Orwell 1984 w dzisiejszym świecie

5

Wielu z nas zetknęło się ze stwierdzeniem, że George Orwell był wizjonerem, przewidział bardzo wiele następstw tego świata. Książka „Rok 1984” choć napisana została w ok. 1948 roku, to opowiada ona o roku tytułowym. Rok później po wydaniu książki (którą też spotykały procesy cenzury, np. do czasu upadku komunizmu w Polsce) autor zmarł. Właściwie jego imię to Eric Arthur Blair, zmarł podobno na gruźlicę, był publicystą, pisarzem, pracował w BBC, pisał do czasopism. Dużą popularność zyskał również przez książkę „Folwark zwierzęcy” opowiadającą o równości zwierząt, gdzie niektóre były „bardziej równe” od innych (patrz: politycy – zwykli ludzie).

Wielki Brat patrzy...

Wiele rzeczy z książki skojarzyłem z teraźniejszością. Porównam to do siebie wraz ze screenami z filmu.

**Spojler całej książki**

Zapoznanie z utworem

W książce spotykamy totalitarny kult do jednostki Wielkiego Brata – mało kto z was wie, że telewizyjny BigBrother został wymyślony na podstawie tej powieści. Wielki Brat, chociaż bohater go nigdy nie widział na żywo, zawsze spoglądał swoim wzrokiem z wielkich plakatów powieszonych na blokach, gmachach ministerstw, klatkach schodowych, w miejscach pracy. WB mógł być tylko wymysłem Partii, która posługiwała się hasłami: WOJNA TO POKÓJ / WOLNOŚĆ TO NIEWOLA / IGNORANCJA TO SIŁA. Partia sprawowała władzę nad ludem.

W okolicy zamieszkania głównego bohatera – Winstona Smitha – były postawione duże budynki czterech ministerstw: Ministerstwo Prawdy (na nim widniały hasła partii / tu pracował Winston), Ministerstwo Pokoju (zajmowało się prowadzeniem wojny), Ministerstwo Miłości (pilnowało ładu i porządku, jak później się dowiadujemy, torturowało zbrodniomyślicieli), ostatecznie Ministerstwo Obfitości (które zajmowało się „wyimaginowaną” gospodarką).

Świat został podzielony na trzy mocarstwa – nigdy nie dowiemy się z powieści, czy podział był tylko wymysłem systemu: Oceania – gdzie mieszkał nasz autor (dokładniej to w Londynie). Oceania obejmowała obydwie Ameryki, wyspy Pacyfiku, Australię. Eurazja – kontynent Europy wraz z północną częścią Azji. Wschódazja – Dolna część Azji, Japonia

Na początku książki, dowiadujemy się, że Oceania prowadzi sojusz ze  Wschódazją, a Eurazja jest wrogiem najwyższym. Po drugiej  części (jak i podobno cztery lata wcześniej) całość się obraca, zmieniają się też zapiski o przeszłości. Nikt nie jest w stanie udowodnić, że kiedyś było inaczej, praktycznie sam Winston tylko o tym pamięta.

W Oceanii skrupulatnie wprowadzano nowomowę – język pozbawiany wielu wyrazów i przymiotników, prowadzący do pozbawienia ludzi wszelkich określeń, którymi mogli „niewłaściwie” opisywać partię. Panuje również dwójmyślenie. Same hasła partii wpływały na umysły obywateli. Towarzysze (bo tak wszyscy wokół mieli siebie nazywać) mogli wyznawać dwie przeciwne sobie ideologie i wciąż mocno wierzyć w każdą z nich – szczególnie w tą, która „aktualnie była prawdą” podawaną przez teleekrany.

No i pora na najważniejszą cześć: Teleekrany (odbiorniki telewizyjne, których nie można było wyłączyć, lecz tylko ściszyć) były umieszczone praktycznie na każdym kroku: w każdym mieszkaniu, w miejscu pracy. Nadawane przez nie były wszelkie komunikaty Partii. Teleekrany również potrafiły „widzieć” jak i słyszeć – miały tak wrażliwe mikrofony, że i szept mógł być nie do ukrycia – na końcu powieści nieświadomy Winston dowiaduje się, że był dokładnie obserwowany przez 7 lat, chociaż przez całą powieść bezskutecznie próbuje unikać potknięcia.

Jeszcze kilka szybkich faktów:

Panował podział społeczny, Prole (czytaj: ludzie z nizin społecznych) stanowili 85% populacji Oceanii, byli praktycznie wolni, interesowali się tylko błahymi sprawami, nie potrafili wpaść na pomysł zjednoczenia się i obalenia systemu – bo tylko oni mogli tego dokonać. Ponad nimi byli Członkowie Partii do których należał Winston – zajmował się „poprawianiem” wszelkich wydań i zapisków przeszłości wedle aktualnie panujących faktów. Byli „robotnikam” tych następnych: Ludzie wewnętrznej Partii to już najwyżej stojąca cząstka, sprawująca władzę nad systemem.

Istniała też Policja myśli wyłapująca wszelkich myślozbrodniarzy – nie można było działać przeciwko ustrojowi, zdrada swoich wrogich myśli na temat Partii i WB, wszelkie wypowiedzenie niezgodnych haseł prowadziło do tortur czy ewaporacji – „wymazania” człowieka z życia, wszelkich ksiąg, „pamięci ludzi”. Wszelkie młode pokolenie nieświadome tej całej polityki chętnie kapusiowało nawet na swoich rodziców. System, propagandowe śpiewki należały do ich pasji.

Streszczenie fabuły

Winston postanawia na początku powieści prowadzić swój pamiętnik – pisany do innych czasów, innych pokoleń. Bardzo wiele rozmyśla o otaczającym go życiu, próbuje rozgryźć ten zły mechanizm władzy. Dowiadujemy się od bohatera jak wygląda jego codzienne życie, opisuje je i pokazuje fakty. Zaczyna wierzyć w istnienie podziemnego zgromadzenia – braterstwa, które dąży do obalenia ustroju. Próbuje je odszukać. Propaganda wmawia ludności wiele bredni i kłamstw, jednak Winston nie jest tak łatwowierny jak większość.

Winston zaczyna pisać

W drugiej części książki poznaje się z Julią z którą zaczyna wiązać go miłość. Ona również żywi nienawiść do Wielkiego Brata, spotykają się potajemnie, w końcu odczuwają swobodę w komunikowaniu się. Z czasem Winston wchodzi w posiadanie Księgi Goldsteina – głoszonego wroga numer jeden według systemu. W momencie czytania księgi zostaje pojmany przez policję myśli i rozdzielony na zawsze z Julią, z którą wzajemnie wyznał wieczną wierność.

Trzecia część, to torturowanie bohatera. Jest on torturowany przez współpracownika, chociaż myślał, że żywi taki sam bunt do systemu w którym znalazło im się spotkać – to od niego dostał Księgę Goldsteina, to on „dołączył” go do podziemnego kręgu. Trwa długi proces „naprawiania” bohatera który ostatecznie daje się złamać, „zdradza” Julię pragnąc ucieczki przed torturą i jego największym strachem – szczurami. Zaczyna wierzyć w brednie Partii, zaczyna władać nim też dwójmyślenie. Wraca na wolność jako zupełnie inna osoba. Spotyka jeden jedyny raz dawną ukochaną ale towarzyszy im już tylko wzajemna niechęć. Nowe życie spędza na piciu Dżinu ZWYCIĘSTWA, szachach. Książka kończy się słowami

Ale wszystko już było dobrze, wreszcie było dobrze; walka się skończyła. Odniósł zwycięstwo nad samym sobą. Kochał Wielkiego Brata.

Chciałbym tutaj skończyć… To do sedna:

Część pierwsza. Życie według bohatera

Rozdział 1.

Poznajemy Wielkiego Brata – opis nie jest zbyt dokładny, ale cechą szczególną jest czarny wąs – czy tylko mnie przychodzi do głowy obraz Stalina? Stalin zmarł kilka lat po Orwellu, ale jego postać nie jest teraz tak istotna. Sam Orwell przejawiał niechęć do reżimu panującego w sprzymierzonym ZSRR względem Wielkiej Brytanii, często krytykował go [patrz przedmowa „Folwarku Zwierzęcego”]

W tym rozdziale pojawia się rytuał „dwóch minut nienawiści” – to dwie minuty, w czasie których ludzie gromadzili się przed teleekranami by eksponować swoją nienawiść do wrogów systemu – był to przymus niczym opłakiwanie śmierci Kim Dzong Il’a trzy miesiące temu przez obywateli Korei Północnej. Ci, którzy nie płakali zbyt „okazjonalnie” byli z pewnością potem sądzeni – obozy pracy i te sprawy.

Dwie minuty nienawiści

W czasie minut nienawiści poznajemy wizerunek Emmanuela Goldsteina, wroga ludu – minuty nienawiści podobno codziennie skupiały się na nim. Goldstein niegdyś był przywódcą Partii, tak wysokim jak Wielki Brat. „później wdał się w działalność kontrrewolucyjną i został skazany na karę śmierci; w tajemnych okolicznościach udało mu się jednak zbiec, a następnie zniknąć”. Głosił hasła przeciwne do ustaleń Partii.

Przecież to już było

Zatrzymaj się teraz na moment – interesowałeś się głębiej niedawno głośną śmiercią dyktatora państwa afrykańskiego, w którym obywatelom żyło się przynajmniej dobrze? Libia, bo o tym kraju mowa, dążyła do niezależności i suwerenności, przynajmniej względem ameryki.  Tak, wspominam teraz o Muammarze Kaddafim – stworzył on Zieloną księgę (niestety wciąż jej nie przeczytałem), postawił Libię w ciągu (jego „dyktatorskich”) kilkudziesięciu lat na nogi. Dał ludziom swobodę i możliwość rozwoju. Według konstytucji Libii każdy obywatel miał prawo do własnego mieszkania (karta praw człowieka) oraz swobodę korzystania z DARMOWEJ energii elektrycznej. Libia nie miała długu publicznego.

Wytłumacz mi teraz… Co było nie tak w tym kraju, że wybuchła rewolucja? Brakowało demokracji? Zbyt źle się żyło? Ropy pod dostatkiem – wystarczy ludziom zrobić papkę z mózgu, a całość potoczy się sama. Jak mnie boli ten świat – TVN pokazuje w kilka godzin po śmierci Kaddafiego Libijczyków mieszkających w Polsce – „w końcu w kraju zapadnie demokracja” – bo komu nie ufać, jak dawnemu mieszkańcowi tego kraju? Można pleść brednie, ludzie to kupują.. ale to nie koniec.

A Saddam Husajn? Jak powieszono go na koniec 2006 to byłem jeszcze w grupie nieświadomych, którzy poczuli ulgę na piersi i stwierdzili „uff., zły dyktator stracony, świat bezpieczniejszy”. Co Ty jesteś w stanie powiedzieć o nim? Niewiele już pamiętamy z telewizji, która też dyktowała syf propagandowy… W moim przekonaniu został zabity, bo chciał porzucić dolar, jako walutę obiegu ropy (no przecież amerykanie mogą każdego z byle powodu zabijać i jest to ok). Ameryka stoi w dzisiejszym świecie tylko dzięki wojnom które prowadzi i tym, że obieg ropy jest księgowany w hamerykańskich dolarach – nie wierzysz? Sprawdź sobie. Saddam stał się niewygodny, chciał porzucić kontrolowany dolar, zrobiono z niego złego dyktatora, został zabity. Świat też kupił tą bajkę, a ja z nim, tylko nikt nic nie mówił o faktycznych powodach ścigania i zabójstwa.

Tak działa świat. „Zbrodniarze” nie mają prawa do sprawiedliwego sądu. Media są czwartą władzą, ludziom wpaja się do głów totalne brednie, a potem wraz z całą resztą podążają tym kierunkiem – nie wyrwiesz się przecież wśród stada małp, zlinczuje Cię każdy mądry na swój sposób. Chociaż często mniejszość ma rację, to i tak większość zazwyczaj wygrywa. Ślepy marsz głupich baranów – wciąż chcecie demokracji? Bo ja już dawno nie… Bin Laden też był strasznym terrorystą na miarę tego teatru, też został zabity bez sprawiedliwego sądu.

Rozdział 2.

W tym rozdziale główny bohater zostaje na moment wyrwany do mieszkania sąsiada: nie ma go akurat w domu, więc jego żona prosi Winstona o odetkanie zlewu. W mieszkaniu szaleją dzieci małżeństwa, które są już ogłupione panującym ustrojem. Celując pistoletem-zabawką jak i patykiem dzieci udawały aresztowanie myślozbrodniarza i zdrajcy. Dzieci były przerażające i takie też pozostały – w trzeciej części książki bohater spotyka w celi ojca tych dzieciaków, które wykapowały go przez senne krzyczenie „precz z Wielkim Bratem”, dalszych losów ojca nie poznajemy, ale czuje on dumę za swoje dzieci – „że został w porę uratowany”.

Dzieci też pozbawione są zasad moralnych – chcą bardzo uczestniczyć w procesie wieszania winnych zbrodni wojennych, które mają się odbywać wieczorem. Ta „ceremonia” cieszyła się dużą popularnością. Dzieci były wspaniałymi kapusiami, na straży praktycznie 24 godziny na dobę.

Młody kapuś na straży ustroju

Życie bez religii?

Jak to się ma do dzisiaj? Na pewno rzucę na starcie samym kościołem katolickim – dzieciaki obchodzą chrzest w pierwszym roku swojego życia, dołączają mimo braku swojej woli do sekty jaką jest kościół katolicki. Wpajana jest od małego wiara w nieistniejącego boga, przymusem wręcz jest odwiedzanie co tydzień świątyni sekty, aby utrwalać to kłamstwo czy składać ofiarę – wyimaginowanemu bóstwu. Oczywiście leci to z pokolenia na pokolenie, bo w większość naszych rodziców została wychowana na takich wartościach. Cała nasza literatura jak i państwo też jest oparte o wierzenia chrześcijańskie. Dzieci latają na kilkudniowe rekolekcje co rok, zawód księdza i kapłana wciąż pozostaje. Są może i tego pozytywne strony, no ale czy faktycznie ateista od małego mordowałby ludzi? Nie sądzę.

Mądrości od małego

Kiedyś też spotkałem się z aferą, że przedszkolaki miały w jakichś elementarzach czy książeczkach jawnie przedstawiony kult do jakiegoś polityka – nie pamiętam już teraz, czy nie dotyczyło się to przypadkiem PO i Tuska. Nieudana próba wpajania przekonań politycznych od małego? Nie wiem. Sprawa potem ucichła, a czego dzisiaj w przedszkolach uczą, tego też nie wiem.

Warto dzieciom pokazywać wierszyki propagandowe czy uczyć je piosenek – zostaje to na całe życie, tak samo, jak ja dzisiaj potrafię odprawić „zdrowaśkę” i „ojczę nasz”. Dzieci są bardzo chłonne, ale nie potrafią jeszcze „dorośle” myśleć.

Rozdział 3 i 4.

Winston wiele wspomina, szczególnie stara się przypomnieć czasy przed rewolucją. Dowiadujemy się, że wszystko jest takie i brzmi tak, jak Partia tego chce – wszelkie księgi przeszłości były fałszowane (bagatela: Winston był jednym z tych, którzy nanosili „poprawki” na zapiski przeszłości). W czasie rozmyślań Winston uczestniczy w porannej gimnastyce 30-40 latków zaraz po przebudzeniu.

Potem Winstona widzimy w pracy. Nanosi poprawki na numery czasopisma „The Times”, praca była radością w życiu Winstona. Wymyślał zupełnie nieznaczące i niepokrywające się z rzeczywistością bajki. Zmyślał również wszelkie dane statystyczne, które następnie lądowały do obywateli przez teleekrany, ale zanim to następowało: bajki musiały mieć podstawę chociażby w dawnych wydaniach czasopism – i tu jest rola bohatera.

Winston nanosi poprawki w czasopismach

Przeszłość jest zakłamana, nie próbuj jej zmieniać

Wiele też było afer w naszym życiu, gdzie w Wikipedii pojawiały się propagandowe hasła i definicje. Często też ostatnio słyszymy o „polskich obozach” Auschwitz. Jak zwykle odniosę się do tego co pisałem wyżej jak i do wydarzeń z 11 września 2011 – wtedy, kiedy „źli terroryści” uderzyli samolotami w wieże WTC, pentagon. Najgorsze jest to – i nasz bohater też to odczuwał – że przeszłość zostaje sfałszowana, tracą się zapiski o tej faktycznej. Chociaż jest wiele „teorii spiskowych”, które są rażąco bardziej sensowne i prawdopodobne od oficjalnych wersji wielu wydarzeń, to jednak dalsze pokolenia będą uczyły się tej fałszywej historii, którą ktoś kiedyś ustawił. Oczywiście „teorie spiskowe” to tylko wymysły ludzi, którzy nie mają co robić w życiu, jesteśmy ośmieszani przez większe media, bo im to nie na rękę – kontroluje je władza.

Sam jeszcze w czasach gimnazjum pamiętam, jak miałem tematy początku XX wieku – szczególnie zapamiętałem wielki krach finansowy, który dotknął amerykę. Gdyby nie internet, to nigdy bym nie dowiedział się o działaniu tego świata. Tym, że cały krach został wywołany przez kilka jednostek stojących na czele świata bankowego jedną plotką. Te jednostki (Rockeffeler itd.) wywołując taką falę zyskały bardzo dużo: nieruchomości zostawały sprzedawane prawie za darmo, zasiano strach w ludziach przed utratą majątków, które i tak tracili, prywatyzacja banku centralnego – ten bank może już dowolnie dodrukowywać pieniądze, nie mają one żadnej wartości po za umowną, nie są wymienialne na faktyczne bogactwo: namacalne złoto, srebro, inne kruszce.

Gotowość bojowa do walki dla rządzących

Same ćwiczenia Winstona do dbanie państwa o gotowość bojową ludności. Co prawda nie spotkałem się z tym w jakimś rażąco złym stopniu w dzisiejszym świecie, ale warto to mieć na świadomości. Niegdyś w Polsce obowiązkowa była służba wojskowa i ja jestem tym rocznikiem, który tego uniknął – świadome osłabianie państwa? Nie wiesz kto stoi na czele naszego rządu..

Mimo wszystko obywatele z nadwagą zajadający się hamburgerami z McDonalda mają też dobre strony – nie są wytrenowani, nie są silni aby stawić się przeszkolonym, „ustawionym” jednostkom: Mogę odwołać się do Folwarku zwierzęcego i roli dorosłych psów sierot – kto czytał, ten wie.

Słupki często kłamią

No i same państwo też czasem karmi nas danymi statystycznymi w porównaniu do czegoś mniej istotnego. Nie oglądam telewizji, ale często słyszę o wizualnym przesadzaniu słupków jednych nad drugimi – a to prosta manipulacja wizualna, poczytaj sobie o metodach perswazji. Ostatnio znowu TVN zaatakował (wizualnie) dwa razy większym poparciem dla PO, niż to wedle zasad matematycznych (o równości jednostki) powinno być widoczne.

Rozdział 5.

Stołówka, pora ohydnego posiłku. Spotkanie „przyjaciół” przy stole. Poznajemy postać Syme’a – fascynat, współtwórca słownika nowomowy. Pracuje nad jedenastym wydaniem słownika, jest dość inteligentny przez co Winston wróży mu ewaporację – jak się potem okazuje, nie mylił się. W połowie rozdziału teleekran wygłasza wspaniałe nowiny, informację o zwiększeniu przydziału czekolady do 25g – wszyscy są zachwyceni, jednak nikt nie pamięta, że dnia poprzedniego przedział zmalał z 30g na 20g. Jedyny Winston zdaje się być świadomy tego kłamstwa. Potem teleekran nadaje o zwiększonej produkcji wszystkiego, jednak bohater wie, że standard życia wciąż jest tak samo podły, jak przez lata wcześniej.

Oceania świętuje wzrost produkcji

Ludzie nie uczą się na błędach

Na myśl przychodzą mi wybory do rządu. Nie tak dawno temu znowu ten kretyński lud tego kraju raczył wybrać rząd PO – obietnice o obniżeniu podatków i inne brednie, które nie znalazły w sobie żadnej realizacji. Podobno najdroższy rząd w dziejach polski, mamy jeszcze większy dług publiczny no i co.. dokonajmy tego samego wyboru, bo nie chcemy zmian.

Wojna między dwoma medialnymi partiami. Ludzie faktycznie nie mają pamięci – nie tylko w tej książce. Głosuje się, by wybrać mniejsze zło. Babcie radia maryja potrafią w tydzień zebrać 3 razy więcej głosów, niż internauci przeciwko ACTA w miesiąc. Jak blipnąłem – gdzie tu jest logika? W tym kraju nic się nie zmieni dopóki ludzie nie zaczną myśleć, a w szczególności uczyć się na błędach. Jednak stare pokolenie powinno zostać pozbawione głosów – jego czas już przecież przeminął, dają głowy wedle usłyszanego słowa w radiu, a tacy jak ja marnują się z nadzieją o ucieczce do lepszej rzeczywistości.

Wrogowie publiczni

Lata później (od tego krachu, o którym pisałem w 3 rozdziale) żyje John Kennedy, który pod koniec swojego życia odkrywa zasadę działania gospodarki w USA – te kilka osób z góry świata bankowego kontroluje całe państwo umownym dolarem, całość oczywiście jest prowadzona w sposób tajny – Kennedy był przeciwnikiem (a przynajmniej takie sprawiał wrażenie) takich zgromadzeń, prowadził i nawoływał do czystości swoich intencji i poszanowania tradycji, z jakimi stawiano państwo stanów zjednoczonych. Kennedy próbuje o tym powiedzieć i przypomnieć obywatelom, po czasie następuje skuteczny zamach na jego życie – widocznie nie spełniał roli kukły teatralnej. Dziwne, że nie ma dokładnie sprecyzowanej oficjalnej wersji tego zamachu – żadni bliskowschodni terroryści itp. Widocznie wtedy nie potrzebowano kozła ofiarnego.

Podobnie jest z likwidacją zbyt inteligentnych jednostek. Nie przychodzi mi teraz nic polskiego na myśl, ale przykładem jest wyżej opisywany Kennedy:  Ludzie głoszący prawdę i robiący coś w celu uświadomienia światu są wrogami numer jeden: Julian Assange, twórca WikiLeaks publikujący tajne depesze międzynarodowe (przecież przed ludźmi muszą być tajemnice!), właściciele ThePirateBay – bo korporacjom nie pasuje udostępnianie filmu za darmo, co notabene przynosi większe zyski. Przykładów jest wiele. Faktyczne głowy ogarniające, co się dzieje na świecie są publicznie wyśmiewane czy to na wizji, czy oczerniane przez media – ludzie to kupują. Ekspert marketingowy, który przewidział kryzys światowy jest wyśmiewany na wizji, po kilku latach nikt go nie zaprasza do rozmowy, chociaż miał rację i potwierdziły się jego słowa.

Mydlenie oczu

Zabawnie też wszyscy świętowali, gdy Donald Tusk ogłosił niedawno „wstrzymanie ratyfikacji ACTA” – co z tego, że państwo niczego nie może wstrzymać, powiedziano, co ludzie chcą usłyszeć i jak zwykle wszyscy to kupili. Niedawno też oglądałem dokument Sekielskiego, a w nim ten sam polityk na potrzeby kampanii wymyślił w ~2007 roku wyimaginowaną panią pielęgniarkę, z którą „rozmawiał i ją zna” – pielęgniarka była ofiarą małych zarobków, szkoda, że nie istniała jak później materiał i inne pielęgniarki potwierdziły. „Znam problemy zwykłych ludzi”.

Rozdział 6.

W tym rozdziale poznajemy kilka wspomnień o żonie bohatera, opisywane jest spotkanie z prostytutką. Katherine (żona) była kłodą łóżkową, wyznawczynią ustroju, seks to tylko „obowiązek wobec Partii” w celu przedłużenia populacji, rytuał do którego zmuszała Winstona co tydzień. Partia prowadziła do zabicia w ludziach uczucia, zakazane były związki z popędu czy seks dla przyjemności.

Spotkanie z prostytutką

Nie mam szczerego pojęcia, czy jakoś to widać w dzisiejszym świecie. Na pewno w czasach wojen rasistowskich zwalczano wszelkie razy: żydów, polaków, ale czy karano za kopulację? Nie wiem. Film „Seksmisja” obfituje w nienawiść do mężczyzn, tam rozmnażano się tylko przez probówki, film też spotkały spore losy cenzury ze względu na poruszenie tematyki ustroju w fabule.

Oczywiście też ludzie są proszeni o rozmnażanie się – ktoś musi pracować na naszą emeryturą albo chociażby wypełnić dziurę finansową przez swoją (i tak tanią) pracę. Muszą być jednostki, które zapracują na „kierowników”.

Rozdział 7.

Winston rozmyśla o Prolach i o czasach przed rewolucją. Doszukuje się sfałszowanego opisu czasów przed rewolucją (z podręcznika historii dzieci sąsiada), gdzie opisano czasy panowania kapitalistów „dzieci pracowały 12 godzin na dobę”, „cały świat należał do kapitalistów, a reszta ludzkości była ich niewolnikami”, „jeśli ktoś był im nieposłuszny, mogli go wtrącić do więzienia”.

Ten zły kapitalizm

Chociaż definicja wydaje się fałszywa i brzmi wrogo… to sam zobacz wszelką encyklopedię, również pod hasłem „socjalizm”, „kapitalizm” – w rzeczywistości każda wizja państwa ma w sobie pewne zalety jak i wady. To że kiedyś ktoś postanowił „po swojemu” ją realizować, to tylko wbiło nam do głowy, że to było złe, tamto jest złe, niech żyje demokracja, która w rzeczywistości też jest zła. Mogę wyznawać najsensowniejszy ustrój, a Ty mnie zlinczujesz, bo masz w głowie to hasło na równi z najgorszymi rzeczami.

Nie jestem zwolennikiem tych wszystkich „lewy”, „prawy”, „srawy”, „liberalny” – mam swoje wizje państwa, którą nie muszę pakować w jakieś durne definicje. Tak samo, jak uważasz, że komuna to coś złego, to sprawdź w definicji, że i ona ma swoje zalety – nauczyłeś się, że jest zła, bo ją obalono lata temu, rodzice naopowiadali itd. Lewy powie, że prawe jest złe, prawy, że lewe – niekończąca się szamotanina.

W książkach do WOS’u (wiedza o społeczeństwie) w szkołach średnich wszelkie inne ustroje po za demokracją też są poniżane. Wpajane mamy niczym w kościelnych sprawach, że demokracja jest najsensowniejszym i jedynym ustrojem. Realia niestety są inne, a jak pisałem wyżej: większość jest głupia.. i dlatego wciąż stoimy na tym samym systemie.

Rozdział 8.

Nasz bohater przechadza się po dzielnicach zamieszkałych przez Prole, próbuje nawiązać kontakt z jednym starcem co niestety nie przynosi efektów, tylko rodzi kolejne pytania i utrudnia wszystko. Prole prowadzą tak błahe życie, że zupełnie nie interesują ich sprawy Oceanii. Podobnie jest z obywatelami naszego kraju: większość zna życie głównie z ekranu telewizora, gdyby na siłę tam nie wpychać polityki (oczywiście odpowiednio ustawionej) to frekwencja wyborcza byłaby pewnie jeszcze mniejsza – niestety wypadałoby jeszcze wyeliminować czynnik polskiego narzekadła.

Ciemni eksperci

Każdy jest ekspertem w dziedzinie polityki, jeśli przychodzi do wyborów rządowych/prezydenckich. Niestety ludzie nie sięgają do źródła, a całą wiedzę czerpią z zakłamanych mediów. Tym najprostszym ludziom powinno zabrać się dostęp do telewizji – może mniej szkodziliby ogółowi, a nie walczyli o swój wybór jak bezdomny menel spod sklepu. Denerwuje mnie, że osoba z doświadczeniem i zainteresowaniem tematu oddaje głos tyle samo warty, co ślepy strzał dowolnej innej osoby – to nie jest fair.

Przy ostatnim rozdziale tej części chciałbym jeszcze nawoływać do chętniejszego gromadzenia i zapamiętywania historii – tak, wiem, jestem hipokrytą i osobiście nie wielbię się w ogóle w historycznych zdarzeniach, ale chcę aby każdy prowadził zapiski swoich przemyśleń i życia, alternatywnych wersji wszystkiego, co dyktują główne media – kto wie, może kiedyś to się przyda…

Co wyciągnąłem z książki i co miałem poruszyć z tej części:

  1. Wizerunek Wielkiego Brata, dwie minuty nienawiści, postać Goldsteina
  2. Fałszywość komunikatów wojennych jak i manipulacja dziećmi od małego
  3. Partia ma zawsze rację, ingeruje w przeszłość. Mile widziana sprawność wojenna
  4. Zmienianie i fałszowanie przeszłości
  5. Likwidacja tych, co za dużo myślą. Pozbywanie się niewygodnych słów. Jawne kłamstwa teleekranu i bezgraniczna wiara w komunikaty
  6. Powstrzymanie ludzi od uczuć, seks tylko do rozmnażania
  7. Prole nadzieją. Fałszywość definicji i idealizacja aktualnych czasów
  8. Błahe życie Proli, zaniedbanie historii

Część druga. Zwierzenia partnerki

Minimalizujemy trochę to pisanie. Najwięcej wizji było w pierwszej części.

Rozdział 1 i 2.

Julia i Winston poznają się. Dochodzi do tajnych spotkań z dala od Londynu, gdzieś, gdzie państwo nie powinno mieć postawionych swoich teleekranów. Mimo wszystko zachowują czujność przed mikrofonami ukrytymi w lesie.

Ostrożność i 100km od Londynu

Próba inwigilacji obywateli

Skojarzył mi się teraz fakt, że ponad rok temu partia PO próbowała przepchać dokument nakładający na każdego administratora strony internetowej wymogu rejestracji w systemie państwowym, podobno też walczy się teraz przeciwko rozporządzeniu ACTA/SOPA. Państwo dąży do inwigilacji obywateli. Internet jest wrogiem rządu, bo jest w nim (jeszcze) możliwość wolnej dyskusji. Ludzie nie mogą czytać tego, co nie zatwierdzone/spreparowane przez rząd.

Ucieczką „o 100km od Londynu” w naszym internetowym świecie można jeszcze nazwać protokoły anonimowych sieci, przykładowo TOR – niestety więcej tam pedofilii, niż poważnych dyskusji, ale najważniejsze, że jeszcze „bardziej wolne” części internetu istnieją. Wiele firm (np Google) jest często wypytywanych o dane użytkowników, inwigilacja istnieje na różne sprecyzowane hasła i tak napisanie przeze mnie teraz „wojna”, „rewolucja”, „rząd” może trafić szybciej do „obserwatorów” ludu przez takie narzędzia, niż zwykłego czytelnika zainteresowanego chociażby tylko książką.

Rozdział 3 i 4.

Dowiadujemy się kilku faktów z życia Julii. Tutaj też pojawia się motyw wpajania regułek (życia rodzinnego) do młodych umysłów kobiet. Seks wypompowuje z ludzi energię. Partia zabraniała seksu, więc ludzie tryskali energią na wszelkich manifestacjach, mieli siłę do głoszenia wysokości Wielkiego Brata. Potem następuje kolejne spotkanie bohaterów: Julia przynosi zdobycze wyciągnięte z zasobów ludzi wewnętrznej partii, jest wśród nich prawdziwa kawa, herbata, cukier, dżem, biały chleb – na co dzień członkowie partii nie mieli tych produktów.

Przechwycone jakościowe produkty

Ciepłe korytko

Widzisz już obraz polityków, którzy żyją z podatkowych pieniędzy wprowadzając kolejne utrudniające życie regulacje, podnosząc podatki, jeżdżą drogimi samochodami, a Ty męczysz rozpadającą się 8 letnią skodę czy fiata…? Wystarczy wspiąć się na górę, a reszta się nie liczy. Koryto jest, ciepła posada też, a zwykły obywatel niech haruje na „ciężkie umysły”.

Rozdział 5.

Jeden z przyjaciół ze stołówki tego samego rozdziału tamtej części znikł. Znikł też z list członków komitetu szachowego, do którego należał – został ewaporowany. Czytamy potem o wywoływaniu gniewu w Prolach (na których terenach głównie spadały bomby) w stosunku do Euroazjatyckich żołnierzy, których plakaty wywieszano. Za bomby oczywiście winiony był Goldstein. Potem poznajemy zdanie Julii, która twierdzi że w rzeczywistości nie ma żadnej wojny, a bomby zrzucane są przez rząd, aby „utrzymać ludzi w ciągłym strachu”.

Te teorie spiskowe

Znasz „teorie spiskowe” w związku z zamachem 11 września 2001? Szczególnie interesująca jest sprawa tych wydarzeń, bo zginęły tysiące ludzi, oficjalna wersja brzmi jak brednie i zostawia wiele niejasności, a całość dotyczy się nie tak dawnych czasów: ciut ponad 10 lat temu. Oczywiście znalazł się pretekst do upozorowania takiego przedstawienia i tak rozpoczęto wojnę w pogoni za ropą.

Rozdział 6, 7, 8.

Winston nawiązał kontakt z O’Brien’em – wiązał z nim nadzieję, że też buntuje się przeciwko systemowi. Był członkiem wewnętrznej Partii, mimo wszystko wiara i więź uśpiła jego czujność. Ma on dostarczyć bohaterowi Księgę Goldsteina, sam też włącza go pod przysięgami do członków Bractwa. Potem Winston śni o matce i córce, które stracił. Spotyka się z O’Brien’em: w filmie przychodzi sam, otrzymuje tutaj księgę; w książce jest z Julią, dostaje informacje kto i jak dostarczy mu książkę. Jedna ze straszniejszych zbrodni reżysera ekranizacji.

Sprzymierzeniec to też wróg? Licz tylko na siebie

Kilka lat temu pojawiła się w sieci informacja, że podczas drugiej wojny światowej (jakże) sojusznicza Wielka Brytania wobec Rzeczypospolitej świadomie nie przeciwstawiła się najazdom Trzeciej Rzeszy na terenach polskich. Co więcej podobne sojusze łączyły wtedy nasze państwo z Francją, która do dziś jest wyśmiewana z natychmiastowych białych flag (rzucenia karabinów) w przypadku wojen. Mimo oświadczeń i zobowiązań faktycznie żadna sensowna pomoc nie nadeszła do nas z tych dwóch krajów.

Nigdy też nie nadejdzie, jako kraj nie mamy praktycznie nic do zaoferowania, ale może to i lepiej, ze nie trzeba prowadzić u nas „misji pokojowej”, „obrony demokracji”, bo ironicznie znalazła się ropa pod naszym gruntem. Też kiedyś usłyszałem, że Niemcy w czasie zaborów (albo i później) prowadzili badania złóż, jakie są dostępne w granicach naszego kraju – do dzisiaj nie widzieliśmy wyników tych badań, do dzisiaj nie wiemy, czy naród niemiecki wie o jakichś cennych złożach, które może zechce nam zabrać, o których jeszcze długo nie usłyszymy.

Rozdział 9.

W końcu jest pora na czytanie Księgi. Z niej dowiadujemy się, że istnieją trzy warstwy ludu: „górna, średnia i dolna”, dzielą się wedle zamożności.

Kiedyś też czytałem o tym, że nie może istnieć równość między ludźmi. Muszą być biedniejsi, aby mogli pracować dla bogatszych. Niewiele pamiętam z tej teorii, bo czytałem o niej dobre 6-8 lat temu, z resztą też byłem dzieckiem, wiec nie wiem na ile to się pokrywa ze światem, który dziś znam. Zainteresowanych odsyłam do wyszukiwarek – postęp na pewno musi być hamowany w przypadku niektórych krajów, afryka chętniej odda złoża, jeśli będzie głupia i nie będzie potrafiła sama ich wydobyć i wykorzystać, bo niewygodnym jest by ludzie byli wykształceni.

Księga też mówi o rozpadzie na trzy supermocarstwa. Jednak do końca książki nie dowiemy się, na ile postać Goldsteina czy teoria supermocarstw była prawdziwa (o tym potem). Wedle księgi musi również panować nieustanna wojna dla zachowania porządku (patrz: wojny są bardzo dochodowe / łatwiej kontrolować ludzi i ich grabić). Księga wspomina też o tym, iż ludzie powinni być ignorantami (fanatycy na potrzeby wojny) i powinni wykonywać tylko rozkazy i wolę Partii (patrz służby mundurowe dzisiaj: nie mogą myśleć, mają wykonywać rozkazy) – „Partia ma dwa zasadnicze cele: zawładnąć cała kulą ziemską i zlikwidować raz na zawsze swobodę myślenia”.

Wracając do hierarchii ludności (bo w takiej kolejności czytamy w książce):

Cele poszczególnych warstw są absolutnie nie do pogodzenia. Celem górnej jest utrzymanie swojej pozycji. Celem średniej jest zamiana miejsc z górną. Celem dolnej, jeśli akurat go ma – gdyż na ogół jej przedstawiciele są zbyt ogłupieni ciężką praca fizyczną, aby myśleć o czymkolwiek poza żmudną codziennością – jest znieść przywileje i stworzyć społeczeństwo, w którym wszyscy będą sobie równi.

Nie wydaje Ci się, że razem tkwimy w części dolnej?

Część trzecia. Od strony oprawcy

Rozdział 1, 2, 3.

Niewiele dowiadujemy się w tej części. Winston przechodzi proces więzienia następnie jest nawracany na potrzeby Partii („nauka; zrozumienie; akceptacja”). Sam oprawca wyjawia kilka sekretów i tak podobno O’Brien brał udział w tworzeniu Księgi Goldsteina, znał myśli Winstona, znał jego cechy i słabości – niczym w filmie Truman Show. Winston jest poniżany i jest mu wpajane do głowy, że jest chory psychicznie. Trwa proces leczenia, teraz 2+2 niekoniecznie musi równać się 4. Winston jest nazywany ostatnim przypadkiem człowieka – jego odbicie w lustrze pokazuje tylko nędzę i wycieńczenie. W końcu poddaje się w akcie rozpaczy, jak nie wierzył, tak zdradził Julię pragnąc zrzucenia swojej tortury na jej osobę.

Tortury na wycieńczonym ciele Winstona

Firmowa alternatywa

Nie tyle rząd, co niektóre firmy np. Wrigley (gumy do życia: Orbit, Winterfresh…) tworzy alternatywy swoich produktów („własną konkurencję”), aby móc pozwolić konsumentowi dowolnie wybierać i nie czuć się „uwięzionym” w monopolu firmy. To samo praktycznie nastąpiło w książce: Winston pragnął alternatywy rzeczywistości – dostał ją w postaci księgi.. z rąk, z których pragnął uciec.

Czego chciała książkowa partia?

Partia pragnie władzy wyłącznie dla samej władzy. Nie obchodzi nas dobro ludzkości; obchodzi nas wyłącznie władza. Nie bogactwa, luksusy, długie życie lub szczęście, a tylko władza, czysta władza.

[…]

Władza to nie środek do celu; władza to cel. Nie wprowadza się dyktatury po to, by chronić rewolucję; wznieca się rewolucję w celu narzucenia dyktatury. Celem prześladowań są prześladowania. Celem tortur są tortury. Celem władzy jest władza.

Można i w tym sensu się doszukać, bo w końcu mając władzę ma się i luksusy. Luksusy bez władzy niekoniecznie oznaczają „bezpieczeństwo” utrzymania swoich dóbr.

Rozdział 4, 5.

Chociaż gdzieś tam w Winstonie nadal żyje chęć buntu, w końcu zostaje wysłany do pokoju 101 – w tym pokoju zawsze czekała indywidualna tortura zależnie od ofiary. Winston zostaje złamany klatką ze szczurami, których tak bardzo się bał.

Torturą do celu

Tortury (tak powszechnie stosowane w czasie wojen) są idealnym narzędziem do wyciągnięcia z ludzi zupełnie odmiennego zdania, z którym byśmy daną osobę kojarzyli. Idealne do wyciągnięcia jakiegoś istotnego sekretu czy podzielenia się wiedzą. W ramach podejrzeń terrorystycznych taki rząd USA może Cię bez ograniczeń przetrzymywać i torturować. Wystarczy samo podejrzenie, wszystko nawet jest na papierku praw obywateli potwierdzającym moje słowa.

Kup opinię

Aktorzy wykorzystują swoje wizerunki na przykład do promowania produktów danych firm. Zygmunta Chajzera kojarzymy wszyscy z teleturnieju „Idź na całość”. Dekadę temu takie programy zdobywały popularność, ze względu na możliwe wygranie nagród. Przez czas emisji danego programu nieświadomie wpoiliśmy i nawiązaliśmy więź z wizerunkiem danego prowadzącego: dziś za pieniądze reklamuje on różne produkty: proszek do prania, konkursy sms, kredyty. Można wymienić wiele podobnych przypadków, kolejnym może być Hubert Urbański, bardzo lubiany za teleturniej „Milionerzy” i inne programy.

Jestem bardzo przeciwny wszelkim pożyczkom i kredytom, m.in. dlatego że zostałem wychowany na przekonaniu „kredyty wpędzają w długi / nigdy ich nie bierz”, mam doświadczenie życiowe związane z naiwnymi ludźmi. Wiele ludzi „sprzedaje” się za pieniądze by promować coś nawet niezgodnego z ich przekonaniem!

Rozdział 6 – bez happy endu.

Winston wraca jako nowy człowiek. Spędza czas przy stoliku z szachami, ma nową posadę, traci czas na picie dżinu w kawiarni. Jeden jedyny raz udaje mu się spotkać z Julią.. ale o tym już wiesz.

Zwrot ku Wielkiemu Bratu

Pytania na koniec?

Po przeczytaniu książki rodzi się wiele pytań, zostawiam Tobie czas do namysłu. Najważniejszym pytaniem jest: Co było realne w fabule, a co wymysłem partii?

Czy rzeczywiście odniósł porażkę?

Pytania też się rodzą, niczym tematy rozprawek do opracowania w szkole średniej. Chociaż momentami bohater ma przebłyski dawnej świadomości, to na ogół wydaje się pokonany. No właśnie: czy tylko wydaje się – wiedział już, że Partia ma wgląd do jego myśli – czy całe to przedstawienie nie jest pozorowane? Czy nauczył się reagować fizycznie ciałem na wieści biegnące z teleekranu? Jasnej odpowiedzi z książki już nigdy nie odczytamy, a bohaterowie zostaną już na zawsze zmienionymi bohaterami.

Jak się ma film do książki?

Napisałem o tym na fdb.pl – bardzo wiele wątków książki ma pozmienianą kolejność. Brakuje też istotnych informacji i niektórych wydarzeń, a niektóre zdarzenia są zupełnie zmienione, niż w dziele pisanym. Sam film nie prowokuje do takiego myślenia jak i przemija szybko, odbiorca nie zżywa się tak, jak z książką, nie dowiaduje się też o wielu istotnych rzeczy.

Jeśli interesuje Cię tematyka: przeczytaj lepiej książkę. Ja pierwszy raz w życiu dołączyłem do buntowników „W porównaniu do książki”.. serio, nieprzyjemny ból. Po samym filmie będzie jeszcze więcej pytań, wielu rzeczy można być nieświadomym.

Mimo wszystko film uważam za udany. Przynajmniej dobry dobór aktorów i gra bohatera jak i kata. Można też inaczej spojrzeć na swoją wizję czytanego świata.

Rutherford, jeden z trzech "nieżywych" dowodów, który świadczył o kłamstwach Partii

Screena wyżej raczej nie zrozumiesz (i nie skojarzysz), jeśli nie przeczytałeś książki..

Osobiste odczucia

Jest to pierwsza poważna książka, którą przeczytałem sam od siebie – nie jakaś szkolna lektura, czy książka dla dzieci. Wiele o niej słyszałem jak i o samym autorze przez ostatnie lata, gdy wiele interesowałem się światem, w jakim przyszło mi żyć. Też w tej książce doszukałem się nie tylko politycznych koneksji. Chociaż dla mnie ważne są losy tego świata, tak inni wolą czas tracić na błahych (moim zdaniem) rzeczach. Tak samo każdy ma swój system wartości, nie przekonam do siebie większości. Jedno jest pewne: im mniej się wie, tym bardziej nie chce się wiedzieć więcej – serio, wiele razy to spotkałem w życiu i spotykam nadal.

Rozczarowałem się mocno trzecią częścią książki. Nie liczyłem na tak paskudny koniec i jak powiedziałem dziewczynie, tak tutaj powtórzę: Uwielbiam tą książkę, ale jednocześnie nienawidzę. Uwielbiam, bo łapie się ciężkich tematów, nad którymi 80% globu nawet przez chwilę głębiej się nie zastanowiło. Podobnie jest z filmem Zeitgeist, który jako jedyny ma u mnie 10/10 na fdb.pl – cenie te dzieła za prowokowanie do zastanowienia, szkoda, że dla większości to zbyt trudne, inni to wyśmiewają.

Czemu nienawidzę? Książka cholernie mnie zdemotywowała. Ciężko mi znaleźć miejsce w świadomości, że główny bohater poddał się temu złu. Gdzieś tam jeszcze tkwi we mnie dusza romantyka, to i niechętne spotkanie Winstona z Julią przeszywa i dodaje całości kolejnej groteski. Chociaż zaczynając czytać nie sądziłem, że elementy romansów pasują do tej powieści. Demotywuje też, że O’Brien (ten, który „włączył” do kręgu, przekazał Księgę Goldsteina) stał na czele tej papki – można było się domyślić, bo przecież stał na najwyższym stopniu hierarchii społeczeństwa – to on torturował, to on obracał naszego bohatera na złą stronę. Tylu rzeczy się spodziewałem, ale nie tego. Cóż.. nie zawsze wszystko kończy się happy endem. Książka zostaje w pamięci i to nie jest moja opinia.

I tym kończy się powieść

Zewnętrzne źródła

Przed ostatecznym przeglądem tego postu zasięgnąłem jeszcze w dużej mierze Wikipedii – nawet nie zdawałem sobie sprawy, ile terminów poruszonych w książce pojawiło się tam z całkiem długimi definicjami. Można wiele poczytać o teleekranach, poszczególnych bohaterach, jest nawet termin „Pokój 101” czy neologizmy „Myślozbrodnia”, „Dwójmyślenie”. Polecam to źródło, szczególnie tytułowy artykuł zawiera wiele ciekawych informacji, których sam tutaj nie poruszyłem.

Nie jeden Orwell

Pisząc ten post, doszukałem się też wyznawców Aldus’a Huxley’a z jego powieścią „Nowy wspaniały świat” opowiadającą o tym, że nie potrzeba Wielkiego Brata do zawładnięcia światem – wizja podobno znacznie dokładniej się spełniła, więc ląduje na mojej liście utworów do przeczytania. Postaram się też kiedyś o tym napisać.

Również zacząłem czytać „Folwark zwierzęcy”, po ponownym obejrzeniu bajkowej ekranizacji, ten post kończę po przeczytaniu przedmowy która pchnęła mnie do zakończenia tego prawie 5800 słownego dzieła (=5795) ;-)

Dzięki wielkie za czas spędzony na czytaniu, proszę zostaw komentarz.

Tagi: , , , , , , , , ,

Komentarze 5 komentarzy

Przypomniałem sobie, że czytałem jeszcze jedną książkę Orwella oprócz „Folwarku zwierzęcego”. Jest nią „Wiwat aspidistra”. W tej książce można się dowiedzieć, co facetowi w Twoim wieku może nadać sens życia.
Niektóre motywy z książki „Wiwat aspidistra” Orwell wykorzystał wiele lat później w książce „Rok 1984”.

http://ksiazki.wp.pl/bid,19745,tytul,Wiwat-Aspidistra,ksiazka.html?ticaid=1e0f1

„im mniej się wie, tym bardziej nie chce się wiedzieć więcej”
teraz już wiem dlaczego nie chcesz czytać książek religijnych :))

Too long, didn’t read xD

Nie no, przeczytam ;)

ta książka jest bardzo smutna przeczytałem ją całą

Wchodzę sobie na forum, a tu taki ciekawy wątek. Fajne macie podejście do niektórych spraw. Jak dobrze, że ludzie są tak różnorodni, w przeciwnym razie umarlibyśmy z nudów.

Deb0308 – Czytaj naszą stronę:

Skomentuj