Jeb się! 2

5

Ponad miesiąc temu opisywałem moje gorzkie żale na temat zlecenia, które mi wpadło do rąk jak i na klienta na jakiego się natchnąłem. Wtedy cieszyłem się, że pośredniczy w tym znajomy z agencji [CENZURA]. Dzisiaj muszę trochę poklnąć na tą ‚agencję’, bo do momentu pisania tego posta (1.11.2010) nie otrzymałem zapłaty za wykonywaną robotę, a prosić się non stop o przelew i być zwodzonym już dłużej nie mam zamiaru.

Ten post pewnie zostanie opublikowany gdy już odzyskam pieniądze albo skończy mi się chęć na czekanie. Trudno, prawda musi wyjść na jaw.

Aktualizacja 2010-11-13:
Pieniądze odzyskałem, przy tym było trochę przepychanek groźbo-sądowych. Aby się więcej nie babrać w taką durną politykę: cenzuruje parę rzeczy, aby nikomu nie działać na szkodę. Imię Czesław w poście jest fikcyjne jak i przypadkowe.

Profesjonalizm

Zacznijmy od czegoś podstawowego. Moim zadaniem w tym zleceniu było przygotowanie szablonu dla Drupala 6. Czyli prosta współpraca – On daje grafikę, najlepiej pociętą, ja piszę do tego kod i viola. Wszystko pięknie. Szkoda tylko, że wcześniej nie miałem doświadczenia z szablonowaniem tego CMS’a, ale trochę nauki i już szło z górki. Pierwsza kuriozalna rzecz na jaką się natchnąłem przy współpracy z Panem [CENZURA] a’ka [CENZURA]:

Dostałem obrazek JPG z wyglądem propozycji strony. Rozumiem na podstawie tego rozpocząć szkic co gdzie jaki box będzie na stronie, ale ja miałem sobie z niego wszystko wyciągnąć: Gradienty, Czcionki, Odległości… No jak kurwa z JPG’a mam to zrobić. Developerowi się PSD oddaje!

Spoko. Doprosiłem się o PSD w którym była totalna masakra. Burdel w warstwach i trochę amatorskich rozwiązań, ale co tam. Z mojej obserwacji wnioskuje, że wszyscy wcześniejsi klienci ‚agencji’ [CENZURA].eu swoje wyproszone dzieło dostawali w JPG. Oczywiście klient nieznający się na tym wystawiał pozytywne komentarze, które na przykład można poczytać na zlecenia.przez.net i podobnych. Ciekawe co koderzy mówili którzy mieli zakodować ów dzieła.

Jeszcze wracając w czasy przed jakąkolwiek współpracą: Pan Czesław często zwracał się do mnie z pomocą w dziedzinie HTML/CSS.

Człowiek, o którym mowa, ledwo zna podstawy HTML/CSS. Spójrz na samo źródło strony jego agencji.

Przez ponad tydzień strona niepoprawnie wyświetlała się pod Operą, gdyż brakowało jednego głupiego zamknięcia znacznika. Strona również rozjeżdżała się pod IE6 albo i 7. Przy tak prostej konstrukcji wyznawanie „Jebać IE” trochę jest nie na miejscu (no dobra, zawiało lekką hipokryzją). Ale tu nie chodziło o wyznanie, a tylko i nieświadomość, że trzeba stronę sprawdzać na różnych konfiguracjach.

Kolejną rzeczą, gdy już grzebałem się w PSD, było nierównomierne rozmieszczenie elementów.

Trochę inaczej: gradienty nie były nijak symetryczne ze sobą albo i równe. Zamiast wyciąć mały kawałeczek gradientu o rozmiarach 5×20 i powtórzyć go w poziomie to musiałbym wyciąć całą szerokość layoutu: 960×300, bo wszystko porozmieszczane było byle jak. Transfer 50 razy większy. Czas ładowania też. Kod super brzydki. Można by powiedzieć, że strona to wrzucenie całego JPG. Pododawać <area> na obrazek i potworzyć na nim linki, albo nanieść cały tekst na jeden wielki obrazek.

Po raz kolejny użyje tej małpki

Wdech, wydech. To jeszcze nie koniec :-)

Gdy już napisało się praktycznie cały szablon i zaczęto stylować wszystko i poprawiać błędy, wtedy mój ‚szef’ wkracza do akcji z ‚Zmień to na tej stronie’.

Człowiek nie ma pojęcia o działaniu systemów szablonowych. Jeśli mam dwie strony tego samego typu (bazujące na tym samym szkielecie, stylu itd.) to zmiana czegoś na jednaj może (a nawet według porządku: MUSI) doprowadzić do zmiany na drugiej.

Próżno wyjaśnienia. Na tej stronie treść przeniosłem nieco niżej jak prosił – już nie przyznawałem się, że na drugiej stronie, takiego samego typu, stanie się to samo. Ale co tam. Było wszystko ładnie, a za tydzień (bo długo się to wszystko ciągnęło) i tak wracało się do starego wyglądu, bo akurat w tym dniu wyglądał lepiej. Eh, jak kobieta.

Brak podstawowego słownictwa i nieumiejętność dogadania się

…to kolejna rzecz jaka stanowiła problem przy współpracy. Szefcio musiał wysyłać mi obrazki wyjaśniające, czego oczekuje w poprawce, bo przecież słowo ‚margines’ czy ‚krój czcionki’ to zbyt trudne do napisania.

Brak porządku przy omawianiu zlecenia.

To już chyba ostatnie coś, co muszę wytknąć w braku profesjonalizmu. Miał być do zrobienia szablon do drupala. Ostatecznie stworzyłem stronę, skonfigurowałem i jeszcze dodawałem do niej funkcjonalności o których nie było mowy wcześniej. Jakbym wiedział, ile było do zrobienia to wyceniłbym się na co najmniej 1200zł. Straciłem ponad pół miesiąca życia przez to zlecenie siedząc nieraz do 4 rano aby wprowadzić kolejne widzimisie. Klient i serwer sprawiali problemy, a ja tylko marzyłem o końcu tego horroru.

Cwaniactwo

Wiadomo, że trzeba pobluzgać nieraz na klienta. Gdy jednak klientowi się zapragnęło coś, o czym za późno powiedział, staraliśmy się przemilczeć funkcjonalność albo po prostu jakoś ją wykonać. Szef nieraz mówił, jakie to chujowe zlecenie jest i że następnym razem będzie inaczej. Niedoczekanie.

Wzorując się na pewnej stronie profesjonalnej agencji interaktywnej starałem się kopiować tyle, ile się dało – bo tak chciał klient. Co więcej, zajebaliśmy trochę grafiki z tamtej strony. Oh jak cudnie.

Kończąc

Na stronie głównej [CENZURA] jest slider – jak to zwykle mydlenie oczy i lizanie po dupie. Z dobrą większością slajdów się nie zgadzam, ale to wiadomo jak ‚Nasza’ agencja w postaci jednej osoby działa. Aha, w portfolio agencji znajduje się już projekt który wykonywałem. Kto poszuka, ten znajdzie co robiłem.

Dzięki tym przygodą nauczyłem się jeszcze czegoś – ale to w następnym poście.

Rok później przychodzi mi po raz kolejny użerać się z inną agencją – przeczytaj trzecią odsłonę Jeb się!

Aktualizacja 2013-01-08 23:00

Post ten dotyczył agencji FlowStudio.eu pana Pawła K., który pośredniczył mi w zleceniu firmy WhisperMedia.pl pana Bartosza P.

Z tego co obecnie zauważyłem, to obydwie marki upadły i znikły z internetu. Najbardziej żałosne jest dla mnie to, że próbował mnie „kolega” z forum wydymać.

Tagi: , , , , , , ,

Komentarze 5 komentarzy

„Brak podstawowego słownictwa i nieumiejętność dogadania się” „‘krój czcionki’ to zbyt trudne do napisania.” Czy li wychodzi na to, że Ty również nie posługujesz się prawidłowym słownictwem. Zobacz co to jest czcionka i co to jest font. To nie to samo.

Ale dlaczego mnie się wini za korzystanie z bardziej zrozumiałego, web’owego języka dzięki któremu ów osobnik by się dogadał z każdym wprawionym designerem/developerem?

Olśnij mnie w czym robię błąd, bo nie wiem nawet co i jak mam sprawdzić.

[…] później: Ale nie tylko klient był temu wszystkiemu winny. Ten post doczekał się kontynuacji. Podziel się tym […]

Klient w rodzaju „Super biznes! Zrób mi wszystko za 300zł a potem jeszcze wszystko co mi w miedzyczasie do głowy przyjdzie, bo ja potrzebuję kasę na nowe auto/dom/kosiarkę”

Oczywiście można brać zlecenia od takich klientów a potem zabezpieczać się na 100 sposobów przed tym aby ściągnąć płatności. Wiadomo, zabezpieczyć się nie zaszkodzi.

Na dłuższą metę lepiej jednak takim panom podziękować, niech uświadamiają kolejnych nowych w branży, a samemu przyjmować zlecenia od ludzi bardziej świadomych. Na wstępie przyda się nie tylko spisanie oczekiwań ale też rozpoznanie profilu psychologicznego zleceniodawcy, co autor postu zrobił doskonale ale nie przed a w trakcie;). Kolejna niezbędna umiejętność webmastera :D

Szanujmy się, nie grzebmy w g… za grosze.

[…] rzeczy. W między czasie pewien dość lamusowaty grafik zajmował się szatą graficzną (niczym w Jeb się 2 – znowu musiałem człowieka uczyć JEGO fachu, ja-cie-kręcę).. życie sobie spokojnie […]

Skomentuj