Sposób na wypadające kółka 2

2

Krew ponownie zalała. Po ostatnim patencie, który niestety specjalnie nie wypalił przyszedł moment na doszlifowanie mojego wynalazku i tak oto powracam dzisiaj z jeszcze lepszą technologią, która poradzi sobie z humorkami kółek krzesła biurowego. Od teraz na dobre przestaną wypadać!

Prowadziłem również inne prace badawcze w celu zmierzenia się z tym uporczywym problemem wykorzystując inne surowce dostępne każdemu śmiertelnikowi – mowa o trytytkach, które z najwyższą precyzją i jakością poradziły sobie z problemem uszkodzonego zaczepu paska od torby laptopowej. Niestety w tym przypadku trytytki okazały się zbyt mało elastyczną bronią, dlatego znowu posłużymy się popularnym szkotem.

Cóż, niektóre wrabiają w ciążę

0

Pamiętacie mój burzliwy post o wrabianiu facetów w ciążę? No cóż, trochę się działo w związku z nim, a sam nadal zbieram kilka/dziesiąt osób dziennie z wykopu którzy na ten post wpadają. Zauważyłem dzisiaj (i nie tylko) coś ciekawego…

Dwie przesady: nadmiar jQuery wszędzie

2

Kiedyś znajomy z uczelni mnie pojechał, że postanowiłem rozciągać sobie tło na stronie About/Contact z pomocą pluginu do jQuery – niby niewielki grzech, bo to przecież ledwo mały dodatkowy skrypcik, no ale strona też na jakąś rozbudowaną nie wygląda by od razu posuwać się do takich metod. Są dobre i złe strony, ja nigdy za świętego się nie uważałem i też masę rzeczy kaleczę.

Od tamtego czasu jQuery jeszcze bardziej urosło, w poście sprzed godziny narzekałem na nadmiar informacji w dzisiejszym świecie informatycznym, grzebiąc w wielu postach, które mi się gromadzą bardzo, ale to bardzo wiele artykułów czytam o kolejnym to pluginie do jQuery.. o czym ten dzisiejszy post?

Dwie przesady: nadmiar newsów w necie

1

Pierwszy post z dzisiejszej dwupostowej serii:

Wszelkie blogi tematyczne, wszelkie portale informacyjne zalewają nas codziennie informacjami: dostęp do internetu jak i możliwość publikacji w nim stała się tak powszechna, że nie sposób nadążyć za czytaniem tego – fajny blog, który niegdyś publikował kilka (1-5) ciekawych postów dziennie dzisiaj zalewa mnie dwucyfrową ilością, czy to pora zrezygnować z jego czytania? Mowa o AntyWeb’ie – przybyło redaktorów, zmieniła się szata.. cóż, przestało mi leżeć to, z resztą ileż można czytać o Fejsbuku i Guugle w kółko.

Jakość oczywiście spada, bo idzie w ilość (przykład: mój blog :-) ), Netvibes zbiera mi dziennie między 600-1000 wpisów RSS/Atom, a ja tracę kilka godzin dziennie, aby czegoś nie przegapić. Do tego dochodzi dziesiątka powtórzeń tej samej informacji.. publicyści, proszę: nie powielajcie każdej informacji.

Aborcja słowo zakazane

1

Znowu od chrześcijan mi się dostanie, znowu zrozpaczone matki pragnące za wszelką cenę dziecka mnie obsmarują – bo przecież jak można dokonać aborcji na nienarodzonym dziecku, które jeszcze większy koszmar doświadczy próbując żyć tutaj?

Teraz wielu we mnie pewnie Hitlera dostrzeże, ale powiedzcie mi czy dobrym pomysłem jest na siłę rodzić stworzenie z paskudnymi i zaawansowanymi defektami genetycznymi – czy to od strony fizycznej czy umysłu? Osoba taka w przyszłości ma problem z usamodzielnieniem się (o ile dożywa dorosłości), jest wytykana przez „normalnych” (i nie dotyczy się to tylko dzieci), jest ciężarem dla bliskich (jasne, oszukujmy się i miziajmy po sutkach, że tak nie jest) i co gorsze, o ile jest tego świadoma, to jednak w jakimś stopniu dobija ją poczucie bycia innym (nie powiem, że gorszym, bo wiele takich osób ma bogate wnętrze mimo wszystko). Co więcej, nie zawsze otoczenie jest dostosowane do takich ludzi, więc jeśli już potrafią się usamodzielnić, to mimo wszystko są przeciwności na drodze (tak wiem, niby coś się robi w tym kierunku, ale jednak).

W głowach wpojone, że nie wolno zabijać takiej istotny (cóż, zwierzęta zabijać dla jedzenia można, tych z defektami pewnie nawet nie ruszamy), natura działa na zasadzie „najsłabszy ginie” – w niektórych krajach w końcu taka osoba musi umrzeć na pastwie losu, gdy pomocni bliscy odejdą. Po za tym można dokonać aborcji i spróbować kolejny raz… wszyscy na tym lepiej wyjdą, a to „nieudane” nie ucierpi, bo pewnie jeszcze na tyle się nie wykształciło.. (a jeśli uważasz, że tak, to musielibyśmy się z każdego plemnika rozliczać).

Kwintesencją tego postu jest ten obrazek: (wyłącz już lepiej albo nie czytaj dalej jeśli jesteś kluchą i ruszają Ciebie drastyczne widoki)

PS. Jak bardzo chcesz mieć dziecko to bardzo wiele ich czeka w domach dziecka – nie musisz na siłę robić kolejnego przy tym ryzykując nieudanego porodu, a jakieś już narodzone z pewnością mocno uszczęśliwisz.

Dziś wszyscy hejterzy powinni zapłakać ;-) Grabię grabię wasze puste mózgi

2

Jaki to ostatnio znienawidzony się stałem, nie mam siły nawet zacząć się śmiać z tekstów jakie lecą w moim kierunku, a jakbym już zaczął, to bym nie przestał. Prześledźmy trzy grupy:

Przepraszam, proszę o uwagę – nazywam aktualną epokę

3

ExLova: (19:56)
Nie wiadomo jaka jest nasza epoka, bo jest to ogolna nazwa „wspolczesnosc” i trwa przeszlo 70 lat i jeszcze nikt jej nie nadał nazwy
Dexterxx®: (19:56)
To mogę być pierwszy
Napiszę posta o tej epoce
Nazwę ją „gówno” i będę uważany prekursorem za 100 lat po śmierci

Wszyscy powinni przyznać mi teraz rację… i właśnie odnoszę się do ogółu, nie tylko literatury.

Między wodospadami pokemonów, między stertami głupoty i ciemnoty, między dzikimi jazdami i hejtami.. tak oto ogłaszam naszą epokę i nadaję jej dumną nazwę: Gówno.

Epoka ta rozpoczęła się w ~1900 roku i trwa nadal. Dokładniej to wersja lite: 1900 rok, wersja hard: 1990. Witaj w gównie.