Inwazje autobusowe

2

Kurczę, no.. z miesiąca na miesiąc coraz więcej tutaj klnę, a miał być miły, poważny, porządny blog. Nie da chyba rady ;-P

Jestem uzależniony od komunikacji miejskiej od ponad czterech lat. Najpierw dojazd do byłego technikum, teraz muszę się za politechniką tarzać czy to do Rybnika 4 dni w tygodniu, czy to do Gliwic – na szczęście raz, bo 194 to już królestwo smrodu. Niestety nie mam co liczyć na własny czterokołowy pojazd z przyczyn finansowych więc i często muszę się tłuc z śmierdzącymi menelami i innymi przypadkami w jednym busie.

A druga rzecz. Od tego postu postaram się prowadzić więcej followUp’ów do moich starych postów. Socjotechnika która powinna i zwiększyć ilość odwiedzin ;-)

Nienawidzę dzieci. Zaczynając od noworodków, kończąc na gimnazjalistach… no dobra, nawet na dzieciakach ze szkół średnich. Te małe pierdoły są zbyt hałaśliwe, zbyt ruchliwe albo zbyt ‚niepełnosprawne’ aby być przeze mnie akceptowane. Wpadają na mnie, drą ryja płaczem albo mnie non stop kopią. Nieco starsze dzieci – gimnazjaliści. Typ wieku który uważa się za dorosły, wszechwiedzący i najmądrzejszy. Wielki tam wiek buntu i popisywania się przed innymi. Najstarsze: ludzie ze średniaka. Jak czasem takich debili wokół siebie widzę, że to mnie krew zalewa.

Jednak ktoś zada pytanie:

„Ale dexio, o czym ty kurwa dupisz?”

Mhhmmm… no to wracając do autobusów, dzisiaj miałem taki przypadek (O jezu! niech jeszcze zacznę pisać sweet pościki o tym jaki wspaniały dzień miałem i co to nie zrobiłem…), że jechała sobie rodzinka w postaci faceta, kobiety i dzieciaczka ze mną w busie. Była to dziewczynka i o zgrozo, ktoś obok mnie postanowił w/w matce z dzieckiem ustąpić miejsca. Spoko, siadaj już sobie obok mnie z bachorem. Ale ona nie usiadła, a tylko posadziła dziecko.

KURRRRRRRRR….. Pierwsze myśli to czemu małe głupie stworzenie zajmuje jedno normalne miejsce w autobusie, jak ludzie już praktycznie leżą na sobie. Matka nie popisała się inteligencją.

KURRRRRRRRRRRR2… Zasrane małe dziecko zaczyna na lewo i prawo tupać nóżkami. Brudzi mnie po spodniach, brudzi poręcz w autobusie, a rodzice ślepi i nie reagują. Może nie mam doświadczenia w wychowywaniu dzieci i też nie zamierzam żadnych mieć, ale chyba wypadałoby coś z tym zrobić

KUUUURRRRRRRRR3…. to już bym się dopiero powiesił albo udusił to dziecko gdyby mi się mp3 wyładowało. Chociaż się nie wyładowało, to jednak już przed samym wyjściem miałem ochotę zamordować dzieciaka. Czy mam tak zrytą psychę, czy po prostu jestem mega nietolerancyjny dla innych?

A pomyśleć, że kiedyś było dla mnie oczywistą rzeczą założyć rodzinę, a dzisiaj bardzo nie chcę ;-) Los pokaże.

Zasrani pasażerowie.

Tagi: , , , ,

Komentarze 2 komentarze

[…] Muszę oszczędzać telefon, bo nie może mi się wyładować w czasie jazdy słuchając muzyki, bo nie wytrzymam z pasażerami… No to łapię za spam leżący na ławce na wydziale, […]

A buzię bozia dała? Było zwrócić mamuśce uwagę na brak wychowania.

Skomentuj