Studiuję na 3 semestrze… a nie… czekaj

0

W takie dni jak ten politechnika śląska łamie mi żebra skacząc na mnie z ławki na koniu na stadionie hokejowym o wschodzie słońca nad Bałtykiem na platformie wiertniczej we Wrocławiu.

Zaliczyłem semestr drugi i skaczę już i bouncuje swoją dupą na trzecim chodząc na zajęcia, mierząc wszystkie nowe studentki na kampusie… wszystko fajnie, nie?

Męczyłem się pod koniec z kilkoma przedmiotami i wrednym prowadzącym, jeden zachorował przy okazji przy ocenianiu projektów semestralnych, jeden przedmiot po prostu wałkowałem do końca sesji, ale wszystko skończyłem jak należy i na czysto.

Niby wszystko poszło sprawnie, wszystko zaliczone, wpisy do EKOSu (elektroniczny katalog ocen studenckich) wprowadzono ostatnimi dniami. Każdy już przymknie oko, że przedostatniego dnia sesji prowadzącemu „nie chce się przyjeżdżać dla dwóch osób”, więc ocenienie sprawozdania zostawiamy na pierwsze dni października. „Do siódmego jest czas wpisać oceny”.

I tu się rodzi problem…

Mam dwa wpisy w EKOSie datowane na dzień 3 października 2012. Problem jest taki, że sesja zakończyła się 28 września i dzisiaj (5 października) uświadamiamy się z grupą, że będziemy płacić warunek za przedmioty, które zostały wpisane po terminie. Warunek to 50zł * ilość punktów ECTS, w przypadku mojego felernego wpisu z Programowania i Fizyki… ilość ta równa się 6 = 300zł.

Dlaczego prowadzący nie wpisali ocen z datą wsteczną do czego mają pełne prawo i jak uczynić powinno? Czy to moja wina, że z różnych przyczyn (niezależnych ode mnie) trzeba kończyć ocenianie już po sesji?

Jest piątek popołudnie, o sprawie udało nam się dowiedzieć jeszcze około 10-tej. Szybkie telefony i bieganie między wydziałami i już przynajmniej problem jednego prowadzącego jest rozwiązany i daty się „poprawią”. Szkoda, że nikt nie pomyślał przy wpisywaniu tego, „przecież EKOS jest otwarty do 7-dmego”… no i co z tego, że jest, jak daty musza być „dosesyjne”.

W poniedziałek to już dopiero byłby problem… Na domiar złego system odświeża się co 12+h co jeszcze bardziej podkręca sytuację bo…

Jest już 7 październik, problem nadal występuje bo o ile „poprawione” wpisy nie widnieją nadal za poprawione, to jeszcze dowiaduję się, że wredny prowadzący dzwonił do dziekana z pytaniem, czy można datę cofnąć – zaszła po prostu pomyłka. Odpowiedź dziekana jasna:

Rączki się grzeją i zacierają na pieniążki z warunków, nieważne że w obydwu przypadkach w 90% zawinili prowadzący czy to przez swoją upierdliwość czy niemoc fizyczną wpisując datę posesyjną/oceny… już nie wnikam czy wiedzieli o takim problemie czy nie, bo rok temu też podobno były takie akcje.

Jak żyć i studiować w takim kraju? Pisałem kiedyś że studia są chujowe, jeśli jeszcze rok uda mi się wytrzymać na tej uczelni to z pewnością napiszę kontynuację…

PS. Nie zamierzam płacić za wciśnięte mi warunki.

Aktualizacja 2014-02-04 10:50: I nie płaciliśmy. Miesiąc po zamknięciu systemu „magicznie” otworzyliśmy go i prowadzący poprawił datę. Przy okazji tego zdarzenia przypadkowo w głowie na usłyszane tu i tam informacje wykreowałem sobie zdanie, że to żaden problem EKOS otwierać w dowolnej chwili życia. Czołem studenty!

Tagi: , , , , , ,

Skomentuj