Po co powstały religie

4

A taką sobie teorię wyznaję, że religie powstały, aby zapełnić wszystkie luki w wiedzy sprzed wieli wielu lat. Oczywiście o manipulacji i wyzysku nie muszę chyba wspominać? Dobra to dając taki przykład wizji stworzenia świata… Był bóg, strzelił sobie planetki, drzewka, potem sobie stworzył człowieczków czy tam Adama i jeszcze żeberko mu na babę wymienił. Wszystko świetnie współgra. Jest jakiś tam jeden z pierwszych wieków tej ery, panuje ciemnota i nie ma odpowiedzi na takie pytania jak: Skąd się wzięliśmy? Jak powstał świat? Jaka będzie przyszłość?

Jest! Pojawiły się odpowiedzi! Ale jest jeszcze coś… Pojawił się ktoś wyżej – bóg! Trzeba stworzyć armię religijną, wytężać mięśnie na budowę świątyni czy oddawać wszystko za ofiarę. Trzeba oddawać mu hołd, przekabacać wszystkich wokół na to samo wyzwanie i oczywiście kierować się wskazaniami wszelkich dekalogów itd. (Sory, że piszę zbyt chrześcijańsko, z inną religią nie miałem do czynienia). Oczywiście wszyscy kapłani stoją ponad ludźmi, mają magiczne moce i ich trzeba słuchać i również wielbić. Są znacznie mocniejsi od dowolnego lekarza i jakkolwiek nowoczesnej medycyny, a bóg to już w ogóle guru które może w jednej chwili zniszczyć świat.

Minęło trochę czasu. Nauka poszła jeszcze bardziej w przód. Można już wyjaśnić i snuć teorie, że człowiek jest mutacją małpy i ma jakichś przodków człekopodobnych. Kurczę. W Kościele musi się powoli gotować. W końcu to wbrew tak długo głoszonej przez Kościół teorii stworzenia Adama i Ewy. Dobra, co z tego że już jest setka bardziej realnych teorii na stworzenie człowieka, skoro nawet dzisiaj w 2010r jest nadal masa tak głupich ludzi, którzy potrafią wierzyć w te religijne brednie. Yyy… a gdzie dinozaury się podziały? O nich nie było mowy!

Najśmieszniejsze jak oczywiście to, że mijają setki czy tysiące lat, a ludzie nadal są tak ciemni i potrafią brać to wszystko na poważnie. No dobra, może nieco długo żyjąca prawda wydaje się z czasem dość wiarygodna (w końcu skoro trwa…?), ale kurczę, przecież to wszystko niespecjalnie trzyma się kupy po czasie. W sumie to chyba nawet gdzieś w książce szkolnej wyczytałem, że w postaciach bogów kiedyś grecy i rzymianie musieli sobie zapełniać niektóre luki w wiedzy. Ah, nieważne. Czyż to wszystko nie wygląda dość śmiesznie? A Ty głupku okrzyknij mnie, że jestem ślepy i nietolerancyjny. Tyle dobrego, niektórzy potrafią zabić.

… więc to bóg stworzył człowieka, czy człowiek boga?

Enson w LJ – Zapytaj siebie

Tagi: , , ,

Komentarze 4 komentarze

A nie przyszło Ci do głowy, że to może światlejsi przywódcy plemion (rodów i tp) tworzyli mity o bogach, aby wprowadzić jakieś zasady służące dobru tych grup? Ludzie zazwyczaj najbardziej obawiają się nieznanego, więc gdy chciało się wprowadzić np. dietę chroniącą przed panoszącymi się chorobami, to ustanawiało, się np. dni postne, zwyczaj powstrzymywania się od jedzenia w dzień, a jedzenia nocą (Ramadan) albo np. zakaz jedzenia wieprzowiny pod groźbą kary boskiej (bo swojego współplemieńca nie trzeba się obawiać). Tworzyło się w ten sposób również różne (wg różnych religii) zasady współżycia społecznego. Wówczas religie spełniały bardzo pożyteczną rolę. Z czasem, gdy społeczności zdobywają coraz więcej wiedzy, coraz mniej potrzebują takich regulacji. zastępują je prawem stanowionym przez odpowiednie instytucje w dostosowaniu do panujących w kraju warunków.
Jak myślisz, czy taki pogląd ma sens?

Ma sens. W końcu też w życiu codziennym, nawet ateisty, kierujemy się zasadami dekalogu. Jednak czy większość tych zasad nie wyniknęła po prostu z stylu życia, a nie z jakiejś religii?

A co to jest styl życia? To chyba stosowanie pewnych zasad zachowania się w różnych sytuacjach. I oczywiście część pierwotnych społeczności sama tworzyła te zasady (dla siebie), ale żeby do jakichś zasad przekonać większość lub całość tych społeczności, trzeba było znaleźć sposób. Bo nie wszyscy w jakiejkolwiek grupie liczą się z zasadami, zwyczajami, potrzebami (niepotrzebne skreślić) pozostałych członków społeczności. A dobro każdej wspólnoty wymaga przejrzystych reguł i powszechnego ich przestrzegania (co nie znaczy, że nie znajdą się wyjątki). I do tego potrzebna była jakaś „wyższa instancja”, a zapewnić jej wyższość mogła tajemniczość (ludzie nie posiadający żadnej wiedzy są podatni na wiarę w cokolwiek, zwłaszcza niepoznawalnego) i ewentualność stosowania dolegliwych kar (nie koniecznie realnych, ale uważanych za nieuniknione nawet po śmierci).

Pozdrawiam bardzo serdecznie:-)))

[…] też mężczyźni w swoich białych ministranckich strojach – ze względu na pogardę religijną nie chce mi się szukać, jak to się nazywa. Szczególny przekrój mody i ubiory doskonale […]

Skomentuj