Co spieprzyłem… tworząc bloga

0

Dziś nieco odmiany od smętnego lipca, a kilka dobrych rad dla tych, którzy zamierzają kiedykolwiek brać się za pisanie bloga i zaśmiecanie internetów – tak jak ja :-)

Oto lista rzeczy, które muszę sobie z bólem wytknąć dzisiaj po praktycznie trzech latach pisania i bloggowania, chociaż Bloggerem śmiem się nazywać dopiero od tygodnia. No dobra, to co spieprzyłem co Ty powinieneś/nnaś uniknąć:

Tematyka bloga

Jestem tym pechowcem, że uważam się zajebisty w każdej dziedzinie i tak oto zamiast prowadzić blog o sprawach informatycznych tak oto postuję sobie głównie i pierdołach związanych z moim życiem – wpada tutaj dość sporo ludzi związanych z „branżą”, a uciekają bo próbuję bawić się w kolejnego kominka polskiego internetu, a że nikomu się nie chce czytać w tych czasach.. cóż, wasza strata.

Nie ma praktycznie drugiego takiego typa jak ja na świecie – oto uroki bycia wyjątkowym, ale zamiast znowu zaczniesz mnie zjeżdżać za egocentryzm zastanów się nad tym, czy ty też nie jesteś wyjątkowy/a… no jesteś przecież, i to jest ten problem. Nie znajdziesz swojej podobizny, bo jak pisałem nie raz to lubię sam siebie czytać, a to oznaka tego, że jestem jedyna osobą, która ogarnia cały materiał na tym blogu.

Wniosek? Chcesz pisać o informatyce, to pisz o informatyce. Chcesz zacząć pisać o cyckach twojej starej – załóż nowego bloga i pisz o cyckach swojej starej. Tadam! Każdy zainteresowany pójdzie na odpowiedniego bloga.

Wizerunek

Jeśli walczysz o swoją karierę i z powagą starasz się podchodzić do takich spraw, to dobrze wiesz, że nie wypada na łamach swojego bloga (z którym się identyfikujesz i robisz to publicznie)… no ten tego nie wypada wszystkich ludzi tutaj wyzywać o kurew, dziwek, wykrzykiwać jak bardzo ludzie są fałszywi i ich nie lubisz, a potem wysyłasz list motywacyjny do firmy z paragrafem „z łatwością nawiązuję znajomości, jestem miły i lubię seks grupowy” – to nie działa, szczególnie, jeśli jesteś developerem, a swoim paskudnym portfolio postanowiłeś pochwalić się w CV… Łups, blog jest pod tą samą domeną… może nie zauważą tych kompromitujących postów.

Z resztą PR’owcy mogliby poluzować swoje zwieracze i dać byle kretynowi byle sprzęt do testowania (komin dostał peżota, ja chce tableta). Nie trząść dupą, że blogger objedzie i powie, że nasz tablet przydaje się tylko przy krojeniu chleba.. olaboga, jak chleb kupujemy krojony, to deska zostaje tylko do wyrzucenia, albo podpierania stołu. Przecież dogadalibyśmy się!

Technicznie, linki

Kiedyś miałem zajawkę i chciałem, aby moje posty linkowały się w stylu /rok/mc/dzien/nazwa-posta/, czyli tak jak jest teraz. To był błąd.

I to cholerny błąd, bo wcześniej w wyszukiwarkach trafisz na /category/dex-ciagnie-pale/ niż dowolny post, bo jest poprzedzony kolejnymi slashami.. i tak oto niestety content w wyszukiwarkach idzie niżej, a mnie jest ciężej przemówić, bo nielubiane tagi i kategorie się wybijają ponad treścią – paradoks.

To to zmień?

I to by było banalne i super proste, bo zastosowałbym /rokmiesiacdzien/nazwa-postu/ i już leciałbym w górę.. i teraz kolejny problem – guziczki fejsbuka i google’a… wszystkie lubiajki są nabite na stare linki, a dzielenie tego samego contentu na dwóch różnych linkach jest co najmniej niepoprawne… no a cyferek przecież nie teleportuję.

No to jestem w dupie. Szkoda tracić te tysiące UU by tylko zmienić wygląd linków.. no ale to i mogłoby pomóc. Kolejny problem to linkowanie wielu ludzi w internetach na mój blog… to się nie uda. Pozostało cierpieć.

Systematyczność

Miałem fazy, że wysrałem kilkanaście postów na miesiąc, były fazy, jak w czerwcu, że popełniłem tylko dwa posty. Ludziom trzeba o sobie przypominać, bo wcisną szybko DELETE, więc już lepiej poświęcić trzy godziny więcej i napisać więcej + zaplanowanie publikacji, niż nie napisać niczego. Nie wiesz kto Ci kiedy strzeli nabojem gumowym w łeb i poczujesz niemoc twórczą.. chociaż ja czuję się lepiej po tym zabiegu :-)

Przygotować się na falę / Wciskać subskrypcję

Miałem szczęście-nieszczęście wpaść na główną wykopu niedawno. Zebrałem na zamulonym, nie przystosowanym do takiego ruchu blogu 30 tysięcy użytkowników przez pierwsze doby, a mogłoby być ich więcej jakbym przewidział taką ewentualność.

Widoczny przycisk RSS pojawił się dopiero kilka dni temu na szablonie, podobnie jest z Google+, na którym też sporo reklamy straciłem przez olanie spraw Social Media… cóż, brzydziłem się zawsze takimi portalami, ale trzeba żyć z nimi w zgodzie. W końcu ludzie to głównie plebs i trzeba im powiedzieć co mają robić – „kliknij subskrybuj”, „daj łapkę w górę”, chuj, że to kciuk.

I tak oto ludzie przyszli, ludzie poszli. Nigdy nie lubiłem baranów zaganiać do zagrody.

No i pisz coś ciekawego, a nie sraj dupą…

I to jest mój największy problem, bo zamiast napisać jeden post na trzy miesiące, który zbierze tutaj więcej ludzi, niż cały blog przez trzy lata, to ja wolę iść tą drugą stroną.. Cóż, i tak lubię siebie czytać, satysfakcja górą, a Ty się męcz czytelniku.

Nie pamiętam co dalej

A że jestem już zmęczony, tak oto nie czytam tego postu, a publikuję w cholerę.

Zadanie domowe: wytknij mi to, o czym zapomniałem.

Tagi: , ,

Skomentuj