawet wieprz za drzwiami chyba się nie ruszał ani nie wstał z łóżka – myślałem, że będzie próbował rozszarpać drzwi, a hałas jaki wywoła wykurzy mnie w mig z mieszkania. A tu chuj :) Sielanka!

Jednak nie mogłem popaść za długo w zachwyt przez ten sukces. Obadajmy na czym stoję:

Patrzę w prawo: wgłębienie w ścianie, szafka, na szafce jakieś pojemniczki na biżuterię czyki chuj… niewiele widziałem, bo niezbyt oświetlone było.

Na lewo ode mnie uchylone drewniane białe drzwi do toalety, kafelki chyba niebieskie, a od nich odbijał się zielony kolor… jak zerknąłem, to roleta na okienku dawała tą zieleń, ogólnie klop mały, ale znośny, żadnych znaków szczególnych czy dziewiczej krwi z grubej kurwa dupy.

W końcu przede mną droga prosta do drzwi wyjściowych, mocniejsze światło padało od prawej strony i jak podchodząc powoli ogarnąłem, że tam jest pokój gościnny… w sumie jakieś chrapanie zacząłem słyszeć czy coś z tego pokoju, sunę powoli wycierając dywan skarpetami…

JEB.

Trochę się zagalopowałem i o mało odskoczyłem ze strachu jak tylko znów w lewo spojrzałem – kuchnia, w chuj mała, a na blacie leży jaka głowa zasłonięta rękami… koleś chyba, chuj, nieważne, nie znam gościa. Pipawa znów na ponad 100 BPM, drżący oddech… tak jakoś dla poczucia stabilności lewą ręką się podparłem o ścianę, dałem sobie 10 sekund.

Przeraził mnie tak… otwarty słoik czerwonego dżemu zaraz obok jego postaci… NEVAR FORGET. To ON mógł mnie nim smarować… :|

„Byle spał kutas”, w rogu przy drzwiach zaraz przy wejściu do pokoju gościnnego widzę już moje buty – czarne jebane adidasy od chińczyków, które mi się rozpadają (lada dzień o tym napiszę)… łoa, na wieszaku moja kurtka… bluzę kurwa jeszcze powinienem gdzieś mieć, przecież zimę mamy za oknem i gdzie ja sam taki w koszulce (ujebanej malinami na domiar złego) i kurtce będę się ziębił…

Minąłem już tą kuchnię, nieco zerknąłem do tego dużego pokoju, tam okno balkonowe, telewizor w rogu zaraz, meblościanka… coś mi zaświtało, że po stół i chrapaczy trzeba się wychylić ale i tak już w kurwę nie chciałem ryzykować. Jebie mnie to, spierdalam.

Buty po cichu kurwa tyci tyci mróweczka niesłyszalna nie ma mnie tutaj nie słyszycie mnie… SZYBKO KURTKA W ŁAPĘ I KURWA BIEGIEM PRZEZ DRZWI ŚCIANĘ I WARSTWĘ OZONOWĄ.

JAK CHUJ JAK SIĘ TE JEBANE DRZWI OTWIERA… A KURWA GAŁKA W LEWO, SPRĘŻYNKA, KURWA, NATANEK. Wystrzeliłem jak krótkodystansowy łysy ruchacz dyskotekowy.

Klatka

Drzwi trzasnęły za mną, kretyński blok, gdzie po schodach schodzi się po czterech krawędziach kwadratu. i tak cisnę i liczę te boki… pierwszy, drugi, trzeci, piąty, ósmy… dwunasty… jeb parter, jeb widzę wyjście klatki przy okazji mijam jakąś leżącą flaszkę Absolwenta. Ochuj, naliczyłem trzy piętra, raczej rola magika nie skończyłaby się szczęśliwie 5 minut temu w „Jak oni skaczą?”… Może powinienem spróbować szczęścia w „Jak  spierdalają na kacu?”.

Dobrze, że schody nie były jak typowe z dworców PKP, brakowało mi skręcenia kostki… wziąłem kurtkę z prawej ręki i założyłem ją niczym bohater filmu sensacyjnego, gdy idzie stabilnie w przód i nawet nie rusza go fala uderzeniowa bomby atomowej, która wyjebała mu 3 metry za plecami. Przede mną już tylko świt białego tunelu, za mną dźwięki klatki i krzyki koszmarów, a ja zmierzam ku światłu…

Ciąg dalszy i zakończenie tej historii…

Tagi: , , , , , , ,

Komentarze 3 komentarze

[…] zerkam… za sobą słyszę dźwięk ruchu na łóżku, a przede mną tylko ciemność…Ciąg dalszy tej historii…Podobno podobne posty:Czym są sztywne wymagania? – rozwinięcieMOJE 10 rzeczy, których kobiety […]

[…] wymagania? – zakończenie W dniu: 25-11-2012 | Dexterxx® | W: Życie codzienne 0 Ostatnia część moich zmagań…ChłódRęce odmarzały już mu drugą godzinę odkąd wybiegł z tego mieszkania. Był ledwo […]

[…] kilka osób z kilkunastu grona bardziej zaciekawionych-współwierzących: Pierwszy tekst, drugi, no i trzeci… Teraz pora na wnioski, czyli ten post.Dex spał z wielorybem!!No jasne, kilka […]

Skomentuj