Nie będę bronił kraju

2

Niby wszyscy tutaj powinniśmy być patriotami. Kochać i szanować swoją ojczyznę i jak to hymn głosi – powinniśmy jej nie oddać i walczyć zawsze o nią. Tak kurwa, jasne. Powoli myślę, że to mnie już zaczyna nie dotyczyć.

Fajnie ogólnie jest. Mam 21 lat, jestem przygotowany do życia w dziczy, bo wychowałem się w kraju, gdzie każdy walczy o wygodę pod swoją dupą. Jako polak mam wyrobioną międzynarodową opinię. Mamy żenującą politykę i niezgrany system wartości. Nie jesteśmy spójnym narodem, a jak już wybuchnie jakaś wojna, to prędzej ucieknę do bardziej ludzkiego kraju, niż złapię karabin i będę walczył. Nie no.. będę walczył, ale tylko z tymi którzy staną mi na drodze przed ucieczką. Chory kraj, jak mawia Dakann.

Zapytasz więc czemu tak bardzo nie lubię już swojej ojczyzny?  A no dlatego, że dorastając z wiekiem poznajemy i dowiadujemy się coraz bardziej.. nudnych (?, jak to w dzieciństwie myśleliśmy) rzeczy. Swoją drogą, czemu tak bardzo ograniczam się do tej jednej jebanej polski, skoro większość narodów działa podobnie? No więc przejdźmy do konkretów.

Rząd

Chociaż tak bardzo nie wgłębiam się w ten temat, to chyba każdy mi przyzna rację że polityka od ‚odzyskania niepodległości’ (którą i tak straciliśmy (samo wejście do UE to już dostatecznie dużo)) dwadzieścia lat temu niespecjalnie się zmieniała przez lata. Ciągle te same PIERDOŁYafery, ciągle te same ryje w telewizji i wciąż te same błahe problemy. Te same gierki prowadzących teatrzyk itd. Dziś mam teścia, który uważa mnie za debila, bo w wyborach wolałbym głosować na kogoś innego (spoza świętej czwórki), niż on uważa – a czemu akurat jego wyborem jest jedna postać z dwóch ‚głównych’ partii? Wątpię, by wygrał wojnę na argumenty, no ale ludziom starej daty nie przetłumaczysz. Widać jak świetnie działa ta…

Propaganda

która ukazuje się od wielu lat w telewizji, radiach, a nawet coraz bardziej w internecie. Muszę walczyć z ludźmi, którzy widzą polskę tylko przez obraz swojego telewizora. Nie usłyszysz tam o niewygodnych rzeczach dla danej partii, która akurat najlepiej opłaca ludzi w danej stacji. I do jasnej cholery: czemu media za mnie decydują, które dwie partie uważam za ‚główne’ ?! Czemu widzę w telewizji po 5 godzin o każdej z tych ‚dwóch’ partii, a innych pokazuje się za oszołomów, ‚niewartych uwagi’? Mój stary: też zagłosował na „oszołoma, może będzie śmiesznie w kraju” – kurewska telewizja. Cholerne…

Polaczki

Bawiła mnie ta cała sytuacja, jak jeszcze był mały prezydent ponad rok temu. ‚On jest mały, on jest fe!’. Wszyscy jebali wszystkich wokół czy to na forach czy to w życiu codziennym mając tak na prawdę gówno wiedzy na temat tej polityki. Co prawda też gówno w tej wiedzy mam, ale przynajmniej nie jebałem człowieka za to, że jest mały (co tam, że różnił się 2cm od innego, byłego prezydenta którego wszyscy kochali) i na pytanie o argumenty nie odpowiadałem piosenką samogłoski… ‚eeeeee?’. Nasza jebana tendencja do narzekania na wszystko wokół. Ktoś podchwyci temat i zaraz zachowuje się jak…

Sąsiad

który usłyszał plotę, podał dalej, dodał swoje dwa grosze i ogólnie jest ekspertem. Sąsiadów też nienawidzę w moim bloku i chętnie ich bym wybił jako drugich zaraz po całej masie ludzi z polityki. Obrabiają Ci rowa, widzą, że przyjechałeś nowym samochodem to zaraz jesteś obgadany przez najbliższy tydzień. Nie powiesz zasranego ‚dzień dobry’ to zaraz żeś cham i rozbójnik – a po co mam mówić tym idiotom, skoro mają do mnie taki stosunek? Sąsiad nijak by mi nie pomógł w potrzebie, ba, jeszcze by mi rtv wyniósł z domu pod moją nieobecność. Nie mam o czym z nimi porozmawiać, jestem tylko wrogiem.. cóż, i vice versa. Niczym

Babcia autobusowa

Ludzie, którzy przeżyli już swoje (i chwała im za to) oczekują ode mnie nie wiadomo jakiego szacunku. Ludzie wbitej do głowy propagandy i zamkniętych umysłów, bo przecież ktoś tak kiedyś powiedział i tak jest. Wpojone do głowy na dobre, amen. Wciąż uważam, ze boga (itp.) nie ma i tak uważać nadal będę (jak śmiem używać słowo ‚bóg’?! to na pewno dowód na to, że gdzieś tam w niego istnieje! – kurwa.. już zbieram siły na post o takich ‚argumentach’). No więc nienawidzę w ludziach braku tej tolerancji. Tego przesadnego uważania, że ja wiem najlepiej. Kraj w sumie sam nie lepiej działa bo w…

Historii

mamy wpojone, że jesteśmy krajem chrześcijańskim. Już nie wnikam w te chore i nieprawdziwe wierzenia, o których miałem nieprzyjemność czytać w niejednej lekturze szkolnej. Historia jest do bani. Walczymy nonstop dzisiaj z ‚polskimi obozami zagłady’ (i szczerze się cieszę – nie będą inni pluli w… nasz kraj?), chociaż.. sam dobrze wiem, że historia to tak na prawdę wykreowanie tego, co aktualni rządzący chcą. Czemu uczono mnie tego i tamtego na lekcjach historii, jak potem dowiadywałem się z różnych źródeł, że mogło być zupełnie inaczej (i to miało znacznie większy sens)? Tak, mam tutaj głównie na myśli wielki krach 80 lat temu. Chociaż polska historia niespecjalnie wydaje mi się ciekawa, więc przemilczę ten temat. Teraz porozmawiajmy o

Pieniądzach

których nie mam. Czemu się dziwić, ledwo skończyłem technikum i trochę postudiowałem i teraz dopiero szukam pracy. Ale czy znajdę? Popatrzmy na przykład typowego kowalskiego: wciąż ledwo wyciąga 2000zł na rękę do utrzymania kilku osobowej rodziny. Co z tego, jeśli stabilny ma zarobek, skoro cukier (co za popularny temat ostatnio) w ciągu ostatniego roku zdrożał ponad 250% i zamknięto do tego kolejne polskie dobre cukrownie? Ludzie tracą pracę, produkty drożeją… a kowalski cieszy się ze stabilnej pensji, o ile ‚kryzys’ jej bardziej nie rozszarpał. A jakie jest…

Wykształcenie

kowalskiego? Kiedyś nie było tego problemu. Kończyło się liceum czy zawodówkę, czy co tam było kiedyś i człowiek szedł do pracy, a Ci bardziej ambitni studiowali. Jeszcze się zahaczało o wojsko itd. Był ustabilizowany system gospodarczy i nie trzeba było jak dzisiaj oczekiwać od człowieka na proste stanowisko informatyka WYŻSZEGO wykształcenia, 3 lata doświadczeniem minimum i tyrania za marne 2000zł. Wypuściliśmy w tym pieprzonym kraju masę zbędnych magistrów. Co teraz ja – z marnym technikiem – mogę robić? Wykładać towar na regały w hipermarkecie! Nie tak zaplanowałem swoją przyszłość, nie takie były moje…

Marzenia.

Ten kraj wraz z nabijającymi mi się latami nie pozwala na rozwijanie marzeń. Szczerze to nie wiem już teraz co mam robić. Zaczynam coraz bardziej marzyć o ucieczce z tego kraju – napisałem w końcu o tym na początku. Ale gdzie miałbym zamieszać? Chcę godnie zarabiać za moje umiejętności a nie za pseudonaukowe papierki. Chcę by było mnie stać na opłacenie własnego mieszkania, nawet jakbym mieszkał sam. Nie chcę by to było najmniejsze M1 jak to czasem pary w polsce ledwo wyciągają na opłacenie. Może i chciałbym kiedyś założyć rodzinę (czy ten kraj albo rodzina wykształciła we mnie zdanie, że nigdy nie chcę mieć dzieci?). Chciałbym, aby nie brakowało mi pieniędzy na jedzenie, aby kraj nie zabierał mi 50% wypłaty, abym mógł sobie chociaż co te 3 lata kupić coś nowego do komputera, czym się w końcu pasjonuje. Praca by była na wyciągnięcie ręki i żeby człowiek nie tyrał na dwie zmiany. Ale chyba najcenniejszym dla mnie marzeniem by było

Być wolnym

a nie inwigilowanym przez rząd. Aby polskie instytucje nie ścigały mnie z zapłaceniem rachunków i abym mógł wybudować sobie domek nad jakimś jeziorkiem, odciąć się od cywilizacji i tak na prawdę żyć niezależnie, bez wciskania produktów i usług przez telefon i innych. Dlaczego nie mogę ściąć drzewa pod swoim domem, a muszę prosić urząd o pozwolenie? Dlaczego rząd za mnie decyduje, czego nie wolno mi jeść i spożywać, jeśli nikomu w tym nie przeszkadzam? I co do cholery wspólnego mają z tym wszystkim banany?!

W tym kraju nie będzie lepiej, bo ludzie są wciąż tak samo popierdoleni. Można by tak drążyć temat w nieskończoność… ale czy starczy czasu na działania zanim pochłonie nas świat orwellowski, a rządzący u góry zamienią nas w niewolników? Chcę rewolucji, zmiany… ale ludzie mają to i tak w dupie.

Mam walczyć o taki kraj?! Gdzie jest źle?!

Niby w domu najlepiej i niby w polsce jednak nie jest tak źle – mogłem urodzić się przecież w afryce. Przyzwyczailiśmy się wszyscy to tego syfu i w sumie smutek opuszczać rodzime miasta. Ale jakby nie patrzeć: każda większa zmiana wymaga od nas jakiejś zmiany przyzwyczajeń. Nie sądzisz, że byłoby Ci lepiej w kraju, gdzie masz tylko kilku polityków (którzy pracują dla kraju, a nie swojej kieszeni), bardziej lojalnych ludzi (polak polakowi wilkiem), a do tego państwo pomaga Ci w życiu (zasiłki za dzieci itp.) i masz pewną pracę, mieszkanie, życie w dobrze działającej gospodarce? Po co siedzimy nadal w tej miernej polsce między pojebany zachodem i równie pojebanym wschodem. Polska jest po drodze w razie wybuchu wojny USA-Zach.Europa-Rosja… a dobrze wiemy, że nikt nam dupy nie obroni i nawet nasi ‚najwięksi sojusznicy‚* w dupie nas mieli przez wszech czasy – a sami jesteśmy niesamowicie słabi i dajemy się zapinać w tyłek od setek lat.

* – chociaż, czy można w to wszystko wierzyć..? Tak właśnie działa historia. Zapisujemy oficjalne, nieprawdziwe wersje, bo przecież kto będzie tworzył sobie problemy ‚teoriami spiskowymi’.

Te dobre strony

Wiele patriotów widziałoby teraz we mnie wroga numer jeden, czemu to jadę po kraju w którym się urodziłem, wychowałem. Spoko, rozumiem to. Jednak zadałbym sobie pytanie na miejscu każdej z tych osób… Czemu tak na prawdę nie chcemy czegoś zmienić w naszym życiu? Czy tak podoba nam się ta ogólna nędza? Każdy z nas pewnie nie raz wkurzył się ostro na to, jak jest w Polsce – lecący w dół system edukacji, rosnące ceny, wspólne okłamywanie się… prawda, że się zdarzyło?

Kiedyś na pewno ucieknę na potwierdzenie swoich słów, póki co, niestety nie mogę.

Tagi: , , , , , , , ,

Komentarze 2 komentarze

Świetny tekst, zgadzam się z tymi słowami w 100%.

[…] każdym kraju, ale polska i polskość jest szczególnie głupia i skurwysyńska pod tym względem. Nie będę w końcu bronił tego kraju, bo patriotyzm po za „Eldo – Nie pytaj o nią” u mnie nie istnieje, bo dawno temu […]

Skomentuj