Kochane programy

4

Pisałem niegdyś o niezbędnikach informatyka – niezastąpione w moim wypadku. Przyszedł ostatnio czas, że postanowiłem uaktualnić wersję hirens’a na mojej partycji ratunkowej. Na tą chwilę polecam znowu wersję przywróconą Proteus’a 14.1, ale dziś nie o tym.

Musiałem również wraz z aktualizacją poszerzyć nieco ów partycję ratunkową – nie przemyślałem tego niegdyś i tak 1GB był zbyt małą powierzchnią by ów najnowszą wersję pomieścić w pełni – a warto.

Na laptopie mam dość burdelowato przemyślaną konstrukcję i logistykę na dysku:

  • [NTFS] Partycja Win XP
  • Partycja rozszerzona
    • [NTFS] Dokumenty
    • [EXT4] openSUSE
    • [EXT3] BackTrack
    • [SWAP] Linux SWAP
  • [FAT32] Partycja ratunkowa

Która wymusiła we mnie większe zmiany w tej całej hierarchii – padło na GParted jako narzędzie „ruszania” całej konstrukcji, bo jedyne niestety z posiadanych całkowicie natywnie obsługiwało EXT4… i tu cholera chyba coś zawiniło.

Serfuję spokojnie po internecie kilka godzin temu.. i pojawia się typowy dymek Windows XP – plik ten i ten jest uszkodzony, odpal chkdsk.. Crap – myślę, że coś się mogło posypać, bo ostatnio przesadziłem z „nie wepnę jeszcze ładowarki” przy migającej diodzie baterii – pufff… power off. Całkiem możliwe, że to jest faktycznym moim źródłem problemów dziś..

Cóż, widzę, że to nie systemowa partycja – odpalam chkdsk e: /f .. nie można teraz, chcesz przy ponownym uruchomieniu? No ok. W końcu restartuję system, przy okazji stwierdziłem, że nie zaszkodzi gruntowna defragmentacja partycji systemowej, więc oto hirens, mini windows xp, mydefrag i chcę polecieć.. jednak widzę, że partycja dokumentów jest nieczytelna.. Awww.. źle system zamontował czy coś?

Znowu restart, dam temu XP już uruchomić swoje, niech sobie sprawdza.. sprawdza najpierw c:, ok, brak problemów.. znowu restart.. teraz sprawdza e:.. sru i poleciało jak z armaty, niczym for (int i=0; ; i++) Sektor i cośtam cośtam usunięto… Cholera, zapowiada się nieciekawie. Nie czekam jak głupi zanim mi całą partycję wywali (bo wydało się to zbyt podejrzane) – power off, power on, hirens, partycjonery i wszelkie próby szukania błędów. Cośtam poprawiłem w tablicy partycji, gówno wszystko dało. A nie powinno być przecież problemu! Przecież to poprawa pierwszych sektorów i dysk znowu powinien być mi dostępny!

W końcu poddaję się. Odpalam znowu normalnie windows – skipam sprawdzanie, sru.. partycja nadal nieczytelna.. No trudno: chkdsk e: /f, niech już sobie przeleci do końca, może jednak to tylko błędne przypuszczenia. Pomielił, pomielił, inkrementował sobie do kilkunastu/dziesięciu tysięcy.. no i sru, poprawiono błędy. Wchodzę w mój komputer – jest! Partycja ma znów swój label jak wcześniej. W pełni ucieszony, klikam dwa razy na nią, aby zobaczyć czy wszystko ok…

Partycja praktycznie była pusta – jeden folder, chyba nawet pierwszy który na ów partycji wylądował odkąd laptopa mam.

To nie może się dziać naprawdę

A jednak. Coś sypnęło mi się przy tablicy partycji, pewnie z ostatnimi zmianami, teraz postanowiło się ujawnić i tak oto jebs.. ostatni rok projektów i wiele innych bardzo cennych mi rzeczy poszło w cholerę.

Mógłbym się teraz rozpłakać jak małe dziecko, bo byłbym do tego zdolny nie posiadając odpowiedniej wiedzy – stracone projekty programistyczne sprzed roku, skonfigurowany serwer, „grzechy” byłego pracodawcy które akurat bardzo mi będą potrzebne, jakieś tam save’y i dokumenty z uczelni.. Już ch. z jakimiś książkami czy filmami – to nie jest tak unikatowe,.. ale moje prywatne rzeczy?!

W stronę sedna postu

I tak oto zanudziłem Cię już przez ponad 480 słów. Jeśli chcesz wiedzieć co począłem w tej sytuacji.. to czytaj oto dalej.

  • Nie dotykać straconej partycji – nie ma nic gorszego niż przemielenie i zamazywanie przed chwilą utraconych danych. Cała moja strata polegała na utraceniu wpisów w indeksach plików w MFT systemu NTFS.. Nie jest to jakoś mega groźne, ale dreszczyku nieco daje.
  • Od razu wyłączyć system, przejść na coś niezależnego.. w tym wypadku partycja ratunkowa -> hirens -> mini windows xp.
  • Mógłbym się bawić we wszelkie przywracacze tablicy partycji.. ale jednak bardziej mi zależy od razu na plikach – najpierw backup, potem kombinowanie.
  • Hirens BootCD – Cudowny niezbędnik informatyka wyposażony w.. no właśnie, w:

Kochane programy

Widzę już w Win XP, że moja partycja jest praktycznie pusta. Chwila zastanowienia: najbardziej polecanym i skutecznym programem do odzyskiwania danych w takich wypadkach jest stary, legendarny GetDataBack For NTFS – kochany program, wchodzący w skład równie kochanego Hirens BootCD. Czytało się wiele o jego zasługach jeszcze w czasach polskiego Tom’s Hardware.

Odpalam go, przyjmujemy najgorszy scenariusz: dane zamazane.. wyczekiwanie w napięciu 30-40 minut skanowania i w ostatnich chwilach już w pełni zestresowany czy uda się.. zostaję pełną moją listę plików i folderów: 50% sukcesu!

Wstaje kolejny problem: nie mam dostatecznie tyle miejsca na dyskach, aby wszystko od razu przywrócić – swoją drogą: wiesz, że nie przywraca się w to samo miejsce danych?.

Kolejna świetna wiedza, którą warto posiadać: administracyjne odwołania się do partycji i napędów w systemach windows przez grupę roboczą. To może przerzucę ów odzyskiwane pliki na komputer obok? Jasne!

Czyli odpalam kreator wykrywania sprzętu w ów Mini Win XP, potem konfiguracja sieci.. i jest, widzę swoje domowe wifi, podłączamy się.. teraz test: [LOGO WINDOWSA] + R (tzn. Start -> uruchom), wklepuję \\nazwa-komputera-obok\l$ … za chwilę okienko logowania: wpisuję konto.. Jest zdalny dostęp do systemu plików!

Pozostało zmapować dysk sieciowy, bo GDB nie obsługuje sieciowych odwołań.. i zaczynam przywracanie odpowiednich danych – sprawdzam na docelowym komputerze – na tą chwilę 100% skuteczności odzyskiwania…

A mogłem się niepotrzebnie rozpłakać.

Tagi: , , ,

Komentarze 4 komentarze

Szkoda, że wcześniej tego nie przeczytałam, ale padł mi dysk:-( .
A zaimka „ów, owa, owo” ( wskazującego ) używa się odpowiednio do rodzaju: męskiego, żeńskiego lub nijakiego i odmienia przez przypadki.
Zatem poszerzyć miałeś „ową”, a nie „ów” partycję.
Przepraszam za pouczenie, ale powtarzająca się forma wydawała mi się błędem niezamierzonym (początkowo traktowałam takie użycie tego zaimka, jako żartobliwe).
A dobrze, gdy informatyk (zwłaszcza taki zdolny) używa poprawnej polszczyzny.

Pozdrawiam bardzo serdecznie:-))))

POSTARAM się poprawić :-P
Już chyba 3 osoba w tym tygodniu zwraca mi na to uwagę. Jakoś nauczyłem się tak i mi zostało. Dziw, ze wcześniej nikt mnie nigdy nie poprawiał.
Dzięki

Pewnie inni uważali, tak jak ja przez dłuższy czas, że to żartobliwa forma. Bo pamiętam jeszcze z wczesnej młodości żartobliwą odzywkę: „mamo weź Jadzie, bo tramwaj jadzie i Jadzie przejadzie”, co było zamierzoną deformacją słów.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:-))))

[…] w kochane programy znowu znalazło się pewne narzędzie, które uratowało moje dane: TestDisk. Pozwolił mi na […]

Skomentuj