Vista up to Seven

1

Blured Windows Seven logo ;-)

W ciągu ostatniego roku dość sporo zmian dokonało się w moich przyzwyczajeniach, systemie głównym z którego korzystam. Opisałem ponad pół roku temu moje próby ratowania starego poczciwego Windows XP z 5 letnią konfiguracją (kto by go nie ratował? – W sumie niektórzy nie zrozumiecie mojej miłości do przyzwyczajeń – patrz też na moją miłość do Konnekta i innych). Postanowiłem jednak zrobić upgrade w tamtym czasie na Vistę, gdyż uważałem Seven za zbyt młody, ‚niedojrzały’ jak Vistę z SP2 i ogólnie to niespecjalnie zachwycała mnie wizja uciekania od tego, co było w XP. Po za tym olewałem opinie ludzi, jakoż że Vista jest totalnym niewypałem – w końcu dość sporo o psychologii społecznej wiem tak więc nie brałem tak bardzo tych słów do serca – przekonam się sam jak jest, a nie będę słuchał wiecznie niezadowolonego tłumu.

Coraz też poważniej myślę (a może jednak myślałem?) o pełnej migracji na systemu unixowe – to w nich jest w końcu potęga – lecz po tym miłym, co mnie spotkało po upgradzie Visty do Sevena to muszę jednak jeszcze się dobrze zastanowić ;-) – Na pewno kiedyś przejdę, ale później niż to było w planach.

Opiszę w tym poście wszystko miłe co mi przyjdzie do głowy po pierwszych dobach spędzonych z tym systemem.

Pre upgrade

Pomysł o upgradzie przyszedł mi dość spontanicznie. Takie większe rzeczy zazwyczaj planuje z tygodniowym wyprzedzeniem, albo od razu – jak się coś na dobre zjebie jak w pierwszym linku tego postu. Nie miałem pod ręką aktualnego wydania Sevena, a wyszedł z miesiąc temu pierwszy Service Pack tak więc musiałem nadrobić zaległości. Po za tym nie dało rady upgrade’ować polskiej wersji do angielskiej, nawet przy zmianie lokalizacji Visty na angielską. Cholerka.

A wszystko zaczęło się od ciągłego wkurzania na Vistę. Kompozycje Aero wyłączyłem dość szybko w systemie licząc na poprawę wydajności. I wydajność się poprawiła.. jednak do czasu. Wiele innych rzeczy starałem się optymalizować i jakotako dbać dobrze o ten system, ale jednak nie dało rady. Rozważałem powrót na XP, jednak nie tak łatwo zrobić downgrade jak upgrade. Jednak skłoniło mnie coś do poczytania w necie o takim dylemacie.. XP czy może jednak Seven?

Wiedziałem, że wydajnością Seven na pewno nie dorówna XP’kowi – nie trzeba nad tym nijak się rozwodzić, czyż nie? Ale może jednak będzie lepiej, niż na Viście jak to wiele osób pisało, mówiło? Spróbuję. W końcu nie jestem już tak zżyty z tym systemem, jak z XP niegdyś – o dziwo wciąż backup tego XP mi się przydaje dzisiaj.

Przygotowania i biedna troska

Seven wymaga 16GB wolnego miejsca. W myślach już pierwsze przekleństwa, że jak Vista zjadła mi w pół roku około 30GB to seven już totalnie pożre mi 38GB partycję. Do tego śmieci z Visty zostaną i pewnie skończy się w końcu na formacie i zaczynaniu od nowa. Użyłem helpera od Microsoftu do upgrade Visty na Seven. Z ciekawych informacji musiałem się jeszcze pozbyć Virtual PC i ogólnie odchudzić dysk. W końcu wziąłem się za dość gruntowne oczyszczanie. Z aplikacji nic nie usunąłem praktycznie i tak oto rezygnując nawet z obrazu hibernacji z około 7GB wolnych doszedłem do 12. Łuhu! Teraz już spróbuję instalację, najwyżej nie dopuści.

Kolejnymi rzeczami, które odstraszały od upgrade’u to brak sterownika do Karty TV (a co tam, dla Visty też nie było i jakoś sobie poradziłem) oraz brak danych o sterownikach dla mojej starej drukarki i skanera.. Kurde, pisząc te linijki przypomniałem sobie, że przecież nie zainstalowałem jeszcze tych dwóch ostatnich rzeczy – pewnie nie będzie problemu, jak na Viście.

Jeszcze z tym wszystkim obawiałem się, że przypadkiem coś stracę – nie chciało mi się backup’u robić, upgrade ma być upgrade’em i radzę Ci instalatorku nic nie popsuć! No i jedną z kolejnych rzeczy był strach przed tymi nowymi, zbyt-dla-debili rzeczami w tym systemie. Pasek zadań też mi się nie podobał i mnie bardzo odstraszał.

Upgrade

Trwał dość długo, bo około 3 godziny. Bardzo nie lubię również technologi DVD, dzięki której zmarnowałem już jedną płytę przy tym wszystkim, tak więc musiałem ryzykować aktualizacją z wirtualnego napędu – A co… mam obraz z MSDNAA! Po za tym nazywałem sobie co jakiś czas w myślach patrząc na instalator, że seven jest wpierdalatorem tego komputera. Dla tych, których to interesuje: Można robić upgrade z wirtualnego napędu, wszystko co potrzebuje instalator do instalacji zostanie skopiowane na dysk – nie musisz obawiać się planowanych restartów komputera.

Skończ dupić, mów co Cię spotkało!

Wolne miejsce na dysku

Pierwsze uruchomienie systemu. Ładne wygląda bootowanie tego Windowsa. I tak pierwszą rzeczą było sprawdzenie ilości wolnego miejsca na dysku… O kurwa mać. 14GB. Do tego muszę jeszcze dodać, że sporo śmieci zostało w systemie po Viście, więc odpalając grzecznie windowsowy oczyszczator dysku pozbyłem się kolejnych GB’tów. LOL. W tym momencie + włączona opcja hibernacji (1,4GB) = 14,6GB wolnego miejsca. No kurna szok, więcej dobrego ten instalator zrobił niż myślałem.

Śmieszne, ale teraz mam dwa razy więcej wolnego miejsca, niż za czasów cholernej Visty – i tak dla niej już kilka razy poszerzałem partycję. XP jakoś kiedyś potrafił się na ~25GB zmieścić.

Szybko

Seven w tym momencie na pełnej kompozycji działa znacznie płynniej, niż Vista na wyłączonych kompozycjach. Nie robiłem jeszcze pomiaru wydajności tym Windowsowych czymś, ale u szczytu formy na Viście osiągnąłem 4,2 punkty. (Czy wstawię po tym dwukropku wynik z Sevena :P ? : 4,1 – wynik przez CPU i GPU – czyli spoko ;-)). Po za tym ciekawi mnie pewien proces.. teraz go nie widzę, ale zauważyłem że w Sevenie pojawiło się coś do optymalizacji .NET w uruchamianych procesach – ot cały sekret większej wydajności? Oczywiście większość aplikacji działa sprawniej.

Lepsza konfiguracja dźwięku

Jakoś tak mam nieszczęście jechać na XP’kowych sterownikach do mojej Azalii. Co prawda jest trochę więcej możliwości konfiguracji przez kreator Windowsowy, ale jednak to mi nie zastąpi wspaniałych sterowników CMedii, które niestety nie pokazują skrzydeł od Visty wzwyż.

Paradoks: Dlaczego Codec mojej karty dźwiękowej (CMedia CMI 9880) oraz kontroler RAID (ITE 8212) zostały wycofane z produkcji jak i nie ma dla nich supportu ani sterowników, szczególnie, gdy uważam ze przynajmniej CMedia spisuje się wyśmienicie…? Za dobry sprzęt?

Wygląda lepiej i użytkuje się lepiej

Straszył mnie ten nowy pasek zadań, jednak teraz uważam, że jest bardzo fajny. Bardzo ładnie wygląda i reaguje na ruchy myszki do tego jakoś dobrze upodabnia się w paska w KDE i ogólnie świetnie wygląda – rzekłbym  że KDE 4.6 w moim openSUSE 11.4 i pasek Sevena bardzo się upodobniły do siebie, co mnie cieszy.

Do tego potrafi pokazywać w sobie aktualny progress na przykład danego instalatora, co również zauważyłem i co również bardzo mnie zadowala.

Konkluzja

Jeśli siedzisz na Viście – osraj ją czym prędzej. Sam się o tym przekonałem, jak bardzo byłem głupi męcząc się przez ostatnie ponad pół roku ;-) Do tego moje plany ucieczki na Linuxa tym bardziej się oddaliły: Cieszę się, że konnekta w pełni odpalę pod Wine itd, lecz jednak brakuje sporo profesjonalnych aplikacji pod linuksy co mnie zatrzymuje przy Windowsach. Szkoda też, że jest mniejsze wsparcie sterowników, a nie jestem aż tak zdesperowany, by tracić tygodnie na testy, konfiguracje…

Tagi: , , , , , , ,

Komentarze (1)

[…] bo stara konfiguracja też nie działała. Jeszcze directx’a uaktualniłem. Też dupa – o braku nowszych sterowników dla C-Medii pod Vista/7 już […]

Skomentuj