Wymarzone studia

3

Bulwers z blogu byłej klasy. Dotyczy śląskiej politechniki, w roli głównej wydział AEI i Elektryczny. Trochę o studiach, poziomie edukacji i ciemnej masie ludzi. Wprowadzenie do tematu:

Dex jo nie pisza o progu pkt yno o tym jak sie kosi tam [wydz. elektr.] studentów, i ogólnie o poziomie.
Tak jak na Mechaniczno Technologicznym próg pkt =10. A połowa ludzi tam oblewo na początku.. Próg pkt nie mo nic do tego jaki poziom je

No ale próg punktowy jakoś odnosi się do wiedzy osób rekrutowanych. Dostają się tam matoły [wydz. elektr.] , których matematyka (tylko o tym przypadku piszę) ogranicza się do podstaw z podstawówki i czemu tu się dziwić, że uczelnia nie dostosowuje się do całego stada głupków, a wywala po kolei tych, którzy nie dają sobie rady.

Potem taki zrozpaczony wszechwiedzący z 34% pkt z matury narzeka jaki to tam poziom jest, bo go wywalili.

Nie piszę, że jestem mądry, ale jakbym się do Gliwic na AEI dostał, to też pewnie bym się zesrał przez pierwszy rok nadrabiając wszelkie zaległości z matematyki. Ba, w Rybniku przecież to samo może być, bo podobno ci samy wykładowcy wykładają.

I tak sami jesteśmy przecież na dzień dzisiejszy stadem matołów. Czerwionka do elit nie należy, jeszcze niż demograficzny.. lata temu na AEI trzeba było 60% z rozszerzenia mieć aby myśleć o dostaniu się (120% podstawy?) jak ja ledwo na 14% napisałem to gówno.. a poziom edukacji w Polsce i tak upada od dekad.

Z zeszytów siostry uczyłem się sprzed 10 lat na maturę, ona w podstawówce (jeszcze 8 letniej) miała w ostatnich klasach rzeczy, o których ja nie miałem pojęcia przed skończeniem tej szkoły.
Patrzeć trzeba jeszcze na to, że na studiach wykładają profesorowie po kilkadziesiąt lat. Co roku każdy pewnie może się za głowę łapać i myśleć jak bardzo społeczeństwo głupieje.

Teraz mamy, Dostają się ludzie z 92% podstawy i z powodu obowiązkowej, strasznie łatwej matury ja się czuje głupi, bo brakowało tych cholernych 8%, a gdybym więcej się pouczył, to pewnie te 8% by się znalazło.

Jeszcze jak na kursy latałem do Rybnika to spotykałem ludzi którzy cisnąć potem chcieli na matematykę i pokrewne. Kolesia spotkałem który na infę do Gliwic planował się dostać (nie wiem, pewnie się dostał) [pozdrawiam Cię Tomek] i on popatrzył na mnie jak na idiotę, jak mu powiedziałem że próbną ledwo na 60% zdałem – on coś ponad 95%. W ogóle w całym tym cholernym Rybniku czy Wodzisławiu belfry same chodzące są. Ludzie którzy gapią się na innych którzy coś robią w kierunku swoich zainteresowań jak na idiotów, bo oni są lepsi i od rana do wieczora uczyli się za szkołą, która faktycznie nie rozwija tak dobrze tego, co powinna.

Cholera, potem tacy ludzie zapychają mi kierunek informatyki który faktycznie mnie interesuje, a idą tam bo myślą, że skończyli liceum o profilu mat-inf-fiz i już wszystko wiedzą na najbliższe lata studiów.

WYPIERDALAJCIE NA MATEMATYKĘ, a dajcie mi się uczyć tego co chcę. Już kurwa nawet myślałem, czy na elektronike i telekomunikacje nie iść bo kurwa barany mi próg podwyższają i muszę dobrze rokując zmarnować się na studiach których nie chcę. Gdzie jest kurwa sprawiedliwość…

Sory, że swoje żale wylewam tutaj, nieco narcystycznie, no ale jakoś myślę że coś wspólnego wspólnie z tym wszystkim mamy.

Ja pierdole, już rok temu powtarzałem na lewo i prawo, że matura nie jest jakimś wyznacznikiem wiedzy (w sumie oceny też nie). Już chyba wolałbym starą maturę mieć i iść tam na jakiś pieprzony egzamin aby pokazać swoje umiejętności i się dostać, a nie liczyć na tylko i wyłącznie durna matematykę, chociaż kto wie, czy egzamin miałby coś wspólnego z infą.

I kurwa mam matołów którzy lepiej mi obliczą trajektorię kuli a już tego nie oprogramują bo bobobob przecież matematyka i ja się tutaj tylko uczę infy bo mi inne ciule matmę zapchały.

Ja pierdolę, co za świat. W sumie papierek nie jest też wyznacznikiem wiedzy – nic nie jest. 14 latki odkrywają bakterie które rozkładają jednorazówki a ludzie po zawodówkach zostają prezydentami.

Pierdolić te całe studia. Z drugiej strony nie wiem czemu tak bardzo tam chcę iść. Można coś osiągnąć nie mając nic, ale kurde zasrane lenistwo zżera, studia trochę popchną.

Dzisiaj człowiek ze średnim wykształceniem jest niczym, ludzie po zawodówkach mają bardziej gwarantowaną pracę. Rozdaje się nic nie wartych magistrów a jeśli nie masz wyższego to jesteś nikim w oczach bliskich.

Kiedyś na studia elity się dostawały, dzisiaj już cholera tak nie jest. Dziś musi każdy na studia iść bo go wytkną palcem albo posadzą na kasie w Tesco.

Temat rzeka i ocean, chociaż sam trochę hipokrytą jestem bo byłbym w stanie rok zmarnować na innym kierunku (komuś zapychając miejsce), aby podbudować się z matmą i za rok znowu pisać maturę, rekrutować się na infę.

Tagi: , , , , , , , ,

Komentarze 3 komentarze

I masz rację, że chciałbyś podbudować wiedzę z matmy. To nie jest tak, że uczą na studiach matematyki dla czyjegoś widzimisię. Ta matma jest bardzo w życiu potrzebna, choć na razie młodzi (niektórzy) tego nie widzą. Popatrz ile problemów mają ludzie np. z obliczaniem swoich podatków lub rentowności swoich inwestycji czy lokat pieniężnych (potem narzekają, że banki lub fundusze inwestycyjne ich oszukały). I o ile znam życie nie spotkano jeszcze człowieka, który by się przeuczył (tzn. nauczył więcej niż można).

Pozdrawiam sedrdecznie:-)))

[…] Lokalnie zebrałem jeszcze zainteresowanych moją byłą szkołą – ZSCL. Niegdyś klasa wpadła z serią filmików klasowych „Z patelnią przez świat”, dzisiaj – tylko tag na moim blogu w ramach opisywania realiów edukacji i studiów. […]

[…] nierówny.. ale ciężko bez niego, w sumie kilka la temu wylałem się na ten temat tutaj: „O wymarzonych studiach”.Aha, niepełni magistrzy/inżynierowie nie mogą iść dalej (doktorować się) jak i nie mogą […]

Skomentuj