Google lifes god…

1

Tylko wyszukiwarka.. dekadę temu

Porąbało mnie już do reszty, wiedziałem, że to się tak skończy. Przedwczoraj przetestowałem androida na swoim telefonie, postanawiam zatwierdzić go na stałe do mojego urządzenia. Pisałem kilka dni temu o strasznym monopolu Google, a sam się mu poddaję… niech zdechnę wraz z milionami innych którzy też oddali życie Google – jest potęgą, wszystko o nas wie, a nawet i więcej niż my sami o sobie…

Zapraszam Cię na podróż związaną z tym, co wujek o nas wie.. Zacznijmy od spraw samego telefonu komórkowego.

Zanim się przeniosę, muszę zrobić kopię

Najlepiej to wykonać synchronizując ActiveSync kontakty, kalendarz z serwerem Google.. już nie chciałem się bawić w eksporty itd.. Ehh… Ciekawa niespodzianka, gdy już w końcu postanowiłem sprzedać 300 znajomych osób i ich numery… gdy tu nagle natrafiam na GMail’u (na którego nigdy po za pop3/smtp się nie loguję) na zbiór ponad 100 kontaktów – imiona i nazwiska ludzi, których miałem wpisanych w telefonie. Skąd do cholery się oni tam znaleźli?!

Na szczęście były to tylko utworzone kontakty, bez numerów, maili itd.. z resztą o co ja się martwię, jak przed chwilą uzupełniłem tą listę o kolejne, tłuste i soczyste dane – wybaczcie mi znajomi i nieznajomi. Co ciekawe, NIGDY nie synchronizowałem nigdzie kontaktów w internecie (po za Gadu-Gadu, to inna bajka) więc nie wiem skąd lista tych 100 osób się tam znalazła – jest sprzed kilku lat.. tylko czemu ja nic o tym nie wiem? Cóż… Google.

Czas na Androida, pierwszy start

Z szybkich obserwacji przedwczoraj zauważyłem, że Google bardzo dużo chce o nas wiedzieć już przy pierwszym uruchomieniu telefonu: podaj swoje maile, zaloguj się na Facebooka, zrób sobie konto by korzystać z marketu.. anonimowe zbieranie danych o aktualnym położeniu? A co mi tam w gąszczu i tak już oddanej prywatności. Zaraz przejdę od nowa cały ten proces…

Czekam już około 10 minut (23:40?), aż pierwszy boot się dokona i wreszcie zacznę korzystać z czegoś epokę do przodu względem Windows Mobile 6.5 :-x. Czekam.. czekam.. czekam…

Kur… godzina 5:06, a ja dopiero postępy poczyniłem we flashowaniu rom’a, do którego nikomu nie chciało się napisać porządnego how-to. W końcu widzę coś innego, niż tylko logo producenta… Cóż, wciąż czekam. Uf.. jest ekran znany droidowcą.. W końcu można kontynuować pisanie.

Połączenie z internetem?

Jasne, że musisz mieć! Do wyboru tylko opcje: Sieć komórkowa + Wifi albo samo Wifi. Synchronizacja? Jasne, najlepiej automat zaproponować, niech robi wszystkie kiedy chce i jak chce.. no dobra, przesadzam ;-). Za moment łączenie z domowym wifi… i już pierwsze dane lecą do Google – IMEI, nazwa urządzenia…

Usługa lokalizacji

Smartphone’y zazwyczaj wyposażone są w GPS, albo chociaż A-GPS do szacowanego lokalizowania, jeśli nie zezwolisz na „zbieranie anonimowych danych o lokalizacji. Zbieranie nastąpi nawet wtedy, gdy żadna aplikacja nie pracuje„, to nie skorzystasz z możliwości swojego odbiornika – przykra, szczera prawda.

Dodatkowo dorzucasz kolejne fajne dane o sobie: „Użyj mojej lokalizacji do wyszukiwań i innych usług w serwisie Google” – niby fajny bajer, wchodzisz na Google, szukasz restauracji i już masz informacje o najbliższej w promieniu kilometra, wszystko dlatego, że nonstop udostępniasz wujkowi te dane – niezależnie czy o tym wiesz, czy nie. Dla pewności, kreator ponownie pyta o to wyżej wytłuszczone z możliwością „zgadzam się”, „nie, spadaj”.

Konfiguracja kont

Ostatni krok sprzedawania swoich danych w ramach aktualnego podniecenia nowym dobytkiem. Na dzień dobry mogę wpisać konto Google, ActiveSync (to wyżej, co się plułem z kontaktami), dowolną inną pocztę, HTC Sense (w moim przypadku), Facebook, Flickr, Twitter… na pewno więcej tego znajdzie się z czasem.

Google

Na szczęście pojawiło się coś takiego, jak hasła aplikacji.. nie będę przypadkiem na jakimś wifi krzyczał w eterze moje tajne hasło.. W końcu zalogowałem się, co dostaję w zamian?

  • Kopia zapasowa ustawień aplikacji
  • Moich danych
  • Hasła sieci Wifi – pamiętają wszyscy aferę Google Street View snifującego po ulicach?

Poczta

Dorzucam do przedstawienia moje dwa mobilne adresy e-mail… i tak już Google dawno o nich wie.

Facebook?

A co mi szkoda, zdjęcia pokemonów przynajmniej się pobiorą do HTC Sense… Wygenerowałem hasło do aplikacji na stronie FB, a i tak nie mogłem go użyć.. Logowanie własnym i „oczekuj na sms” – ciekawe kiedy nadejdzie, bo często z tym bywały problemy.. no i nie ma go nadal. Zostawmy pokemony.

Market!

O, przyszło hasło FB, w międzyczasie przeglądałem ustawienia…

Dobra, zalogowałem się na tego FB, a on że nowa wersja.. spokoooo… już daje ściąganie i tak się złożyło, że market wyskoczył z prośbą o akceptacje swoich warunków – miliony zaufały, a ja chcę iść spać, więc co mi szkodzi akceptacja w tą albo tamtą… za 5 lat znajdę zdjęcie swojego fiuta w Picassie przez tą akceptację.. A może już tam jest? Pewnie obtagowany ze swoją funkcją wykrywania twarzy.. Moment, sprawdzę..

Miałem pisać o logowaniu konta bo jest wymagane do marketu, ale jak widać już sobie wklepałem dane wraz z kontem Google – nie wklepiesz konta, nie będzie marketu i wielu benefitów które ono ze sobą niesie…

Dobra, pora do łóżka. Właśnie mój budzik zadzwonił – 5:43.

Dzień później – komendy głosowe

Droid jest praktycznie w domyśle wyposażony w komendy głosowe – można dzwonić i wyszukiwać wedle tego co zaśpiewamy do mikrofonu. Wiąże się to z kolejnym pytaniem od strony systemu: Możemy Twoją próbkę głosy przetrzymywać na serwer?????? Bo to nam ułatwi łatwiejsze wykrywanie o co Ci chodziiiii…..?? Możemyyyyy???

Jakie wiążą się z tym konsekwencje? Skoro jeszcze nie mamy danych na temat Twoich linii papilarnych, to chociaż będziemy w stanie rozpoznać Cię jakoś po głosie, jeśli jeszcze nie udostępniłeś swojego zdjęcia na Facebooku, nie podałeś 100 swoich znajomych i 5 najbliższych osób, z których można wyciągnąć gdzie się ukrywasz, uciekłeś..?

Rozumienie „prywatność”

Kolejny śmiech na sali. W ustawieniach Androida jest grupa „Prywatność” – jak myślisz, co tam powinno się znaleźć…? „Nie synchronizuj kontaktów, nie zbieraj danych o lokalizacji….”? Gdzieżby!

Rozumienie prywatności, ale tylko przed ludźmi którzy mogą fizycznie dotknąć nasze urządzenie, i tak możemy ukryć podgląd wiadomości czy rozmówcę w nieodebranych…

Wykonaj kopię zapasową? Też średnio to mi pasuje do tego działu… Chociaż, jak wyłączy się opcję to dostajemy pytanie czy usunąć dane również z serwerów Google… tjaaa.. już wam wierzę, że usuniecie. No dobra, w miarę trafiono w dział.

Market po raz drugi i konto Google

Zdziwiłem się, że mogę serfować po markecie na KOMPUTERZE STACJONARNYM, a tam dla zabawy klikając „Zainstaluj”.. dostałem informację o moim urządzeniu i możliwość zdalnego zainstalowania. Zleciłem.. zainstalowało się samo na telefonie bez mojej ingerencji – po kilku minutach. Fajna rzecz, ale czy nie pozbawiamy się kontroli nad swoim urządzeniem? Telefon który o wszystko się pyta co kilka chwil..

Google daje też możliwość obejrzenia informacji o sobie na stronie głównej ustawień naszego konta… a tam? Trzymając się tematu Androida: IMEI mojego telefonu, wszystkie aplikacje które zainstalowałem z marketu, data rejestracji urządzenia, jego nazwa… i co ciekawe:

Android kradnie MMS'y

Spoko zakładki i ustawienia.. ale MMS’y?! Nigdy kurwa! Przenigdy czegoś takiego bym nie włączył i co lepsze – nie umiem nigdzie znaleźć możliwości wyłączenia tego. Googlnijmy… Nie znalazłem precyzyjnego rozwiązania, ale tworzenie kopii wyłączyłem.

Jestem Google, wiesz, co wiem?

Wiem jak się nazywasz, z jakich komputerów logowałeś się kiedykolwiek do dowolnej usługi Google, YouTube.. albo chociaż wyszukiwałeś zalogowany (albo i nie) w naszej wyszukiwarce.. wiem na co chorujesz, bo szukałeś porady lekarskiej w internecie, wiem jakie strony odwiedzasz, bo często wyszukujesz je albo 90% z nich korzysta z Google Analytics. Wiem jakie lubisz porno.

Masz pocztę na GMail’u, bo każdy dzisiaj ją ma i jest podana praktycznie w każdym CV, które ludzie wysyłają i z pewnością mam kopię każdej Twojej korespondencji, która kiedykolwiek przyszła na Twoją skrzynkę albo z niej wyszła – niezależnie, czy ją pobierasz i „usuwasz” czy też nie – ważne, że kiedykolwiek się tam znalazła. Skoro masz już GMail’a, to znam kontakty z którymi się komunikujesz, pewnie przeglądam pliki które wysyłasz z tej skrzynki i tak chociażby mam dostęp do w/w CV. Za kontaktami ciągną się numery telefonów, inne adresy e-mail.

Jesteś osobą społecznościową i z pewnością masz Facebooka albo Google Plus – kolejne dane zebrane jak na tacy i dodatkowo wiem jaki typ muzyki lubisz, albo co dzisiaj robiłeś, bo udostępniłeś to na swojej tablicy. Wiem jak wyglądasz, bo podałeś swoje zdjęcie, lub znajomi podali je za Ciebie na przykład wysyłając zdjęcia z imprezy sylwestrowej pozostawiając wlepkę na Twojej twarzy.

Wiem gdzie mieszkasz, bo co to za problem dokładnie lokalizować dzisiaj po adresie IP.. z resztą, podałeś miasto w którym mieszkasz, albo kiedykolwiek wlepkę lokalizacyjną na mapie pod zdjęciem „z ziomkami pod blokiem”.. Nie podałeś? Co z tego, wiele telefonów z GPS dzisiaj taguje zdjęcia danymi lokalizacyjnymi – pewnie zapomniałeś kiedykolwiek wyczyścić te dane z obrazka przed wysłaniem go do internetu? Ostatecznie może korzystasz z biznesowych aplikacji, takich jak AdSense które wymagają podania adresu domowego, bo rozsyłają listy weryfikacyjne.

Wiem czym się zajmujesz i mam Twoje istotne dokumenty, korzystasz z aplikacji dokumentów – przecież jest taka wygodna i wszędzie dostępne. Znam Twoje zainteresowania, bo.. wiem, mam tyle źródeł danych o Tobie przecież. Wiem dokąd podróżujesz, korzystałeś kiedykolwiek z Google Earth albo Google Maps.

Znam Twoje sekrety, coraz częściej korzystamy z chatów na portalach społecznościowych zamiast indywidualnych komunikatorów.. po za tym, GTalk czy inne komunikatory mogą korzystać z serwera Jabbera… który Ci udostępniamy.. całkowicie za darmo! Zdarzyło się powiedzieć coś zbyt szczerego o przyjacielu? Wyjawić sekrecik? Rozpoznam Cię wszędzie, bo znam Twój styl pisania, można po nim rozpoznać osobę ukrywającą się na drugim końcu globu – podobnie z charakterem pisma, sposobem chodzenia, czy próbce głosu, którą możesz udostępnić wraz z komendami głosowymi w Androidzie – pisałem wyżej.

Z resztą, jestem najpotężniejszą wyszukiwarką na świecie, znam i zapisuję każdy zakamarek internetu, numery kart kredytowych, wizerunki ludzi, dane linii papilarnych (te masz na całe życie), wiem, jak dostać się do sterowni zapór wodnych czy innych, „cięższych” narzędzi.. praktycznie wszystko, co kiedykolwiek pojawiło się w internecie. Często cenzuruję „niewygodne” dane, abyś za dużo nie wiedział o świecie, nie miał dostępu wszędzie. Co więcej, pewnie nieświadomie korzystasz z moich darmowych serwerów DNS albo z mojej przeglądarki: Chrome. Jestem bogiem internetu i Twojego życia

Jakby jakiś twój znajomy tyle o Tobie wiedział.. jak byś się czuł? Za tymi serwerami też stoją prawdziwi ludzie… Zrobisz coś nieodpowiedniego – znikasz z tego świata. Mogę mnożyć w setki takich przypadków – chyba tylko własne myśli są dzisiaj całkowicie prywatne…

Obserwuję Cię dzień i noc..

10 lat z Google, co o mnie wie?

Czas prześledzić gruntownie Dashboard w Google – Tobie teraz też polecam. Co jest tam jawnie podane na mój temat, czego sobie nie życzę?

Account

Byłem kiedyś debilem, nadal często jestem, dodałem do konta Google 7 dodatkowych adresów e-mail z których codziennie korzystam… Dodatkowo znajdują się tam poprawne informacje o państwie zamieszkania – trudno tego nie wyłapać po adresie IP, bo nie korzystam całą dobę z szyfrowań i proxy.. niewielka strata więc.

Me on the Web

Google zna adres internetowy mojej strony – np przez Google Analytics czy AdSense. Wszędzie i tak podaję te dane (po to ta strona jest), więc również niewielka strata

Co ciekawe, to narzędzie również pozwala informować nas o pojawieniu się w internecie wybranych danych: adresy e-mail + to co podasz. Postanowiłem spróbować z przynajmniej ksywą i imieniem nazwiskiem. W help Google poleca wpisać adres domowy.. mhmm.

Profile

Google wie, kiedy się urodziłem, z jakiego adresu e-mail domyślnie korzystam – idealne informacje, by wyszukiwać w internecie (np. na forach) moje konta pod innymi ksywami, czytać co z tych kont opublikowałem.

AdSense

Moje imię, nazwisko, adres domowy, numer konta bankowego – bardzo wrażliwe dane.. Coś za coś, kiedyś wysyłano tylko czeki, stąd wymagany poprawny adres.

Alerts

Znalazły się tam dane, które dorzuciłem przed chwilą w Me on the Web.

Analytics

Wszystkie strony, dla których chcę prowadzić statystyki i które są pod moim „władaniem”, m.in. thg.pl, do którego akurat się przyznaję – mała strata.

Gorzej jest jednak ze stronami, które podałem w AdSense, bo zarabiam na nich, a którymi chwalić się nie mogę – to też ląduje w Analytics.

Android Device

IMEI, nazwa urządzenia i data rejestracji – podejrzewam,  że pojawiło się to po opcji włączenia zapobiegania kradzieży telefonu – do teraz nie znalazłem, jak zablokować telefon w przypadku takiej kradzieży. Wrażliwe dość dane, szczególnie IMEI, jeśli ktoś będzie chciał popełnić przestępstwo zmieniając w telefonie IMEI na moje – próba wrobienia itp.

Android Market

Wszystko to, co widziałeś wyżej. Zainstaluję aplikację do mierzenia fiuta – Google o tym wie.

Blogger

Informacje na temat blogu klasowego sprzed kilku lat. Szkice postów, konta osób z klasy, sposób pisania i dostęp do „zamkniętej” treści klasowej. Bardzo wrażliwe dane.

Calendar

Dane kalendarzowe co, kiedy, gdzie. Synchronizowane przez Android – Google może wiedzieć co robię, jeśli nie ma mnie przed internetem dodatkowo może wiedzieć czym aktualnie w życiu się zajmuję np. wpisując przypomnienia w stylu „Kolokwium…” – bardzo wrażliwe dane.

Dodatkowo dochodzą dane z „Zadań do wykonania” i tak Google może wiedzieć, że planuję wypuszczenie szablonu albo kupno cytryny, zanim jeszcze zacznę to wykonywać.

Contacts

Kontakty te wyżej opisywane. Bardzo wrażliwe dane, szczególnie, że do każdego kontaktu jest przypisane konto Facebook, numery telefonu, może i adresy – kolejne osoby tracą prywatność bez ich wiedzy.. Przepraszam was. Można wykorzystać te osoby na przykład w celu zlokalizowania mnie albo wyciągnięcia jakichś informacji, których nie ma w internecie.

Docs

Dokumenty Google, jeśli przechowujesz tam cokolwiek, to prawdopodobnie będzie to już średni poziom wrażliwości informacji. Są również dane o tym, co kiedykolwiek czytałem z pomocą tej usługi! Dość wrażliwe dane.

DoubleClick Ad Planner

Nie dostałem się do tych informacji, bo wymagają akceptacji ToS – nie dziękuję. Usługa służy do Twojej identyfikacji, aby serwować Ci odpowiednie reklamy. Z tego co pamiętam, LifeTimeCookie. Bardzo wrażliwe dane.

Friend Connect

Jakaś pierdoła związana z Bloggerem – informacje o utworzonych blogach itp. Nie wiem na ile to niebezpieczne (po za Bloggerem) jest.

Gmail

Wyżej pisałem więcej o tym. Chyba najbardziej niebezpieczna aplikacja od Google – poczta elektroniczna jest podstawą funkcjonowania dzisiejszego internetu. Najlepiej nie tworzyć tam konta i nie korzystać z niego. Bardzo bardzo bardzo wrażliwe dane można tam wyłapać.

Opcje chatu, poczty elektronicznej, związanie z kontaktami, możliwość grupowania maili i już wiadomo co jest dla Ciebie ważne a co nie. Powiązanie z innymi kontami pocztowymi, możliwość wgrania swojego zdjęcia, dane o tym z kim i w jakiej częstotliwości się kontaktujesz.. a nawet informacje, kiedy korzystasz z poczty – dla wielu genialny sposób by wyznaczyć twój kalendarzyk czasu spędzonego przed komputerem!

Etc., etc., można w nieskończoność

Google Sync

Zło łączące większość usług Google z naszym urządzeniem mobilnym kompatybilnym z MS Exchange/ActiveSync… Możliwość wycieku bardzo wrażliwych danych do internetu.

Groups

Informacje o grupach, w których kiedykolwiek w Google pisaliśmy. Znalazłem właśnie coś o Picassie z 2007 roku. Jeśli bardzo rozlewałeś się o swoim życiu (jak również w reszcie internetu) to znajdziesz tam wrażliwe dane.

iGoogle

Sprecyzowana strona Google – można z niej wnioskować, co jest dla nas najistotniejsze, jakie style wyglądu lubimy itd. Trzyma backup wszelkich wcześniejszych ustawień. Mało/Średnio wrażliwe dane.

Picasa Web Album

Album zdjęć związany z programem Picasa. Udostępniając tam swoje zdjęcia z wakacji bardzo narażasz swoją prywatność i wyjawiasz kolejne elementy swojego życia, przebyte doświadczenia itp. Nieumyślne udostępnianie danych również może powodować dostęp „zwykłych” śmiertelników do tego, co tam wrzucasz. Nieświadomie tworzysz bazę ludzi ze sobą związanych, pewnie dochodzi identyfikacja po twarzy itp. Pamiętaj, zdjęcie (i wszystko inne) raz wrzucone do internetu na zawsze tam zostaje!

Tworzysz też bazę informacji na temat Twojego wyglądu na przestrzeni czasu. Znalezienie Cię to pestka w świecie monitoringu na każdym kroku.

Dodatkowo łączyć możesz konto ze znajomymi. Wiadomo co lubisz, czym jeździsz, w co grasz.. wszytko to wiadomo ze zdjęć. Bardzo bardzo bardzo wrażliwe dane.

Reader

Wiemy o wszystkim co przeczytałeś, co Cię interesuje, o czym wiesz, jakie strony czytasz i pobierasz RSS’y.. Identyfikacja zainteresowań i „wiedza o świecie”. Bardzo wrażliwe dane.

Sites

Jeśli tworzysz tym narzędziem stronę dla swojej firmy – już wujek wie o firmie dużo z samej strony lub tym, co na niej kiedykolwiek było. Mało/Średnio wrażliwe dane.

Social connections and content

Mini Facebook związany z profilami Google – nie chcesz tworzyć konta w Social Media? Utwórz takie mini konto profilowe. Możesz połączyć znajomych, inne konta, oddać trochę swoich danych.. Dość wrażliwe dane.

Talk

Niczym Sync – dostęp do Twoich kontaktów, możliwe kopie rozmów jeśli korzystasz z serwera Jabbera od Google Talk… Bardzo wrażliwe dane.

Tasks

Niczym zadania przy GMail’u.

Web History

Wszystko co kiedykolwiek wyszukiwałeś w Google. Można by powiedzieć, że znajduje się tam praktycznie połowa życia każdego z nas. Strzeż się też samych wyszukiwać: do czasu pełnego wprowadzenia https strony internetowe mogą przechwytywać hasło, z którego na nią wszedłeś wyszukując coś w Google. Tym bardziej się strzeż, jeśli szukasz swojego hasła, adresu domowego, numeru telefonicznego… to na zawsze tam zostaje / Bardzo bardzo bardzo wrażliwe dane które wszystko o nas mówią.

Jest opcja czyszczenia historii.. tylko po co masz sobie to usuwać, skoro to nie zniknie i tak z serwera?

Webmaster Tools

Czyli znowu zdradzam strony internetowe z którymi jestem powiązany.

YouTube

Wyślij swój film z wakacji, już wiemy jak wyglądasz, gdzie byłeś, jaki masz głos, jak chodzisz, jaka jest Twoja figura, co robiłeś.. Oglądaj filmy, poznamy Twoje zainteresowania, wiemy też czego możesz być świadomy i czego mogłeś się dowiedzieć z nich… Nie wiem czemu, ale mój kod pocztowy jest podany w tej usłudze.. i na pewno wiadomo, gdzie mieszkam. Wiemy, które filmy szczególnie lubisz, gdzie co komentowałeś.. Bardzo wrażliwe dane.

Other products?

To rozpiska tego, z czym ja niestety niegdyś się związałem. Jest też wiele innych usług od Google, gdzie podajemy swoje dane.. ale już nie mam siły.

Konkluzja…

Ostatnio coraz częściej zadaje sobie pytanie.. Czemu Google oferuje wszystkie te usługi.. za darmo?

Obrońcy Google.. wiem, że wujek zarabia na reklamach, ale czy nie wystarczają mu informacje z wyszukiwarki? Samo włączenie dwuetapowego logowania do Google to podanie numeru telefonu – następuje dylemat.. lepiej oddać numer telefonu i swoją prywatność Google i uchronić się przed większym prawdopodobieństwem zhakowania przez znajomego.. czy też nie? Google ma dostęp praktycznie do najmniejszego szczegółu naszego życia, za niedługo będą ekrany w toaletach publicznych hipermarketów reklamujące nasze ulubione srajtaśmy… reklama spersonalizowana. Nawet wie, że planuję wypuścić post, bo w podglądach mam kod Google Analytics… ehhh..

Kolejne ważne pytanie.. czy kiedyś oddane dane będą wykorzystane przeciwko nam? Facebook, Google to najlepsze na świecie narzędzia umożliwiające zniszczenie komuś życia, śmiem twierdzić, że mocniejsze od wszelkiego FBI, CIA i innych służb (które i tak z nich korzystają). Co więcej, sami chętnie korzystamy z tych usług, bo mało danych by korporacja zebrała, jakby każdemu oferowano zainstalowanie oprogramowania na własnym, wybranym serwerze i kontrolowania wszystkiego co jest moje przez siebie samego… Wszystko dla wygody, po to aby nie odstawać od reszty i być trendy.

A wszystko zaczęło się od prostej wyszukiwarki. Jeśli się nie naczytałeś, tutaj ktoś ciekawe też opisał problem prywatności Google, Facebook.. a nawet NK!, tutaj podstawowe (ale pewnie niewystarczające) recepty jak chronić swoją prywatność… Jakby nagle zniknęło dziś Google.. świat zostałby sparaliżowany.. jesteśmy uzależnieni..

Temat niekończący się, jak miejsce w DataCenter Google i Facebook na naszą uciekającą prywatność… TL;DR – dałeś radę z ponad 3000 słów?

Tagi: , , , , , ,

Komentarze (1)

[…] zapoczątkowany ciągłymi pojazdami w stronę Google: najpierw krytykuję monopol Google, potem uświadamiam, że większość życia wujek o nas wie. Ostatnie tygodnie nadeszła u mnie faza to grzebania przy moim HTC HD2, tak kilka dni temu […]

Skomentuj