Jeb się!

2

Historia ta zaczęła się dwa tygodnie temu i trwa nadal.

Cześć.
Co powiesz na temat Drupala? Chcesz związane z nim zlecenie?
w sumie to już je wziąłem
zarabiamy, czy nie?
:)

Nie widząc przeciwwskazań, bo przecież robota to tylko zrobienie szablonu do cms’a i jego konfiguracja. Cóż, zabrałem się za zlecenie. Zawsze kilka stówek wpadnie, a i zacznę coś w końcu robić po długim okresie lenistwa i wegetacji. W końcu jestem studentem, to też żadnym pieniążkiem nie pogardzę – ale nie mowa o tak małej misce ryżu za stronę, jak 100zł, niestety tylko trochę więcej, ale i dobre to na początek.

Nic niby trudnego w tym wszystkim nie było. Slider i kilka kolumn na stronie głównej – spokojnie, osobny plik szablonu do strony głównej więc czym tu się niby martwić. Może trzeba było zaznajomić się z wyciąganiem danych, kwestia godzin i praktyk i gotowe. Kolejne strony z  podstronami (czytaj: zakładkami) – też co za problem, przecież to dość tanie i proste zlecenie, więc weźmie się moduł, włączy, wystylizuje i gotowe. Klient nie powinien być wybredny. Ty chuju.

Pracujesz w marketingu. Ba, nawet w ofercie masz tworzenie stron internetowy. Wszystko podejrzanie wyglądające, czemu akurat ja zajmuję się developką, no ale to tylko ‚bo klienci pytają’ – będziesz nam dawał stale zlecenia. Zacznijmy od tego, że chyba na siłę starasz się być zbyt zajebisty. Zobaczyłeś jakąś stronę agencji interaktywnej, którą mógłbym Ci w pełni napisać za 2000zł w 3 tygodnie, i chcesz abym Ci wyprodukował to to to i to. Ja bardzo przepraszam, ale chyba jedno zero brakuje przy umówionej kwocie (- nie, nie robię tego za 200zł), skoro stawiasz takie wymagania.

>> Uwielbiam oferty, które oferuje mi świat…

Podążając nadal Twoim tokiem zajebistości. ‚Ja chcę walidator xyz, wave, section i kurwa jeszcze aby koty bez łap potrafiły korzystać z tej strony!. Do tego ranking alexa, wot, kurwa onet na głównej stronie i w telewizji!’. Spoko, HTML i CSS w pewnym sensie Ci zapewniłem (problem z CSS nie z mojej winy), ale czemu dowiaduje się o tym, gdy już praktycznie chcę pozbyć się tego zlecenia? Gdy już kurwa napisałem Ci ten pierdolony szablon i chcę Ci już go oddać za kasę. Wiem, że należy wspierać standardy i trochę hańbą jest nie przystosowywanie strony dla niewidomych, ale przecież w zleceniu za miskę ryżu raczej się o tym nie myśli tak mocno. Zależy Ci na wizerunku, ale nie spodziewaj się tego za 300zł (moja mała dola).

Dobra. Nie wybiegajmy tak do przodu. Zrobiłem szablon. Ty chcesz to tak i tak wystylizowane. Ok, nie ma problemu, przecież to kwestia linijek w CSS. Teraz jest wszystko ładnie, wszystkim się podoba. Trochę narzekam, bo chcesz swoje super animowane karty na stronę, no ale jak już się zgodziłem to trudno. Szablon jest 3 raz gotowy i już planujemy Ci go oddać. A tu jeb, jeszcze większy mail z 3x ilością rzeczy do poprawienia. Arggrrrr!!! ‚Ale ja wiem teraz w czym tkwi problem, bo bo bo wy tam daliście losową treść a ja chce zajebiste teksty o mnie’ – to kurwa szablon w końcu czy teksty?!

Koncepcja leży na jakimś zewnętrznym serwerze, możesz sobie teraz poklikać i potestować. Wytłumaczyliśmy Ci, że sam sobie teksty masz wymyślić, bo my się tym nie zajmujemy. A bo bo bo bo… Znowu powracasz do tamtej strony z agencji i ‚Podoba mi się opcja wysoki kontrast’. Jezu! Za takie dodatki po czasie się dopłaca! ‚Zrób mi logowanie przez facebooka!’ – daj mi kurwa klucz o który się upominam od kilku dni.

Z Facebook’iem to to stoi nadal i pewnie zostanie niedokończone. W kolejnym mailu poprawek wynajdujesz nową rzecz. ‚Logo jest pikselowate!’. Poprawiłem, nawet dałem Ci najwyższą możliwą jakość loga jaką jestem w stanie Ci zapewnić i jaką współpracownik mi dał. Ale jest przecież be, bo nie wygląda tak jak na obrazku. ‚Tamtego ma nie być jak jestem zalogowany’ – no dobra, warunek w php i koniec roboty. Chwila relaksu takimi poprawkami.

>> Sprawdź jak żenujące mogą być prace różnych „webdeveloperów”

Partner się wkurwia, chociaż on nic nie musi robić. Ja się jeszcze bardziej wkurwiam. Pluję się o dopłaty, bo przecież moje dwa tygodnie pracy przy przeliczniki 8zł/h powinny już sięgać około 800zł – patrząc na rzeczy, których oczekuje klient to podobnie by wychodziło. Gówniano jest, bo nie ma zaliczki i głupio mi wyciskać pieniądze od wspólnika – studenta, który na studia podobno nie ma. Mam dość tego zlecenia i dzisiaj pierdole kolejną stronę poprawek i przebudowań połowy kody, aby było dostępne jakieś małe gówno, o którym nie było mowy wcześniej.

Żyć, nie umierać

Za 300zł to ja powinienem prostą stronę teraz dla znajomego zrobić reklamując herbaciarnię. Za 600zł powinienem sobie policzyć coś innego, co w necie siedzi i psy reklamuje. Jaki ja często głupi jestem pokazując swoje politowanie wokół. Chociaż dwa razy więcej pieniędzy oczekuje po tym zleceniu, to i tak ucieszę się najmocniej z jego końca.

Kliencie, JEB SIĘ!

Trochę później: Ale nie tylko klient był temu wszystkiemu winny. Ten post doczekał się kontynuacji.

Tagi: , , , , ,

Komentarze 2 komentarze

[…] miesiąc temu opisywałem moje gorzkie żale na temat zlecenia, które mi wpadło do rąk jak i na klienta na jakiego się natchnąłem. Wtedy […]

[…] Jeb się! – O urokach bycia freelancerem […]

Skomentuj