Jak to dostałem mandat

5

Nie jestem jakimś typem „CHWDP”, nie rozrabiam i nie niszczę rzeczy użytku publicznego. Fakt: ubrałem kontrowersyjną bluzę w biało-czarną kratkę, mam brodę, włosy na gumie, bo tak mi się podoba, i tyle.

Wiosenny dzień, 3 marca, w końcu można ruszyć się z domu już w letnich butach, tamtej bluzie. Przyjeżdża do mnie dziewczyna, idziemy na spacer, kupujemy lody, trafiamy do parku. Ławka jest brudna, więc nie będziemy siadać by się nie brudzić. Wpadam na pomysł, aby usiąść na czystym oparciu, buty już ostatecznie postawić na ten syf, na którym w domyśle się siedzi – przyjdzie kiedyś sprzątaczka i tak to wyczyści, my nie mamy czym. Nasza radość słońcem nie trwa wiecznie.

W końcu jakiś głos cośtam krzyczy do nas (coś a’ka „tak się nie siedzi na ławce”): spoglądam w lewo: policjant z radiowozu. Wstajemy, krzyczę do niego „jest brudna, to tak siedzimy”.. już się obracamy aby z dala od nich iść aż w końcu woła nas do siebie, wysiada – no to super, zacznie się wykład o porządku publicznym, którego mnie będzie uczył policjant siedzący na czystym siedzeniu Kii Ceed.

Poproszę dokumenty – no to oddajemy dowody osobiste, nie wiem co mam z lodem zrobić więc go jem niepewnie – jeszcze każe mi go wyrzucić. Spisuje sobie dane, liczę cichą nadzieją że na tym się skończy. W międzyczasie moja dziewczyna rzuca na odczepnego przeprosiny za nasz haniebny czyn. „No to będzie mandat w wysokości 100zł” – już sobie myślę, że go chyba posrało 100zł nam wlepiać za siedzenie dwóch minut na ławce, no nic, przychodzi lekki moment udobruchania i próba zniżenia mandatu. Pierwszy raz w życiu byłem świadkiem „opanowania” umysłu człowieka przez wyższość jego praw.

[~] To jest mandat ulgowy, nie targowisko [na pytanie czy niższy da]. Mogę panu 500zł dać. Dać panu?

100 zł ulgowy mandat za siedzenie na ławce, mógłbym parsknąć śmiechem, ale jeszcze go nie dostałem więc nie będę sobie pogarszał sytuacji w starciu z oprawcą. Szkoda, że kamera w telefonie niespecjalnie jest w stanie nagrywać, chętnie bym udokumentował działanie funkcjonariuszy. Przy okazji dziewczyna traci smak, ja bawię się patyczkiem bo tylko tyle mi zostało. Myślałem, czy nie ruszyć w stronę śmietnika oddalonego o 15m – niech jeszcze każe mi zostać na miejscu albo co więcej – zastrzeli mnie za próbę ucieczki.

[spogląda po pewnym czasie ciszy na dowód] Był pan kiedyś karany?

Nie, nigdy. Dlaczego Pan pyta?

[pogardliwie] Mogę zadawać pytania jakie chcę.

No to się dowiedziałem.

Po czasie dochodzi jeszcze jakieś wymuszenie przeprosin z jego strony:

[nie pamiętam dokładnie, coś w stylu „co się mówi” jak popełni się jakiś błąd]

Zatyka mnie totalnie, bo nie wiem nawet co mu odpowiedzieć: uważam że nie popełniłem błędu, nagle drugi się odzywa…

„Przepraszam, to się więcej nie powtórzy”

[no to naśladuje go z uczuciem pogardy i kpiny] Przepraszam…. to się więceeeej.. nie powtórzy.

Po czasie pomyślałem, że zachowałem się jak ostatni burak [łups] przepraszając funkcjonariusza któremu nic nie zrobiłem. Sensowniejszym byłoby szukanie jakichś ludzi w tym małym parku (który i tak był pusty) i przepraszanie ich, że śmiem kłaść nogi na miejscu siedliska, chociaż nie sądzę by ktokolwiek by na tej brudnej ławce usiadł.

W końcu dostaję ten mandat, idź już się pierdol policjancie, na szczęście dziewczynie się upiekło (w końcu ja wdałem się w dyskusję zamiast przepraszać władcę z automatu, czego pewnie oczekiwał). Jeszcze żądam wylegitymowania się, ten się legitymuje, pokazuje na mandacie miejsce jego podpisu:

Sierżant Burak

No super czytelne, na szczęście jest numeracja odznaki, te numery jeszcze jakieś do odczytania są.

Śmieszne jest też uzasadnienie którego nie jestem w stanie nawet odczytać do porządku: to mój pierwszy mandat w życiu, więc nie pomyślałem o zażądaniu przeczytania mi tego, co nabazgrał – o ironio losu, ten tekst jest znacznie mniej czytelny od moich danych wyżej. I tak głupio, że podpisywałem bez czytania.

No i oczywiście lekko mija się z prawdą, to, jak udało mi się odczytać:

W dniu 03.03.2012r w Leszczynach na w. Pl.Matejki uniemożliwił z korzystanie z ??? użytku publicznego poprzez siedzenie na ławie znogą na siedlisku tj. art 143/1KW

Komentarz ode mnie: „na w placu”?, „z korzystanie”?. Nie wiem nawet z czego „z korzystałem”, bo nie jestem w stanie odczytać ???? słowa

Owy artykuł:

§ 1. Kto ze złośliwości lub swawoli utrudnia lub uniemożliwia korzystanie z urządzeń przeznaczonych do użytku publicznego, a w szczególności uszkadza lub usuwa przyrząd alarmowy, instalację oświetleniową, zegar, automat, telefon, oznaczenie nazwy miejscowości, ulicy, placu lub nieruchomości, urządzenie służące do utrzymania czystości lub ławkę,podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

§ 2. W razie popełnienia wykroczenia można orzec obowiązek zapłaty równowartości wyrządzonej szkody albo obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.

No to moje sprostowanie:

  • Nikomu nie zabroniłem/uniemożliwiłem siadać/nia przy nas i bym nie zabraniał
  • Nic nie uszkodziliśmy, słownie: ZERO SZKODY PUBLICZNEJ
  • Chciałbym dostać karę równowartości wyrządzonej szkody – 0zł, tylko przejechanie ręką po ławce no i mamy stan sprzedprzyjścia

Z mojego portfela ubędzie pewnie 100zł, a tej ławki i tak długo jeszcze nikt nie wyczyści. Sierżancie Burak, tak się rodzi nienawiść do policji. W drodze do domu widzieliśmy też przejawy innych wykroczeń: chociażby papierosy w miejscu publicznym. Samo Pana zaparkowanie odbyło się w miejscu niedozwolonym, nie był widoczny ani włączony sygnał świetlny koguta – gdzie był Pan i Pana koledzy i dlaczego owe osoby nie dostały mandatu za również groźne przewinienia!?

Aha, i zapomniałem jeszcze zapytać Pana, czy znaleźliście mój skradziony rower. No i Panowie zapomnieli zainteresować się stanem ławki w czasie lub po wręczeniu mandatu.. nie powinniście?

Przegrzebałem trochę neta, momentami żałuję, że nie skorzystałem z prawa sądownictwa – same prowadzenie tych procedur kosztowałoby państwo równoważność kilku ławek do takiego parku albo opłacenie kilku dni sprzątaczki, która by je czyściła. Szkoda, że wiem jak zachować się w przypadku złapania „za posiadanie”, a nie „za siedzenie” na ławce. Mimo wszystko za szablonowość pewnie sprawę bym przegrał, zapłacił za kilka ławek których i tak by nie postawili.

Kolejna rzecz to odwołania od mandatu, mógłbym pisać że jestem studentem, bezrobotnym i w „ciężkiej sytuacji materialnej” ;-). Wiele ludzi pisze, że nie płaci mandatów, a jeśli już przyjdzie ściąganie należności to są to śmieszne kwoty postępowania rzędu kilkunastu złotych, pechowcy – nawet kilkaset. Zaryzykować za mój przejaw „wandalizmu” ;-) ? Czekam na komentarze.

Pewnie zapłacę w ciągu tygodnia: Urząd i policja na mnie zarobi, bo znalazł się przestępca w jaskrawej kurtce siedzący na oparciu ławki. Możecie już spać bezpieczniej, ławki też.

Na koniec komentarz dziewczyny:

byl wredny i opryskliwy i sie zachowywal jakby mial pms, albo jakby mu żona nie chciala dawać dupy

Pozdrawiamy.

Aktualizacja 2012-03-04 1:20

Kolega pomógł mi rozszyfrować najbardziej niewiadomi hieroglif policjanta.

Tagi: , , , ,

Komentarze 5 komentarzy

Z początku myślałem, że ten tekst to jakiś żart. Nigdy nie słyszałem o czymś takim i szczerze powiem, że kopara mi opadła :D Czyli według polskiego prawa but na brudnej ławce to czynienie szkody publicznej ?! Masakra…

Żałuję, że nie pstryknąłem zdjęcia tej ławce, w sumie mógłbym nawet dzisiaj, po trzech dniach tam pójść zobaczyć jak wygląda.

Postanowiłem napisać odmowę na zalecenie kilku osób, efekty opublikuję wraz z moim pismem jak dostanę odpowiedź.

Normalka, tak zachowuje sie psiarnia, tez mialem kiedys neutralny stosunek do tych cepow, po kilku latach normalnego zycia, nie moge juz takiego miec.

Zwykla legalna mafia do sciagania haraczy dla miasta. Maja premie za wystawione mandaty, tzn maja odpowiedni target do wyrobienia w miesiacu, zeby premia byla.

Na 3 roku studiow razem z 2 kumplami dostalismypo 50zl dokladnie za to samo. Roznica byla taka, ze na siedzisku, rozlozylismy gazety (metro) , ale co tam, mandat dostalismy i to od tajniaka po cywilu ,do ktorego dolaczyl straznik miejski (kiedys mieli wspolne patrole).

Nie zaplacilem, po 3 latach sciagneli mi chyba 52zl ze zwrotu podatku.

A mnie śmieszy twoje tłumaczenie, że nic nie zrobiłeś a dostałeś mandat, jak jesteś niewinny to się nie bierze mandatów, tylko idzie do sądu i walczy o swoje, nie znasz swoich praw, dajesz się poniżać a potem wylewasz swoje żale w internecie. Gliniarz miał pewnie gorszy dzień, a ty mu tylko ułatwiłeś robotę.

Policjant miał prawo dać mi mandat, jednak ja uważam swój czyn za tyle nieszkodliwy, że mógł sobie podarować.

Nie myśli się o tym w takich sytuacjach, trzeba raz się sparzyć. Teraz po próbie załatwienia umorzenia chyba uważam, że jednak lepiej od razu się po sądach targać niż potem załatwiać stertę papierków by wyjaśnić swoją sytuację rodzinno-materialną itd.

Skomentuj