Czego więcej nie zjem

3

Dzisiaj może trochę o krążących wokół smakowitościach, które mi nie przypadły do gustu albo miały na mnie jakiś większy, gorszy wpływ. Wiadomo, że człowiek nie wszystko jest w stanie strawić, jedni mają lepsze możliwości fizyczne, inni mniej. Chociaż nie czuje się taki upośledzony żołądkowo, jak niektórzy, to jednak różne sytuacje bywały :-).

Przynajmniej raz, no góra 3 razy w roku jest taki dzień, kiedy leże zmarnowany w łóżku, głowa boli, wzrok jakiś inny i na bełty się niemiłosiernie zbiera, które zapijam herbatą. Wczoraj był podobny dzień, jednak w dość łagodnym wydaniu: które też niestety częściej mi się ostatnio zdarzają.

Trochę halloweenowy klimacik

„Koniec tego zbędnego pierdolenia i ceregieli…”

Gorący kubek

Teraz tak myśle: Na ch0j marke cenzurowałem...

Kto pamięta te czasy sprzed dekady, kiedy weszły na polski rynek te wszystkie zupki instant, gorące kubki, jakieś galaretki w 5 minut… Szał był fajny. Gorące kubki też były fajne. Pamiętam te czasy, kiedy z siostrą siedziałem przed głównym telewizorem w dużym pokoju mieszkania i oglądając vive czy jakieś inne młodzieżowe seriale piliśmy gorące kubki. Siostra chyba była główną osobą, która wprowadzała do domu takie ‚nowości’.

Te mini zupki były dobre. Nie raz chciałbym sobie siedzieć w szkole na kwadrans przerwie i wypijać coś ciepłego jak to. Nie byłem też nigdy jakoś maniakiem picia nie wiadomo ile tego produktu (chociaż zupki chińskie to ja mogę zajadać codziennie), miałem też dość długie przerwy między piciem.

Z rok temu, po długiej dość przerwie skusiłem się na gorący kubek. Om nom nom. Doble. Zjadło się. Czasu trochę minęło i jebs…

Faza w głowie, non stop spierdalający gdzieś wzrok. Nie wykluczam też, że tego samego dnia bełtałem – po prostu nie pamiętam. No cóż, w przeszłości bywały takie jednorazowe zagrania, że mnie ‚choroba’ dopadała po byle gównie. Z taką myślą około pół roku temu znów sobie strzeliłem kubusia. Efekt ten sam. Więcej tego szajsu nie dotknę.

I jak też wyżej napisałem – zupki chińskie Amino czy nawet jakieś Vilfony, to ja mogę wpierdalać kilka razy na dzień z uśmiechem. Jakoś też nie doszukałem się większych różnic między kubkiem, a zupką. Dwa razy przypadek zatrucia? Więcej nie sprawdzam.

Chipsy Tesco

Jakoś nie byłem też nigdy przeciwnikiem taniej żywności, czytaj: made for tesco, made for carrefour, made for biedronka. Cholernie lubię sałatkę z biedronki (no dobra, wyprodukowaną DLA biedronki), sok pomarańczowy Hortex, znany jako Melly, wafelki w czekoladzie z Tesco czy inne. Jakoś do chipsów z tesco też nie miałem zastrzeżeń, ba, nawet je już jadłem kilka razy w przeszłości – jednak nie pamiętam, czy jakiś efekt na mnie miały.

Ale wczoraj pamiętam. Szybki wyskok do MediaMarkt i Tesco w czasie wykładu. Niezdecydowanie, co by tutaj zjeść. Padło na ów chipsy. (Cholera, że też zdjęcia żadnego nie ma ich). Om nom nom, był to smak ser-cebulka. Powrót na wydział. Ćwiczenia z programowania. Koniec ćwiczeń – czekanie godzinę na autobus do domu przed laptopem i netem. Gdy już się zbierać zacząłem – jebs. Fazaaaaa…..

Lekka na szczęście odmiana. Przez najbliższe kilka godzin odbijało mi się non stop smakiem chipsów. Obyło się bez haftowania.

Woda mineralna Polaris

Zawsze uważałem wodę mineralną za wodę mineralną. Pierwszy raz w życiu, po 20 latach zasranej egzystencji… nie smakowała mi woda mineralna. No cholera jasna, co może nie smakować w wodzie mineralnej beż żadnych smaków itd. A jednak. Woda Polaris z biedronki jest pierwszą taką, która może nosić ten zaszczyt przeze mnie nadany. Może trafiłem po prostu na jakąś gorszą partię, czy coś. Musisz przekonać się sam, czy to prawda.

Napój Tymbark Arbuzowy

Już nie wspominam o tych wszystkich tanich napojach z hipermarketów, które bywają tańsze od wody mineralnej. Ohyda. Ale wracając do nagłówkowego tymbarka. Stary kupił 6x2Litrowe butelki tego trunku. Najpierw podziw, skąd smak arbuzowy. Następnie spróbowanie: To cholerstwo tak słodkie było, że odczułem to i na moich zębach – które jakoś rzadko na cokolwiek reagują.

Napój do picia całkiem znośny był, ale nie zachęcający. Czasem woda mineralna, czy jakieś inne napoje leżą mi po kilka dni w pokoju i też po takim czasie je pije – są okej. W tym przypadku, po około 2-3 dniach (Dobra, wiem, że jest napisane, by spożyć w przeciągu 48) na dnie napoju pojawił się jakiś osad, a sam smak był kwaskowaty i dość ohydny. Szkoda, że osad odkryłem dopiero po wypiciu łyka… Plułem potem ciągle przez świadomość, co piłem.

Wódka + Piwo (itp.)

Nie służy mi mieszanie alkoholi i powstrzymuję się od jakiegoś czasu już rękoma i nogami, aby tylko nie zmieszać czegoś. Kiedyś pokolorowałem swoje drzwi do mieszkania przy tym ucinając sobie krótką drzemkę, a nazajutrz dostałem złotą myśl od starego:

„Nie mieszaj”

Od tamtego czasu trzymam się tego wyznania ;-) Chociaż to było, jak miałem jeszcze 17 lat. Bywają głupie wpadki – obsmarowanie działki kumpla czy też kimanie w swoim pawiu przy tym omijając rozpoczęcie roku szkolnego… cholera, ale wtopa. Po czasie zawsze możemy się z tego wszystkiego śmiać.

Tap, tap, tap… Bateria w lapku słabnie, a mnie już nic nie przychodzi do głowy…

Ogólnie jedzenie garmażeryjne

Czyli takie, które jest gotowe do zjedzenia, a wystarczy tylko podgrzać. Jakoż, że jestem informatykiem, leniem i jeszcze czymś tam, to lubię sobie na szybko jedzenie zrobić i nie tracić zbędnego czasu na nie. Cholernie lubię wszelkiej maści jedzonka garmażeryjne, jednak polecam się ich wystrzegać i też sam się staram za często ich nie jeść. Cóż. Co za dużo, to nie zdrowo.

Inne produkty?

Może post doczeka się kontynuacji, bo to też taki temat rzeka i ocean. Na pewno o wszystkim nie napisałem, co mi w życiu zaszkodziło, ale raczej o tym, co było ostatnio albo wydało się w miarę ważne. Ot tyle. Pozdro kamraci zajadania chemii.

Tagi: , , , , ,

Komentarze 3 komentarze

Super szybki dopisek: Tesco, Napój o smaku winogronowym… BLEEEE…

Knorr nudle też syfocha, kiedyś takie combo faza+rzyganie miałem po tym, że nie wiedziałem co robić ^_^

[…] kiedyś taką sytuację, że stary kupił zgrzewkę tymbarków arbuzowych, których cholernie nie polecam. Raz otworzyłem sobie taki, upiłem.. zostawiłem przy biurku.. dzień później znowu […]

Skomentuj