Nie doceniamy naszego zasranego życia

0

Budzę się około godziny 8:45. Cholera. Krew mnie zalewa, bo z chęcią pospałbym jeszcze do dziesiątej. Jestem niewyspany. Wyleguje się na moim zakurzonym łóżku przez kolejne dziesiątki minut zatapiając się w marzenia, kontynuując jakieś myśli snów czy coś.. I tak o niczym nie śnię. Dobija mnie ta monotonia nocna. Za ścianą jeszcze telewizor nadaje dość głośno. Mnie boli kark i narzekam na niewygodną poduszkę. Gardło też doskwiera. Jak zwykle musiałem chrapać z otwartą mordą. Standard. Akurat jest niedziela. Nie muszę wstawać do szkoły, kościół też dzisiaj dla mnie nie istnieje.

Krew mnie zalewa, ale przecież niektórzy muszą spać na ziemi, nie mają łóżek. Niektórzy wstają o 3 do pracy albo w ogóle są gonieni w jakichś obozach pracy w bestialskich warunkach. Inni w ogóle nie mogą spać. Cierpią na jakieś stany depresyjne. Stracili członka rodziny, czy czegoś się boją. Jedni cierpią na koszmary nocne, innym został rok życia z powodu nowotworu.

Dobra. Wyszedłem z łóżka. Schylam się do listwy aby podpiąć mój sprzęt do prądu. Włączam go. Znowu mnie krew zalewa. Wieczne zamuły systemu, z głośników też jakieś niekonkretne kawałki grają, do tego na ogół mam już dość mozolny sprzęt jak na dzisiejsze czasy. Na moment wracam na łóżku dokończyć czytać książkę do matury. Zrzędzę, bo jest to dość nudne dla mnie. Potem biorę się za kolejną książkę, tym razem e-book. Zeszyt na biurko, długopis w łapę. Notuje co istotne.

Ale przecież niektórzy nie mają dostępu do elektryczności. Niektórzy nawet nie marzyli o możliwości dostępu do internetu czy chociaż możliwości posiadania komputera. Wiele ludzi nigdy nie poznało smaku dźwięku wydającego się z głośników stereo i subwoofera. W wieku krajach na ziemi niektórzy ludzie nadal nie znają języka. Nie potrafią czytać. Pewnie marzą o tym, a notatki prowadzą patykiem na piaskowej ziemi.

Pora na śniadanie. Wkurzam się przy komplikacjach, które zachodzą, gdy ubieram domowe klapki. W końcu idę do lodówki, zaglądam do niej. Jak zwykle nic konkretnego. Biorę najpierw jogurt, potem robię kanapki z szynką, serem. Muszę ponarzekać, bo wolałbym zjeść coś słodkiego, albo jakąś pizzę.. no ale ciepłą, nie z lodówki. Żrę moje śniadanie przy komputerze. Zjadłem. Teraz trzeba się zebrać ze swoim lenistwem, aby iść umyć talerz. Można teraz odwiedzić łazienkę i w końcu się ogarnąć, umyć siebie jak i zęby.

Ale przecież niektórzy… – nie wkurza Cię już ten początek? Niektórzy chodzą boso. Nie mają lodówki a ich pożywieniem jest upolowane zwierzę, owoce z lasu. Czy nawet, jeśli mają lodówkę, to może jest w niej mniej niż u mnie? Jogurt. Oh, jak bardzo wiele osób nie wie co to jest. Woda? Niektórym życie dało tylko możliwość korzystać z rzek. Wielu zęby wypadają, albo mają je lepsze mimo, że to ja myje swoje pastą.

Przykładów można mnożyć w setki, tysiące.

Więc dlaczego wciąż nie doceniamy naszego zasranego życia?

Tagi: , , , ,

Skomentuj