ÅšmierdzÄ…cy menel
Napisany : 09-08-2010 | Przez : Dexterxx® | Kategoria : Opinie, Poglądy, Życie codzienne
Tagi: Autobus, Bieda, Ludzie, Menel, Noc
1
Siedzę. Wyczekuję. W końcu nadjeżdża mój autobus którym w 5 minut znajdę się w swoim mieście. Jest późna pora więc nie muszę obawiać się tłoku, pewnie jak zwykle pojadą te same dwie znane mordy. Wsiadam. Długo się nie zastanawiając, automatycznie podążam na moje ulubione miejsce. Już siedzę, torba z laptopem obok. Coś śmierdzi w tym busie. Nie muszę się rozglądać, bo od razu widzę gnijącą resztkę człowieka przed sobą. Znany mi menel jedzie.
Jestem wrażliwy na smród. Żebyś to jeszcze spał to bym nie musiał tak cierpieć przez te najbliższe, długie kilka minut, ale ty nie śpisz. Musisz bełkotać swoim zafajdanym z ryby pyskiem pytania o cel tego kursu. Nic do ciebie nie dociera, bo alkohol pewnie już totalnie wypalił ci resztkę mózgu. Mimo to byłem na tyle miły, by po kilku zignorowaniach w końcu ci odpowiedzieć. Wyglądasz ohydnie i nie obchodzi mnie nijak twoja przykra historia jak wylądowałeś na ulicy, bo teraz trujesz mnie swoim brakiem higieny. Nie musisz być czysty, ważne byś nie pił.
Wybacz mi, że jestem taki nietolerancyjny w stosunku do ciebie. Chociaż miło by było, jakby wszyscy bezdomni zniknęli na dobre z ulic. Nieważne czy śmierć, czy jakiś dom opieki. Mnie by nie satysfakcjonowało dostatecznie życie na ulicy zatruwając powietrze ludziom wokół. Wolałbym śmierć już chyba, albo mieszkać w jakimś kanale z dala od ludzi (pewnie kiedyś odpowiem za te słowa, bo moja sytuacja też wspaniała nie jest).
Może i walczysz (walczysz?) o swoje życie. Może i masz nadzieje na lepsze jutro (będzie alkohol czy też nie?). Czemu miałbym nie dać ci szansy? Może specjalnie akurat wybrałeś nocny kurs, aby liczyć na jak najmniejszą publikę. Tego nie wiem. Wiem, że w moim mieście znajdują się kontenery z ubraniami (co też nie uważam za dobry pomysł) i może akurat do jakiegoś takiego jechałeś po nowe, niebrudne ciuchy z ryby, której puszka leżała pod tobą. Nie sądzę by cię to usprawiedliwiało.
WspółczujÄ™ kierowcy, który w koÅ„cu postanowiÅ‚ ciÄ™ na moim przystanku wyprosić. WspółczujÄ™ mu mimo wszystko, że do takiej sytuacji doszÅ‚o. Nie wiem, czy musiaÅ‚ użyć rÄ…k, czy wyszedÅ‚eÅ› mimowolnie. WspółczujÄ™ mu odpowiedzialnoÅ›ci za syf, jaki zostawiÅ‚eÅ› w tamtym miejscu. I tylko powinienem zapamiÄ™tać numer tego pojazdu, aby w przyszÅ‚oÅ›ci z dala trzymać siÄ™ od twojego miejsca – niezależnie, na ilu podobnych już siedziaÅ‚em.
PeÅ‚en pogardy – współtowarzysz podróży.
Daj innym to przeczytać:
[...] liczyć na własny czterokołowy pojazd z przyczyn finansowych więc i często muszę się tłuc z śmierdzącymi menelami i innymi przypadkami w jednym [...]